Nowy faworyt do złota na mundialu! Zmiana na szczycie. "Grają fantastycznie"

Nowy faworyt do złota na mundialu! Zmiana na szczycie. "Grają fantastycznie"
Paparacy / shutterstock
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 10:30
Mundial nie zamierza zwalniać. Nad ranem zakończyła się 1/16 finału, a już w sobotni wieczór wystartuje 1/8. My zatem tradycyjnie aktualizujemy nasz ranking faworytów do zdobycia złota.
Sześć z ośmiu reprezentacji, które przed startem fazy pucharowej umieściliśmy w naszym Power Rankingu (TUTAJ), gra dalej. Za burtę wypadły jedynie szósta w tamtym zestawieniu Holandia, a także ósme wówczas Niemcy. W grze pozostało jeszcze 16 reprezentacji, a tej naszym zdaniem mocniejszej połowie z nich postanowiliśmy przyjrzeć się z bliska.
Dalsza część tekstu pod wideo
Pod uwagę braliśmy oczywiście głównie potencjał i formę każdego z zespołów, ale też niewątpliwie istotną drabinkę, bo jednym sprzyja ona bardziej, a dla innych - przynajmniej na papierze - wygląda na drogę przez mękę.

8. Kolumbia

To może być czarny koń tego turnieju. Kolumbijczycy zaimponowali już w grupie, ostatecznie zajmując w niej pierwsze miejsce przed Portugalią, którą w bezpośrednim starciu (mimo bezbramkowego remisu) po prostu zdominowali. Dobrze wyglądali też w meczach wygranych z Uzbekistanem (3:1) i Demokratyczną Republiką Konga (1:0), a jakość zdecydowanie potwierdzili na starcie fazy pucharowej. Co prawda Ghanę w 1/16 finału pokonali skromnie, bo 1:0, ale był to najmniejszy wymiar kary. James Rodriguez i spółka wyglądali na zespół o kilka klas lepszy, stworzyli sobie mnóstwo sytuacji (20 strzałów, osiem celnych). Całkowicie zasłużenie zameldowali się zatem w kolejnej rundzie, w której przyjdzie im zmierzyć się ze Szwajcarią. Na papierze to dość wyrównane starcie, ale mimo wszystko za delikatnego faworyta trzeba chyba uznać Kolumbię. Jeśli znów uda jej się wygrać, potem czekała będzie zapewne Argentyna. A z nią już w eliminacyjnym dwumeczu podopieczni Nestora Lorenzo potrafili wygrać i zremisować.

7. Portugalia

Portugalia nadal nie przekonuje. Słabo wyglądała w fazie grupowej, tracąc punkty z Demokratyczną Republiką Konga i Kolumbią, a w spotkaniu 1/16 finału przeciwko Chorwacji miała naprawdę bardzo dużo szczęścia. Wygrała rzutem na taśmę po golu w doliczonym czasie gry, ale wcześniej kilka razy urwała się ze stryczka. Chorwaci stworzyli sobie bardzo dużo dobrych okazji i śmiało mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie Cristiano Ronaldo i spółka grają dalej, natomiast są bardzo daleko od optymalnej dyspozycji. Zawodzi m.in. mający być główną siłą drużyny środek pola, tworzony przez Vitinhę, Joao Nevesa i Bruno Fernandesa. Na ten moment trudno upatrywać w Portugalczykach poważnego kandydata do zdobycia złota. Tym bardziej patrząc na ich drabinkę. Już teraz piekielnie trudne starcie z Hiszpanią, przy ewentualnym awansie ktoś z duetu USA - Belgia, a w półfinale zapewne będąca w gazie Francja. Nie wygląda to optymistycznie dla podopiecznych Roberto Martineza.

6. Maroko

Brązowi medaliści ostatniego mundialu potwierdzają, że znów mają chrapkę na historyczny wynik. Dobrze prezentowali się już w fazie grupowej, w trakcie której zremisowali z Brazylią, a także pokonali Szkocję i Haiti. Wówczas grali natomiast jeszcze falami. W zasadzie w każdym z tych spotkań oglądaliśmy ich dwie twarze, które mogły zasiać ziarno wątpliwości przed meczem 1/16 finału z Holandią. Tymczasem na tle “Oranje” podopieczni Mohameda Ouahabiego wyglądali znakomicie. Przez większość spotkania dominowali, a nawet kiedy rywal trafił na 1:0, potrafili pod presją odwrócić losy spotkania i doprowadzić do dogrywki, by potem wygrać w konkursie rzutów karnych. Bohaterem został niesamowity Yassine Bounou, który wyrasta na największego specjalistę od bronienia jedenastek. To też może być duży atut w dalszej części turnieju. Teraz Maroko zagra z Kanadą i jest wyraźnym faworytem do awansu. Dopiero potem czekać może Francja. To byłby najtrudniejszy z możliwych testów.

5. Brazylia

Po fazie grupowej chwaliliśmy Brazylię, która rozkręcała się z kolejki na kolejkę i ostatecznie awansowała z pierwszej lokaty, wyprzedzając Maroko. Zwracaliśmy jednak uwagę także na ograniczenia i mankamenty “Canarinhos”, a te znów dały o sobie znać w 1/16 finału. Podopieczni Carlo Ancelottiego słabo weszli w mecz z Japonią, długo bili głową w mur, po prostym błędzie dali strzelić sobie gola. Kiepsko wyglądały głównie boki obrony, kolejny słaby występ - do czasu - notował mający przede wszystkim fizyczne problemy Casemiro. W końcu to jednak właśnie on doprowadził do wyrównania, a druga połowa była już w wykonaniu ekipy z Kraju Kawy znacznie lepsza. Dominacja Brazylii zakończyła się golem Gabriela Martinelliego w doliczonym czasie gry. Widać, że w dobrej formie są choćby Vinicius, Matheus Cunha czy Bruno Guimaraes, który w starciu z Japonią zaliczył już swoją czwartą asystę na tym mundialu. Teraz przed Brazylią spore wyzwanie, czyli Norwegia. Mimo wszystko to właśnie w “Canarinhos” trzeba widzieć faworyta do awansu. Jeśli go wywalczą, na kolejnych etapach mogą czekać Anglia czy Argentyna.

4. Anglia

Anglia zachwyciła na starcie mundialu, kiedy w naprawdę bardzo dobrym stylu pokonała Chorwację (4:2), ale potem mocno spuściła z tonu. “Synowie Albionu” mają ewidentne problemy, kiedy rywal gra w niskim bloku i skupia się przede wszystkim na uprzykrzaniu im życia. Było tak i w grupowym spotkaniu z Ghaną (0:0), i po części w starciu 1/16 finału przeciwko Demokratycznej Republice Konga (2:1). Ten drugi zespół do naprawdę dobrze funkcjonującej defensywy dołożył jednak groźne wypady ofensywne, co omal nie zakończyło się dla Anglików klęską. Długo przegrywali oni 0:1 i losy meczu odwrócili dopiero w końcówce. Zrobił to niezawodny Harry Kane, autor dwóch bramek. Jeśli nadal będzie on jednak tak osamotniony, to zespół prowadzony przez Thomasa Tuchela może mieć problemy. Czy to z Meksykiem w 1/8 finału, czy potem w ewentualnych starciach z Brazylią, Norwegią, Argentyną czy Kolumbią.

3. Hiszpania

Hiszpania zaczęła turniej od falstartu, jakim bez wątpienia był remis z Republiką Zielonego Przylądka, by potem wskoczyć już na zdecydowanie wyższe obroty. W grupie “La Roja” grała jeszcze dość spokojnie, nie forsowała tempa, ale w meczu 1/16 finału przeciwko Austrii pokazała prawdziwą moc. Wygrała pewnie (3:0), stwarzała sobie mnóstwo sytuacji, kolejny raz zachowała też czyste konto. Na ten moment pozostaje jedyną obok Meksyku drużyną, która podczas tego mundialu nie straciła jeszcze żadnego gola. Mistrzowie Europy z 2024 roku wyglądają na zespół bardzo dobrze zbalansowany. Nie mają może tak potężnej siły ofensywnej jak Francja, ale grają od niej lepiej w tyłach, co może być arcyważne podczas potencjalnego starcia z “Trójkolorowymi” w półfinale. Jak na razie podopieczni Luisa de la Fuente muszą patrzeć jednak w bliższą przyszłość, bo drabinka już teraz stawia przed nimi duże wymagania. Najpierw mecz z Portugalią, potem być może z USA lub Belgią.

2. Argentyna

Mecz 1/16 finału, ostatecznie wygrany przez Argentynę z Republiką Zielonego Przylądka po dogrywce (3:2), zasiał ziarno wątpliwości. “Albicelestes” przez pierwsze kilkadziesiąt minut próbowali przejść przez mecz spacerkiem, ale kiedy rywal niespodziewanie wrzucił wyższy bieg, mieli naprawdę spore kłopoty. Nawet takie gorsze starcie nie może natomiast zamazywać obrazu z fazy grupowej, w trakcie której obrońcy tytułu wyglądali znakomicie i pewnie wygrali wszystkie mecze - z Algierią (3:0), Austrią (2:0) oraz Jordanią (3:1). Być może taki zimny prysznic musiał im się przydarzyć. Tak jak cztery lata temu, gdy dali się pokonać Arabii Saudyjskiej. Będący w genialnej formie Leo Messi wciąż może poprowadzić “Albicelestes” do sukcesu na tym turnieju. W rankingu przesuwamy ich pod Francję, ale zostawiamy na podium. Sprzyja drabinka - teraz mecz z Egiptem, potem potencjalne starcie z Kolumbią lub Szwajcarią, w ewentualnym półfinale natomiast ktoś z grona Brazylia/Norwegia/Anglia/Meksyk.

1. Francja

Jeszcze przed startem fazy pucharowej minimalnie większe szanse na zdobycie złota dawaliśmy Argentynie, ale po kolejnym koncercie kapeli Didiera Deschampsa musieliśmy zmienić zdanie. “Trójkolorowi” na tym turnieju, pomijając pierwsze 45 minut meczu z Senegalem, grają po prostu fantastycznie, przede wszystkim w ofensywie. Zachwyca Kylian Mbappe, czaruje Michael Olise, swoje dokładają też Ousmane Dembele czy Bradley Barcola. Żadna inna reprezentacja na tym świecie nie ma z przodu aż tak ogromnej siły rażenia. Co ważne, cały kwartet kapitalnie ze sobą współpracuje. W 1/16 finału przekonała się o tym całkowicie bezradna Szwecja, która mogła prosić o najmniejszy wymiar kary, a ostatecznie przegrała 0:3. Teraz Francuzi są ogromnym faworytem meczu z Paragwajem, potem będą nim także w potencjalnym starciu z Kanadą lub Meksykiem. Największe wyzwanie, w postaci meczu z Hiszpanią, czekać może w półfinale. To byłoby arcyciekawe starcie, ale na ten moment minimalnie większe szanse trzeba byłoby dać mistrzom świata z 2018 roku.

Przeczytaj również