Najlepszy transfer zimy. Już wymiata w nowym klubie. Co za liczby na starcie!
Czasem trzeba zmienić otoczenie, aby osiągnąć życiową formę. W jednym klubie możesz kłócić się z trenerami, wchodzić w konflikty i ogłaszać strajk, żeby w drugim stać się jednym z liderów. Ademola Lookman podjął fantastyczną decyzję, zamieniając zimą Atalantę na Atletico Madryt.
W piłce najważniejsze transfery zwykle są dokonywane latem. Styczniowe okienko raczej jest uznawane za okazję na uzupełnienie składu, może jakimś niedrogim zakupem albo krótkoterminowym wypożyczeniem. Od każdej reguły są jednak wyjątki. Jeśli na rynku pojawia się spektakularna okazja, to aż żal z niej nie skorzystać. A za taką trzeba było uznać możliwość wyciągnięcia Ademoli Lookmana za 35 mln euro. Już w momencie finalizowania transferu zanosiło się, że Atletico dokonuje słusznej inwestycji. Z każdym kolejnym tygodniem tylko potwierdza się, że Mateu Alemany ściągnął na Metropolitano topową gwiazdę w naprawdę przystępnej cenie.
Prawdziwa Lombardia
Piłkarska klasa Lookmana teoretycznie nie jest niczym nowym. Mówimy w końcu o zawodniku, który niecałe dwa lata temu potrafił strzelić mistrzowskiemu Bayerowi hat-tricka w wygranym 3:0 finale Ligi Europy. Minione zasługi dla Atalanty dość szybko popadły natomiast w niepamięć. Gian Piero Gasperiniego łączyła ze skrzydłowym relacja, którą najlepiej podsumować słowami “to skomplikowane”. Włoski trener nie bał się rugać podopiecznego. Kiedy w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów “La Dea” odpadła z Club Brugge, szkoleniowiec publicznie skrytykował Nigeryjczyka za zmarnowanie jedenastki. Stwierdził, że to najgorszy wykonawca rzutów karnych, jakiego widział. W odpowiedzi piłkarz wydał komunikat, w którym określił słowa “Gaspa” jako brak szacunku. W Bergamo osiągnięto temperaturę wrzenia.
Wydawało się, że napięcie zostanie rozładowane, kiedy Gasperini odszedł do Romy. Problem w tym, że Lookman, niezależnie od obsady ławki trenerskiej, nie chciał kontynuować kariery w Atalancie. Przed startem tego sezonu próbował wymusić transfer do Interu. Przez kilka dobrych tygodni odmawiał treningów z drużyną, licząc na to, że klub pozwoli mu wzmocnić “Nerazzurrich”. Strajk nie przyniósł oczekiwanych efektów. Pod koniec sierpnia zawodnik musiał wywiesić białą flagę i zgodzić się na pozostanie w Bergamo. Przy czym proces ponownego wdrożenia do składu też nie obył się bez pewnych nieporozumień. Ivan Jurić początkowo nie chciał powoływać gracza, który chwilę wcześniej nalegał na zmianę pracodawcy.
- Jesteśmy Atalantą, ja nie muszę nikogo błagać. Porozmawiałem z Lookmanem i uznałem, że potrzebujemy czegoś innego. Potrzebujemy ducha walki, pokory, ludzi, którzy chcą oddać życie za te barwy. Nie oczekuję niczego innego - mówił Jurić na początku września.
Dla Lookmana runda jesienna to był okres niemal całkowicie do zapomnienia. Na początku sezonu nie grał przez transferowy galimatias, a w grudniu wybył na Puchar Narodów Afryki. W międzyczasie rozegrał 12 meczów w Serie A, notując tylko dwa gole. Wyglądało to tak, jakby myślami był już daleko poza Lombardią. Nic dziwnego, że zimą wrócił temat transferu. Pod koniec stycznia Gianluca Di Marzio informował, że piłkarz dogadał się z Fenerbahce, ale Atalanta doszła do wstępnego porozumienia z Atletico. Na szczęście ostateczny wybór padł na stolicę Hiszpanii. 28-latek wreszcie opuścił klub, w którym nie był szczególnie milie widziany przez kolejnych trenerów.
- Lookman pod koniec okienka poprosił o odejście i klub zaakceptował ofertę. Ja jestem bardzo zadowolony z kadrą, którą posiadam. Tego chciałem, mam do dyspozycji silną i jakościową drużynę. Jak wyglądało pożegnanie z Ademolą? Kiedy odchodził, byliśmy daleko od siebie. Miałem okazję się pożegnać, ale byłem bardziej zajęty meczem z Como. Życzę mu wszystkiego najlepszego w przyszłości - rzucił Raffaele Palladino, cytowany przez Tuttomercatoweb.
Orzeł wylądował
Transfery zwykle potrzebują czasu. Debiut z ławki, parę tygodni na wdrożenie się do zespołu, aklimatyzację, po miesiącu może pierwsze konkretniejsze oczekiwania. Przypadek Lookmana jest zupełnie inny. On właściwie z marszu wkroczył do wyjściowego składu Atletico. 2 lutego został oficjalnie zaprezentowany, a już trzy dni później rozegrał koncertowe zawody w ćwierćfinale Copa del Rey. Przeciwko Betisowi wyglądał jak gracz klasy premium, był powiewem świeżości w ofensywie “Rojiblancos”, która wcześniej miała swoje problemy. Tymczasem nowy nabytek uczcił debiut golem, asystą i triumfem 5:0.
- Nie przypominam sobie tak spektakularnego debiutu w Atletico w ostatnich dwóch dekadach. Lookman rozegrał fantastyczne zawody, pokazał drybling, skuteczność, ciągle tworzył zagrożenie. Trudno byłoby lepiej przedstawić się w nowej drużynie - pochwalił Antonio Sanz, dziennikarz Radio Marca.
- Adaptacja w tym zespole przebiegła bardzo sprawnie. To wszystko zawdzięczam kolegom z szatni, którzy doskonale mnie przyjęli. Teraz muszę tylko nadal ciężko pracować, aby pomóc drużynie i odwdzięczyć się za zaufanie - przyznał po udanym debiucie. - Bardzo szybko daliśmy mu grać, bo widzimy, ile może dać drużynie. Ma cechy, które wyróżniają go na tle naszych pozostałych napastników. Od razu można zauważyć jego szybkość, siłę fizyczną i umiejętności w ofensywnej tercji. Oto chodzi, aby mieć dobrych zawodników i odpowiednio połączyć ich na boisku - dodał Diego Simeone po triumfie 5:0 nad Betisem.
Tydzień później “Atleti” zaprezentowało się z jeszcze lepszej strony w Pucharze Króla. Tym razem zdeklasowało Barcelonę 4:0, strzelając wszystkie gole w pierwszej połowie. Tamten sukces miał wielu ojców. Julian Alvarez wreszcie się przełamał, Antoine Griezmann grał jak za najlepszych lat, a Giuliano Simeone wrzucił Alejandro Balde na karuzelę. Po raz kolejny trzeba też było znaleźć mnóstwo słów pochwały dla Lookmana. Zdobył on bramkę, asystował Alvarezowi, do tego miał cztery wygrane pojedynki i dwa wywalczone rzuty wolne. To był mecz, po którym włodarze Atalanty mogli pomyśleć: “Cholera, trzeba było lepiej zadbać o piłkarza tego formatu”.
- Jestem zachwycony transferem “Moli”. Poznałem go wcześniej, wiem, że to pokorny człowiek z wyjątkową etyką pracy. Pomógł mi wygrać Ligę Europy, strzelił wtedy hat-tricka w finale, to było szalone. Cieszę się, że znów jesteśmy razem - powiedział Juan Musso, były bramkarz Atalanty, na antenie Movistar.
Prawdziwy Super Eagle
Lookman właściwie dopiero co przyszedł, a już trafiał dla Atletico w rozgrywkach Copa del Rey, La Liga i Champions League. W pierwszych siedmiu występach zebrał cztery gole i trzy asysty, biorąc udział przy bramce średnio co 56 rozegranych minut. Biorąc pod uwagę niepewną przyszłość Griezmanna i spore wahania formy Alvareza, to właśnie Nigeryjczyk może stać się pełnoprawnym liderem ofensywy na Metropolitano.
Diego Simeone oczywiście dba o to, aby nowa gwiazda nie odleciała zbyt wysoko na firmamencie.. Powszechnie wiadomo, że “Cholo” to trener, który przede wszystkim ceni pracowitość i gotowość do poświęceń w imię kolektywu. Lookman może strzelać wszystkie gole tego świata, ale jednocześnie nie może zapominać o obowiązkach w defensywie. Celem “Rojiblancos” jest ukształtowanie piłkarza kompletnego.
- Lookman przede wszystkim chce zdobywać więcej bramek. Nadal może jednak poprawić się pod względem gry obronnej. Bardzo pozytywnym znakiem jest, że widać u niego chęć rozwoju. Widać, że ma instynkt strzelecki, ale potrzebujemy od niego jeszcze więcej w kontekście ogólnej gry - podkreślał Simeone.
Lookman ewidentnie potrzebował zmiany otoczenia. Z różnych względów końcówka jego przygody w Bergamo nie należała do udanych. W pewnym momencie obie strony zaczęły grać bardziej pod siebie, a odkładanie transferu tylko szkodziło wszystkim zainteresowanym. Na szczęście 28-latek finalnie podjął słuszną decyzję i wybrał Atletico, a nie np. Fenerbahce. Nie chcemy deprecjonować ligi tureckiej, która jest jakościowa, o czym świadczą choćby wyniki Galatasaray w Lidze Mistrzów. Jednak “Fener” to bardziej miejsce dla Marco Asensio, N’Golo Kante czy Milana Skriniara, czyli klasowych zawodników, którzy okres szczytowej dyspozycji mają już za sobą. Tymczasem Nigeryjczyk wciąż ma wiele do udowodnienia w ligach TOP5.
- Ademoli nigdy nie zależy na sławie, na rozgłosie. Bardzo łatwo się z nim współpracuje, wystarczy zapewnić mu swobodę na boisku. Jego start w Atletico świadczy najlepiej o jakości, jaką dysponuje. Ma potencjał, aby odcisnąć piętno na madryckim zespole. Zawsze był dobry w grze jeden na jeden, ale we Włoszech znacznie poprawił się pod względem defensywy. Mówił mi, że na początku w Atalancie miał na treningach większe problemy niż w Niemczech i Anglii, ale włożył mnóstwo wysiłku i stał się znacznie lepszym piłkarzem - opowiedział dziennikowi Marca Jose Peseiro, były selekcjoner Nigerii.
Podopieczni “Cholo” szykują się do rewanżowego starcia z Barceloną w półfinale Copa del Rey. Mistrzowie Hiszpanii próbują stworzyć atmosferę nadchodzącej remontady na miarę tej z 2017 roku, kiedy wyeliminowali PSG po przegraniu pierwszego meczu 0:4. Podopiecznych Hansiego Flicka niewątpliwie stać na to, aby strzelić u siebie co najmniej cztery gole. Kluczowa kwestia dotyczy tego, ile bramek sami wpuszczą w międzyczasie. Obrona “Blaugrany” od wielu miesięcy nie jest monolitem, co zostało już brutalnie wykorzystane na Metropolitano. Lookman i spółka mogą znów zaprosić Katalończyków do tańca. Jeden fałszywy krok i marzenia o awansie do finału znikną niczym łzy w deszczu.