Niespodziewany wyczyn Legii Warszawa. Papszun już działa cuda

Niespodziewany wyczyn Legii. Papszun już działa cuda
Weronika Morciszek / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 15:00
Legia Warszawa nadal tkwi w strefie spadkowej, ale spod bardzo ciemnych chmur leciutko zaczyna przebijać się słońce. Do niedawna całkowicie niemrawy i pogubiony zespół teraz jest… najdłużej niepokonany w PKO BP Ekstraklasie. Dzierży to miano wspólnie z Zagłębiem Lubin.
Czy to szukanie pozytywów na siłę? Po części pewnie tak. Wszak Legia wciąż walczy o życie i po 24 kolejkach nadal tkwi w strefie spadkowej. Warto jednak podkreślić - już nie na ostatnim czy przedostatnim miejscu, jak przecież bywało, a na tym trzecim od końca. To pierwszy mały plus nadal krótkiej kadencji Marka Papszuna.
Dalsza część tekstu pod wideo

Minuty, które odmieniły Legię

Nie było tu natychmiastowego efektu nowej miotły, jak choćby ostatnio w Widzewie. W oficjalnym debiucie nowy szkoleniowiec “Wojskowych” przecież przegrał. I to u siebie. 1:2 z Koroną. A potem długo zapowiadało się na kolejną porażkę, gdy aż do doliczonego czasu gry 2:0 z Legią prowadziła Arka. To mógł być wielki moment zwątpienia. Pachniało kolejną wpadką, i to w starciu z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Wtedy jednak nastąpił przełom.
Być może z perspektywy czasu przeceniam te kilka minut starcia na Pomorzu, ale one chyba faktycznie sprawiły, że w głowach piłkarzy Legii, jak kiedyś u Piotra Zielińskiego, coś przeskoczyło. Doprowadzenie do remisu w sytuacji absolutnie krytycznej dało impuls. Pozwoliło uwierzyć w drużynę i jej zdolność do odwracania losów rywalizacji nawet w sytuacjach beznadziejnych.
Od tamtej pory, a minął już ponad miesiąc, Legia nie przegrała, choć terminarz miała naprawdę wymagający. Ugrała cenne remisy na bardzo trudnych terenach w Katowicach i Białymstoku. W tym drugim spotkaniu znów pokazała charakter, bo podobnie jak w Gdyni, wynik 0:2 w plecy zamieniła w remis 2:2. U siebie natomiast po prostu zrobiła swoje. Wykorzystała kryzysy kiepsko spisujących się w ostatnim czasie Wisły Płock i Cracovii. Wygrywała z nimi skromnie (2:1 i 1:0), w grze nie było fajerwerków, ale liczył się wynik. A ten się zgadza.
Legia
własne

Najdłużej niepokonani

Biorąc pod uwagę ostatnie pięć kolejek, Legia jest piątą siłą Ekstraklasy. Ugrała w tym czasie dziewięć punktów. Więcej zdobyły jedynie Zagłębie, Lech, GKS Katowice i Pogoń Szczecin. Co natomiast ciekawe, w tym czasie tylko “Wojskowi” i “Miedziowi” nie przegrali choćby raz. Są więc wspólnie najdłużej niepokonanymi ekipami PKO BP Ekstraklasy.
Z porównaniami możemy zresztą iść dalej. W ostatnich pięciu kolejkach Legia zdobyła bowiem więcej punktów niż we wcześniejszych 11. Progres jest widoczny nie tylko gołym okiem, ale też, a raczej przede wszystkim, w tabeli.
“Wojskowi” absolutnie nie mogą natomiast osiadać na laurach i jakkolwiek celebrować nieco lepszego okresu, bo sytuacja w tabeli wciąż jest dla nich bardzo trudna. Od reszty stawki odstawać zaczął jedynie ostatni Bruk-Bet, a pozostałe ekipy bardziej uwikłane w walkę o utrzymanie nie próżnują. Widzew po zmianie trenera pokonał ostatnio nie byle kogo, bo Lecha, przez co obecnie ma tylko punkt mniej niż Legia. Wygrała też Arka, szybko przywracając rywalom z Warszawy miejsce w strefie spadkowej.

Większość ligi drży

Trudno jednak pokusić się dziś o bardziej szczegółową analizę walki o utrzymanie, bo nagle tyczy się ona ponad połowy ligi. Ścisk w tabeli jest tak niesamowity, że spać spokojnie nie mogą nawet piłkarze piątego Górnika, który nad strefą spadkową ma zaledwie siedem punktów przewagi. Jednocześnie walczy o puchary i pozostanie w lidze. Podobnie jak będące za jego plecami Cracovia, Korona, Wisła i GKS Katowice. One mają dziś pięć oczek zapasu.
Niepokojąco zaczyna robić się zwłaszcza w Płocku, bo “Nafciarze” (przypomnijmy lider po jesieni!) grają ostatnio fatalnie. Przegrali już pięć spotkań z rzędu. Coraz bardziej pachnie scenariuszem z sezonu 2022/23. Wtedy też Wisła zaczęła sezon świetnie, długo była w czołówce, a potem całkowicie się posypała i ostatecznie spadła z ligi. Teraz może dojść do sytuacji jeszcze bardziej szokującej, bo nie wiem czy kiedykolwiek, w jakiejkolwiek lidze, nie utrzymał się zespół, który zimował na pierwszym miejscu w stawce, a liderem był jeszcze po 19 z 34 kolejek. To byłoby idealnie podsumowanie nieprzewidywalności Ekstraklasy.

Trudny rozkład jazdy

Legia z kolei kontynuuje maraton naprawdę wymagających spotkań. Teraz zagra na mimo wszystko niewygodnym terenie w Radomiu, a w ligowej delegacji nie wygrała od… lipca. Potem z kolei na przestrzeni kilku tygodni, w ciągu pięciu kolejek, “Wojskowi” zmierzą się m.in. z Rakowem, Lechem czy liderującym obecnie Zagłębiem. Pojadą też do Szczecina. Łatwo więc nie będzie.
Piotr Klimek, znany analityk, wlewa mimo wszystko w serca kibiców Legii trochę optymizmu. Ryzyko spadku “Wojskowych” wynosi jego zdaniem 23,6%. Bardziej drżeć muszą sympatycy z Gdyni, Łodzi i Niecieczy.
Jedno jest pewne. Będzie się działo. Choć brzmi to dość dziwnie, więcej emocji wzbudza w tym sezonie nie walka o mistrzostwo kraju, a o utrzymanie w elicie.

Przeczytaj również