Oto czarny koń baraży do mundialu. Zrobili cenne "transfery", zaimponowali w eliminacjach

Oto czarny koń baraży do mundialu. Zrobili cenne "transfery", zaimponowali w eliminacjach
IMAGO / pressfocus
Adam - Kowalczyk
Adam KowalczykDzisiaj · 20:00
Kraj, który powstał w 2008 roku, a jego reprezentacja bierze udział w oficjalnych rozgrywkach od 10 lat, może zadebiutować na nadchodzącym mundialu. Kosowo ma za sobą rewelacyjne eliminacje, które chce zwieńczyć sukcesem w nadchodzących barażach.
Kosowo jako najmłodsze państwo Europy ma też najmłodszą reprezentację narodową, jaka dołączyła do UEFA. W maju 2016 roku ten bałkański kraj oficjalnie został przyjęty do europejskiej konfederacji piłkarskiej, a już kilka miesięcy później jego kadra rozpoczynała zmagania w swoich pierwszych oficjalnych rozgrywkach w historii - eliminacjach do mundialu w Rosji. Wówczas skompletowanie drużyny na otwierający pierwszą kolejkę mecz z Finlandią stanowiło prawdziwe wyzwanie. Trwał wyścig z czasem, podczas którego na kilka dni przed spotkaniem do gry było uprawnionych zaledwie pięciu zawodników.
Dalsza część tekstu pod wideo

Narodziny “Brazylii Bałkanów”

Sytuacja była krytyczna z jednego kluczowego powodu - przede wszystkim FIFA nie sprecyzowała, czy zawodnicy urodzeni w Kosowie, którzy mieli już uprawnienia do gry w innej reprezentacji narodowej, mogli zmienić barwy. Piłkarze chcący grać dla Kosowa musieli uzyskać specjalne pozwolenie od międzynarodowej komisji ds. statusu zawodników. Teoretycznie przynależność mógł zmienić nawet… Xherdan Shaqiri, który przyszedł na świat w kosowskim mieście Gnjilane. Plany pokrzyżował występ Szwajcarii na EURO 2016, a ówczesnemu selekcjonerowi Kosowa drużynę udało się skompletować zaledwie kilka godzin przed startem spotkania z Finami.
Mimo wszelkich trudności Kosowianie wyrwali wtedy remis 1:1. Był to ich jedyny punkt w całych kwalifikacjach - nie byli się w stanie postawić Turcji, Ukrainie, Islandii i Chorwacji. Szorstkie były to początki, choć nie ma co ukrywać, że “Dardanie” trafili do grupy powszechnie uznawanej za najtrudniejszą.
Później nastąpił błyskawiczny rozwój. Gdy drużynę narodową w 2018 objął Bernard Challandes, wyniki Kosowa uległy znaczącej poprawie. Zaczęło się od Ligi Narodów i wywalczonego w świetnym stylu awansu do Dywizji C - kluczowe były dwie ostatnie kolejki i okazałe zwycięstwa z Maltą (5:0) oraz Azerbejdżanem (4:0). Kampania eliminacyjna do EURO 2020 była już z kolei prawdziwą rewelacją. Kosowo zajęło trzecie miejsce w swojej grupie i zabrakło mu zaledwie czterech punktów do bezpośredniego awansu na turniej.
Pierwsze większe nadzieje na debiut w ME pojawiły się po meczu z Czechami w Prisztinie, który drużyna Challandesa niespodziewanie wygrała 2:1. Był to jednak zaledwie jeden z momentów, dzięki którym Kosowianie wpadli w pamięć postronnym kibicom. Gol Elbasana Rashaniego z Bułgarią na wagę zwycięstwa 3:2 w ostatnich minutach, pojedynek z Anglią w Southampton, który zakończył się hokejowym wynikiem 5:3 dla przyszłych wicemistrzów Europy… To wszystko w połączeniu z ofensywnym i przyjemnym dla oka stylem gry przyniosło nawet kosowskiej kadrze przydomek “Brazylia Bałkanów”. Dumnie brzmiała również seria 15 meczów bez porażki, którą przerwać zdołali dopiero Anglicy. Ale o to akurat trudno było mieć do Challandesa pretensje.

Czar prysł

Sytuacja zaczęła się komplikować w czasie pandemii COVID-19. Mimo że Kosowo miało zapewnione baraże o awans na turniej dzięki dobrym wynikom w Lidze Narodów, to przystąpiło do nich z niekompletną drużyną. Z powodu kontuzji lub restrykcji na zgrupowanie nie przyjechało aż ośmiu zawodników, w tym trójka, która w tamtym momencie stanowiła absolutny trzon zespołu: Amir Rrahmani, Vedat Muriqi i Milot Rashica. W tak okrojonym składzie Kosowianie odpadli już w półfinale baraży z Macedonią Północną (1:2) i mogli zapomnieć o debiucie na wielkim turnieju.
Następne dwie kampanie kwalifikacyjne w wykonaniu Kosowa były absolutnie do zapomnienia. W eliminacjach do MŚ 2022 “Dardanie” zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie, z kolei w eliminacjach EURO 2024 wyprzedzili jedynie słabiutką Andorę. Potrafili dwukrotnie przegrać nawet z Białorusią, która ze względu na sytuację geopolityczną popadła w piłkarski kryzys na praktycznie każdej płaszczyźnie. Kosowska federacja dokonywała fatalnych wyborów, jeśli chodzi o selekcjonerów - paradoksem jest, że zarówno Alain Giresse, jak i Primoz Gliha nie byli w stanie wykorzystać potencjału drużyny, której liderzy coraz lepiej radzili sobie w klubach. Złote okresy Amira Rrahmaniego w Napoli, Edona Zhegrovy w Lille, Mergima Vojvody w Torino czy Arijaneta Muricia w Burnley przypadły właśnie na najbardziej beznadziejny czas w krótkiej historii kosowskiej reprezentacji. Nie wspominając już o Vedacie Muriqim, który mniej więcej w tym okresie zaczynał budować swój pomnik na Balearach. Gwiazdor RCD Mallorca to postać na tyle barwna, że opublikowaliśmy o nim osobny tekst, który możecie przeczytać TUTAJ.

Przełom

Przed kwalifikacjami do mundialu w 2026 roku wobec Kosowa nie było żadnych oczekiwań. Mimo silnych personaliów w składzie wszyscy kibice widzieli, jak reprezentanci kraju funkcjonują jako drużyna. Na dodatek nowym selekcjonerem został Franco Foda - człowiek, który w ostatnich latach zdecydowanie dobrą opinią na temat swojego warsztatu się nie cieszył. Obejmując kadrę Kosowa 59-latek przerwał trwający od kilkunastu miesięcy okres trenerskiego bezrobocia. Jego ostatnim miejscem pracy był szwajcarski FC Zurich, z którego został zwolniony po trzech miesiącach. W latach 2017-2022 prowadził z kolei reprezentację Austrii i był mocno krytykowany za zbyt zachowawczy styl gry oraz blokowanie potencjału technicznego zawodników.
Nie wierzono, że z taką osobowością na ławce trenerskiej sytuacja drużyny Kosowa ulegnie jakiejkolwiek poprawie. Pierwsze zgrupowania również pozostawiały bardzo wiele do życzenia - styl, w jakim kadra przegrała z Węgrami (0:2) i Norwegią (0:3) tylko potęgował niepokój, a jesienią 2024 roku wybuchła afera z udziałem trzech reprezentantów kraju, którzy mieli bawić się w klubach nocnych podczas zgrupowania przed meczami Ligi Narodów. Na całe szczęście skończyło się tylko na złych początkach - całościowo w LN kadra poradziła sobie solidnie, zgodnie z przewidywaniami zajmując drugie miejsce w grupie z Rumunią, Cyprem i Litwą.
Co jednak najważniejsze, Foda rewelacyjnie poradził sobie z czymś, co stanowiło duży problem dla poprzednich selekcjonerów. Mowa o przekonywaniu zawodników z podwójnym obywatelstwem do gry dla Kosowa. Żeby była jasność - federacja od lat aktywnie poszukuje piłkarzy z diaspory i co jakiś czas na liście powołanych widzimy nowe nazwiska, lecz nikt nie potrafił dokonać tego tak sprawnie, jak właśnie Foda. Pod batutą Niemca w kosowskiej kadrze zadebiutował nawet Elvis Rexhbecaj, czyli pomocnik Augsburga, o którego “transfer” starano się od ponad pięciu lat.
- Po raz pierwszy skontaktowałem się z Franco Fodą na początku ubiegłego roku [tj. 2024, cytowana wypowiedź padła w listopadzie 2025 roku - przyp. red.]. Gdy tylko uchwalono ustawę zezwalającą obywatelom Niemiec na uzyskanie podwójnego obywatelstwa, nie miałem wątpliwości, że będę grał dla Kosowa. Od tego dnia oczywiście nie mogłem się doczekać debiutu, który w końcu odbył się we wrześniu podczas meczu u siebie z Rumunią - wyjaśniał piłkarz.
- Na początku odbyłem z Franco żywą rozmowę i już na jej podstawie mogłem stwierdzić, że naprawdę mnie potrzebował i miał dla mnie przeznaczoną kluczową rolę. Przedstawił mi swoją filozofię piłkarską, a także przyjechał obejrzeć mój trening w Augsburgu. Niestety złamałem wtedy kość śródstopia, co uniemożliwiło mi dołączenie do reprezentacji latem. Ale nawet wtedy zrobił na mnie dobre wrażenie swoim wsparciem, pokazał, że jest szczery - zdradził.
Ciekawych wzmocnień reprezentacji w tym okresie było więcej. Zdecydowanie największym sukcesem okazało się ściągnięcie trzech utalentowanych piłkarzy Hoffenheim - Fisnika Asllaniego, Leona Avdullahu i Albiana Hajdariego. Ten pierwszy otrzymał debiutanckie powołanie wraz z Rexhbecajem, zaś pozostała dwójka zasiliła drużynę akurat na start eliminacji MŚ 2026. To był sygnał, że wreszcie coś drgnęło w dobrym kierunku. Do tej pory dość często zdarzało się, że federacja wypuszczała z rąk lokalne talenty z rodzimej ligi, które decydowały się grać dla Albanii. Tu mamy trzech piłkarzy, którzy w przyszłości spokojnie mogliby otrzymywać regularne powołania do kadry Szwajcarii i Niemiec, a jednak każdy z nich wybrał Kosowo.

Zaskoczyli wszystkich

Wygrany w marcu 2025 roku baraż z Islandią o awans do Dywizji B Ligi Narodów wlał trochę więcej optymizmu w serca kibiców. Po losowaniu europejskich grup eliminacyjnych do mundialu tonowano jednak nastroje. Kosowo wylosowało Szwajcarię, Szwecję i Słowenię - reprezentacje albo znacznie silniejsze personalnie, albo mające za sobą bardzo dobry okres. W walkę o awans trudno było wierzyć, szczególnie po przegranym aż 0:4 meczu pierwszej kolejki ze Szwajcarią.
Kolejne spotkanie potoczyło się już szokująco dobrze. Kosowianie ograli 2:0 Szwecję, zdobywając bramki po dwóch rewelacyjnych kontratakach i praktycznie cały mecz grając z rywalem jak równy z równym. Wydawać by się mogło, że dla kadry “Trzech Koron” był to jedynie wypadek przy pracy, ale nic bardziej mylnego - miesiąc później ekipa Fody przyjechała do Goeteborga i tam też zdołała pokonać Skandynawów 1:0. Co ciekawe w obu meczach bardzo ważną postacią był obecny piłkarz Wisły Płock, Dion Gallapeni.
Wbrew wszelkim obawom Foda nie forsował w kosowskiej reprezentacji zachowawczego i pragmatycznego stylu - kadra zaczęła grać dynamicznie, przyjemnie dla oka, bardzo prostymi i skutecznymi środkami. Nikt nie spodziewał się, że takie zmiany zajdą, szczególnie w meczach z tak jakościowymi rywalami.
Słowenia również musiała uznać wyższość Kosowa w eliminacyjnym dwumeczu (0:0 w Prisztinie, 0:2 w Lublanie), a w ostatniej kolejce “Dardanom” udało się nawet wyrwać remis w domowym meczu ze Szwajcarią (1:1). Awansu bezpośredniego na mundial więc nie było, ale Kosowianie zajęli drugą lokatę i wywalczyli miejsce w barażach. Tam czeka ich półfinał ze Słowacją oraz finał ze zwycięzcą spotkania Turcja - Rumunia. Patrząc na to, przez jakich rywali przebrnęli we właściwej fazie eliminacji, nie są bez szans. Europa może wysłać na piłkarskie mistrzostwa globu kolejnego debiutanta - i może być to debiutant naprawdę ekscytujący.

Dyskusja

Przeczytaj również