Najwięksi wygrani i przegrani powołań Urbana. "Duże zaskoczenie. Stracił zaufanie"
Jan Urban odkrył karty, a zatem wiemy już, jacy piłkarze zjawią się na nadchodzącym zgrupowaniu reprezentacji Polski. Kto tym razem może czuć się pominięty, a komu śmiało można przypiąć łatkę “wygranego” wyborów selekcjonera? Mamy kilku kandydatów.
Nadchodzi ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski w 2026 roku. Zgrupowanie bardzo ważne, bo zamykające tę edycję Ligi Narodów. Biało-czerwoni z Rumunią i Szwecją powalczą o swoją przyszłość w tych rozgrywkach, wyższy koszyk przed losowaniem grup eliminacji EURO 2028, ale też… posadę selekcjonera.
Jan Urban, o dziwo, zdecydował się na całkiem sporo zmian. Pisanie o kadrowej rewolucji byłoby przesadzone, natomiast na liście widzimy i nowe nazwiska, i powroty. Zabrakło też miejsca dla kilku graczy, którzy jeszcze niedawno wydawali się pewniakami. Kto może czuć się szczególnie rozczarowany, a dla kogo zaproszenie na zgrupowanie jest miłą niespodzianką?
Najwięksi wygrani
Oskar Kubiak
To historia jak z filmu. Jeszcze rok temu Oskar Kubiak grał w Polsce na trzecim szczeblu rozgrywkowym, a dziś słucha hymnu Ligi Mistrzów w barwach Slavii Praga. I nawet na tle europejskich gigantów nie daje plamy. Kilka dni temu 20-latek naprawdę solidnie wypadł w starciu z Arsenalem, natomiast już wcześniej można było usłyszeć, że Jan Urban szykuje dla niego premierowe powołanie. Były gracz Arki Gdynia rozwija się kapitalnie, może zagrać na kilku pozycjach - i na boku obrony, i skrzydle, i w środku pola, a to na pewno działa na jego korzyść. Podczas poprzedniego zgrupowania zachwycił jego kumpel ze Slavii, czyli Wiktor Nowak. Być może teraz prawdziwym objawieniem okaże się kolejny przybysz z Pragi.
Łukasz Poręba
Trochę po cichu Łukasz Poręba wyrósł w Niemczech na bardzo solidnego defensywnego pomocnika. Już przy okazji poprzednich zgrupowań można było zastanawiać się, czy Urban przypadkiem nie wyśle mu powołania. Swoje wychowanek Zagłębia Lubin musiał odczekać, ale w końcu się doczekał. To nagroda za bardzo dobre występy za naszą zachodnią granicą. W poprzednim sezonie Poręba wraz z Elversbergiem wywalczył awans do Bundesligi, a teraz już w elicie potwierdza dużą jakość. Gra w zasadzie od deski do deski, nie opuścił w bieżącej kampanii jeszcze nawet jednej ligowej minuty, a jego drużyna jest pozytywnym zaskoczeniem - wygrywała już m.in. z Bayerem Leverkusen, Borussią Moenchengladbach, Augsburgiem czy Mainz, zaś z Bayernem przegrała tylko jednym golem. Dla kadry, która nie cierpi na nadmiar jakości wśród “szóstek” - Poręba jest naprawdę ciekawą alternatywą.
Bartosz Mazurek
Ostatnio Urban pominął Mazurka, który na brak powołania kilka dni później odpowiedział w najlepszy możliwy sposób, prowadząc kadrę U21 do zwycięstwa nad Szwecją. Nie byliśmy tym jednak szczególnie zaskoczeni, bo wychowanek Jagiellonii jest po prostu w bardzo dobrej formie. Latem trafił do słynnego Red Bulla Salzburg, gdzie nie potrzebował praktycznie żadnego czasu na aklimatyzację. Niemal od razu wskoczył do podstawowego składu i szybko potwierdził, że drzemie w nim ogromny potencjał. Po 22 rozegranych meczach ma na koncie dwa gole i cztery asysty, ale wiemy doskonale, że akurat jego grę trudno zdefiniować wyłącznie liczbami w ofensywie. Bardzo cenią go kibice Salzburga, we wrześniu wybrali go graczem miesiąca. Pozostaje trzymać kciuki, by Mazurek wszedł do seniorskiej kadrze równie dobrze jak niedawno Wiktor Nowak.
Kamil Piątkowski
Powrót do reprezentacji. Swego czasu Piątkowski uchodził za sporą nadzieję biało-czerwonej defensywy, rozegrał w seniorskiej kadrze osiem spotkań, strzelił nawet przepięknego gola ze Szkocją. Potem jednak jego kariera toczyła się po różnych, nie zawsze odpowiednich torach. Trzeba natomiast przyznać, że odbudował się w Legii Warszawa i dziś jest jej bardzo pewnym punktem, co najwidoczniej docenił selekcjoner. 26-letni stoper wraca do reprezentacji po ponad półtorarocznej przerwie i choć szanse na wskoczenie do podstawowej jedenastki ma raczej małe, to już samo powołanie po takim czasie może go bez wątpienia cieszyć.
Najwięksi przegrani
Bartosz Nowak
Temat powracający jak bumerang. Bartosz Nowak zachwyca w Ekstraklasie, wykręca w niej kosmiczne wręcz liczby (w tym sezonie siedem goli i 11 asyst w 18 meczach), ale ciągle nie znajduje uznania w oczach selekcjonera. Chociaż niemal wszyscy domagają się szansy dla 33-latka, Urban pozostaje nieugięty, twierdząc, że po pierwsze - nasza liga nie jest dla niego zbyt dużym wyznacznikiem, po drugie - chce stawiać na młodszych. Nawet jeśli Nowak kadry już nie zbawi, to mimo wszystko mógłby okazać się w niej wartościowym ogniwem, tak jak choćby Sebastian Mila za kadencji Adama Nawałki. Pomocnik GKS-u Katowice ma kapitalnie ułożoną nogę, zmysł do gry kombinacyjnej, niemal w punkt bije stałe fragmenty gry. Nie trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym taki zawodnik przyda się reprezentacji choćby na 10 czy 15 minut. Co on ma jeszcze zrobić, by trafić do kadry?
Michał Gurgul
Wydawało się, że tym razem Michał Gurgul doczeka się już powołania, a selekcjoner, bogatszy o doświadczenia z ostatniego zgrupowania, gdy ewidentnie brakowało mu lewych obrońców, spojrzy w kierunku defensora Lecha. Nic bardziej mylnego. 20-latek, który od dłuższego czasu bardzo dobrze radzi sobie w barwach “Kolejorza”, zbierając doświadczenie i na krajowym podwórku, i w Europie, najwidoczniej przegrał walkę o miejsce na liście z Tymoteuszem Puchaczem i, tak się przynajmniej wydaje, Oskarem Kubiakiem. No cóż. Może kiedy indziej. Pytanie, kto przy kolejnej okazji będzie rozsyłał powołania. Chyba lepiej dla Gurgula, by nie był to już Urban.
Łukasz Skorupski
Trudno o bardziej dobitny znak, że Urban nie wiąże już reprezentacyjnej przyszłości ze Skorupskim. Jeszcze nie tak dawno golkiper Bolonii był w kadrze “jedynką”, a teraz nie dostaje nawet powołań. I to mimo tego, że kontuzjowani są Bułka oraz Grabara. Selekcjoner chce budować młodszych bramkarzy, co jednak przy takich brakach i nadchodzących meczach o dużym ciężarze gatunkowym trochę dziwi. 35-letni “Skorup” jest ostatnio w dobrej formie, zbiera pozytywne recenzje za swoje występy w Serie A, może pochwalić się ogromnym doświadczeniem. To chyba największy przegrany powołań na nadchodzące zgrupowanie. Ma prawo czuć rozgoryczenie.
Przemysław Wiśniewski
Duże zaskoczenie, bo Wiśniewski, nawet kiedy nie szło mu w klubie, cieszył się sporym zaufaniem Urbana. Jeszcze podczas październikowego zgrupowania wyszedł w podstawowym składzie na mecz ze Szwecją. Wypadł jednak wówczas na tyle słabo, że kilka dni później wylądował poza kadrą na starcie z Rumunią, a i przeciwko Bośni nie zagrał. Kredyt zaufania najwidoczniej wyczerpał, bo tym razem selekcjoner nie znalazł dla niego miejsca nawet wśród powołanych. Nie jest to wielka kontrowersja, 28-latek ma trudny czas, podobnie zresztą jak cały Widzew, który wygrał w tym sezonie ligowym… jeden mecz.
Jakub Kamiński i Oskar Pietuszewski*
Nieobecni, ale głównie ze względu na niedawne problemy zdrowotne. Gdyby byli w pełnej dyspozycji i formie, bez wątpienia mieliby miejsce w kadrze Urbana. Problem w tym, że Kamiński od ostatniego zgrupowania, podczas którego nabawił się urazu, rozegrał w Benfice... minutę. Pietuszewski natomiast nie wystąpił w żadnym z czterech ostatnich spotkań Porto, dopiero w minioną środę wracając na ławkę rezerwowych. Selekcjoner postanowił zatem, że na ten moment dwójka rekonwalescentów nie jest mu potrzebna i poniekąd można to zrozumieć.