Niespodziewany wyczyn Legii Warszawa. Papszun już działa cuda
Legia Warszawa nadal tkwi w strefie spadkowej, ale spod bardzo ciemnych chmur leciutko zaczyna przebijać się słońce. Do niedawna całkowicie niemrawy i pogubiony zespół teraz jest… najdłużej niepokonany w PKO BP Ekstraklasie. Dzierży to miano wspólnie z Zagłębiem Lubin.
Czy to szukanie pozytywów na siłę? Po części pewnie tak. Wszak Legia wciąż walczy o życie i po 24 kolejkach nadal tkwi w strefie spadkowej. Warto jednak podkreślić - już nie na ostatnim czy przedostatnim miejscu, jak przecież bywało, a na tym trzecim od końca. To pierwszy mały plus nadal krótkiej kadencji Marka Papszuna.
Minuty, które odmieniły Legię
Nie było tu natychmiastowego efektu nowej miotły, jak choćby ostatnio w Widzewie. W oficjalnym debiucie nowy szkoleniowiec “Wojskowych” przecież przegrał. I to u siebie. 1:2 z Koroną. A potem długo zapowiadało się na kolejną porażkę, gdy aż do doliczonego czasu gry 2:0 z Legią prowadziła Arka. To mógł być wielki moment zwątpienia. Pachniało kolejną wpadką, i to w starciu z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Wtedy jednak nastąpił przełom.
Być może z perspektywy czasu przeceniam te kilka minut starcia na Pomorzu, ale one chyba faktycznie sprawiły, że w głowach piłkarzy Legii, jak kiedyś u Piotra Zielińskiego, coś przeskoczyło. Doprowadzenie do remisu w sytuacji absolutnie krytycznej dało impuls. Pozwoliło uwierzyć w drużynę i jej zdolność do odwracania losów rywalizacji nawet w sytuacjach beznadziejnych.
Od tamtej pory, a minął już ponad miesiąc, Legia nie przegrała, choć terminarz miała naprawdę wymagający. Ugrała cenne remisy na bardzo trudnych terenach w Katowicach i Białymstoku. W tym drugim spotkaniu znów pokazała charakter, bo podobnie jak w Gdyni, wynik 0:2 w plecy zamieniła w remis 2:2. U siebie natomiast po prostu zrobiła swoje. Wykorzystała kryzysy kiepsko spisujących się w ostatnim czasie Wisły Płock i Cracovii. Wygrywała z nimi skromnie (2:1 i 1:0), w grze nie było fajerwerków, ale liczył się wynik. A ten się zgadza.
Najdłużej niepokonani
Biorąc pod uwagę ostatnie pięć kolejek, Legia jest piątą siłą Ekstraklasy. Ugrała w tym czasie dziewięć punktów. Więcej zdobyły jedynie Zagłębie, Lech, GKS Katowice i Pogoń Szczecin. Co natomiast ciekawe, w tym czasie tylko “Wojskowi” i “Miedziowi” nie przegrali choćby raz. Są więc wspólnie najdłużej niepokonanymi ekipami PKO BP Ekstraklasy.
Z porównaniami możemy zresztą iść dalej. W ostatnich pięciu kolejkach Legia zdobyła bowiem więcej punktów niż we wcześniejszych 11. Progres jest widoczny nie tylko gołym okiem, ale też, a raczej przede wszystkim, w tabeli.
“Wojskowi” absolutnie nie mogą natomiast osiadać na laurach i jakkolwiek celebrować nieco lepszego okresu, bo sytuacja w tabeli wciąż jest dla nich bardzo trudna. Od reszty stawki odstawać zaczął jedynie ostatni Bruk-Bet, a pozostałe ekipy bardziej uwikłane w walkę o utrzymanie nie próżnują. Widzew po zmianie trenera pokonał ostatnio nie byle kogo, bo Lecha, przez co obecnie ma tylko punkt mniej niż Legia. Wygrała też Arka, szybko przywracając rywalom z Warszawy miejsce w strefie spadkowej.
Większość ligi drży
Trudno jednak pokusić się dziś o bardziej szczegółową analizę walki o utrzymanie, bo nagle tyczy się ona ponad połowy ligi. Ścisk w tabeli jest tak niesamowity, że spać spokojnie nie mogą nawet piłkarze piątego Górnika, który nad strefą spadkową ma zaledwie siedem punktów przewagi. Jednocześnie walczy o puchary i pozostanie w lidze. Podobnie jak będące za jego plecami Cracovia, Korona, Wisła i GKS Katowice. One mają dziś pięć oczek zapasu.
Niepokojąco zaczyna robić się zwłaszcza w Płocku, bo “Nafciarze” (przypomnijmy lider po jesieni!) grają ostatnio fatalnie. Przegrali już pięć spotkań z rzędu. Coraz bardziej pachnie scenariuszem z sezonu 2022/23. Wtedy też Wisła zaczęła sezon świetnie, długo była w czołówce, a potem całkowicie się posypała i ostatecznie spadła z ligi. Teraz może dojść do sytuacji jeszcze bardziej szokującej, bo nie wiem czy kiedykolwiek, w jakiejkolwiek lidze, nie utrzymał się zespół, który zimował na pierwszym miejscu w stawce, a liderem był jeszcze po 19 z 34 kolejek. To byłoby idealnie podsumowanie nieprzewidywalności Ekstraklasy.
Trudny rozkład jazdy
Legia z kolei kontynuuje maraton naprawdę wymagających spotkań. Teraz zagra na mimo wszystko niewygodnym terenie w Radomiu, a w ligowej delegacji nie wygrała od… lipca. Potem z kolei na przestrzeni kilku tygodni, w ciągu pięciu kolejek, “Wojskowi” zmierzą się m.in. z Rakowem, Lechem czy liderującym obecnie Zagłębiem. Pojadą też do Szczecina. Łatwo więc nie będzie.
Piotr Klimek, znany analityk, wlewa mimo wszystko w serca kibiców Legii trochę optymizmu. Ryzyko spadku “Wojskowych” wynosi jego zdaniem 23,6%. Bardziej drżeć muszą sympatycy z Gdyni, Łodzi i Niecieczy.
Jedno jest pewne. Będzie się działo. Choć brzmi to dość dziwnie, więcej emocji wzbudza w tym sezonie nie walka o mistrzostwo kraju, a o utrzymanie w elicie.