To nowy, lepszy Adriano? Pomysłowy klub znalazł kolejny materiał na gwiazdę

To nowy, lepszy Adriano? Pomysłowy klub znalazł kolejny materiał na gwiazdę
IMAGO / PressFocus
Radosław  - Przybysz
Radosław PrzybyszDzisiaj · 08:00
Rayan Cherki i Rayan Ait-Nouri z Manchesteru City to wciąż najpopularniejsi Rayanowie w Premier League, ale szybko na swoje nazwisko zaczął też pracować Rayan Vitor Simplício Rocha, czyli po prostu Rayan. Na razie tylko szeregowiec, ale 19-latek szybko wziął się za dowodzenie atakiem Bournemouth. To może być idealny następca Antoine'a Semenyo.
Po awansie do Premier League, wykupieniu przez Amerykanina Billa Foleya i zatrudnieniu Andoniego Iraoli klub AFC Bournemouth wypracował kilka charakterystycznych cech. Po pierwsze, miły dla oka styl gry bazujący na wysokim, intensywnym pressingu i szybkich, bezpośrednich atakach. Sprawia on, że ich mecze dobrze się ogląda i pada w nich średnio najwięcej goli, porównując z liczbami innych ekip z Premier League.
Dalsza część tekstu pod wideo
Po drugie, "The Cherries" mają tendencję do wpadania w cykle na zmianę lepszych i gorszych wyników. Poprzedni sezon był dla nich najlepszy w historii, choć zaczęli od tylko czterech zwycięstw w pierwszych 12 kolejkach. Potem długo byli na miejscu dającym awans do Ligi Mistrzów, bo między 13. i 25. kolejką zaliczyli zaledwie jedną porażkę. Skończyli jednak "tylko" na dziewiątej pozycji (ostatniej niepremiowanej grą w pucharach), bo od 26. do 35. kolejki wygrali znowu tylko raz.
Obecny sezon zaczęli fantastycznie - w pierwszej kolejce pechowo przegrali 2:4 na Anfield, ale potem zaliczyli osiem kolejnych spotkań bez porażki. W dużym stopniu było to zasługą świetnie dysponowanego Antoine'a Semenyo, o którym pisałem TUTAJ i którego znakomita gra (17 G+A) zaowocowała zimowym transferem do Manchesteru City. Od 10. do 20. kolejki "Wisienki" nie wygrały jednak ani razu. Zaczęły się nawet pojawiać pierwsze nieśmiałe głosy o zagrożonej posadzie Iraoli. Ale... od 21. kolejki znowu nie przegrywają.
Obecnie są w trakcie passy dwóch remisów (1:1 z Brighton i z Aston Villą) i czterech zwycięstw (3:2 z Tottenhamem po pożegnalnym golu Semenyo, 3:2 z Liverpoolem, 2:0 z Wolves i 2:1 z Brighton). Istotną rolę w trzech ostatnich meczach odegrał nowy nabytek - ściągnięty prosto z Brazylii, za blisko 30 mln euro, 19-letni Rayan.
Bo trzecią charakterystyczną cechą Bournemouth jest ich znakomity scouting. Wydają na transfery dużo (tylko w tym sezonie 180 mln euro), ale zarabiają jeszcze więcej. Latem sprzedali Milosa Kerkeza do Liverpoolu (za 47 mln euro), Deana Huijsena do Realu (62,5 mln) i Ilię Zabarnego do PSG (za 63 mln). Do tego 43 mln zarobili na sprzedaży Dango Ouattary do Brentfordu, a zimą doszło wspomniane 72 mln za Semenyo.
Każdy z tych zawodników to dowód świetnej rekrutacji, dopasowania piłkarzy do stylu gry zespołu i przekonania ich, że z ambitnego średniaka Premier League będą mogli się wypromować do większych klubów. Ich następcy liczą, że przejdą podobną drogę. Na razie świetnie spisują się Adrien Truffert, który przyszedł za Kerkeza i wypożyczony z Milanu prawy obrońca Alex Jimenez. Na środku obrony powoli odnajdują się Bafode Diakite kupiony z Lille i młodziutki Veljko Milosavljević z Crvenej zvezdy, ale w miejsce Huijsena i Zabarnego imponująco wskoczyli Marcos Senesi i Jason Hill, którzy byli już wcześniej w klubie.
W ataku błyszczy Eli Junior Kroupi - najbardziej przebojowy nastolatek tego sezonu. Podstawowy napastnik - Evanilson - świetnie pracuje bez piłki, pomaga w rozegraniu i generalnie też doskonale pasuje do sposobu gry "The Cherries", ale czasami brakuje mu konkretnych liczb. Te dokłada więc Kroupi, który ma już w tym sezonie osiem goli i wyróżnia się świetnym strzałem. Średnio 32 procent jego uderzeń zamienia się w gole i pod tym względem jest najskuteczniejszym zawodnikiem w całej lidze.
Po odejściu Semenyo w ataku coraz częściej błyszczy Amine Adli, kupiony z Bayeru Leverkusen. A najnowszym odkryciem jest właśnie Rayan. Wysoki napastnik bądź skrzydłowy przyszedł 27 stycznia z Vasco da Gama i nie potrzebował żadnego czasu na aklimatyzację. Od pierwszego występu wygląda jakby grał w Premier League od lat.
Zadebiutował już cztery dni po transferze. Wszedł z ławki w 68. minucie meczu z Wolves i w doliczonym czasie zaliczył asystę przy golu Alexa Scotta. Jego rodak, Joao Gomes, nie był w stanie powstrzymać go przed wbiegnięciem z lewej strony w pole karne i podaniem do środka pola.
Tydzień później, na mecz z Aston Villą, wyszedł już od początku i w 55. minucie pokonał Emiliano Martineza (całkiem prestiżowa sprawa dla Brazylijczyka) strzałem przy bliższym słupku. Wcześniej Lucas Digne w niezrozumiały sposób nawet nie podjął próby zatrzymania go przyglądając się tylko jak zaczarowany.
Wreszcie, w ostatni wtorek, podczas wyjazdowego meczu z Evertonem, 19-latek najpierw sprokurował rzut karny wykorzystany przez Ilimana Ndiaye'a, ale po przerwie trafił głową na 1:1 wykorzystując dośrodkowanie Trufferta. Bournemouth wygrało w Liverpoolu 2:1.
- To zawodnik, który jak na swój wiek wykazał się imponującą regularnością i dojrzałością. Wierzymy, że ma ogromny potencjał, a Bournemouth to dla niego odpowiednie środowisko, by mógł kontynuować swój rozwój i mieć wpływ na mecze - przekonywał po transferze Tiago Pinto, dyrektor sportowy Bournemouth, jeden z najlepszych w swoim fachu.
Zanim jeszcze stopa urodzonego w Rio de Janeiro piłkarza pierwszy raz dotknęła murawy Vitality Stadium, osobny tekst poświęcił mu The Analyst. Portal statystyczny zwrócił uwagę, że choć z Estevao łączy go podobny wiek, pozycja i "hype" w ojczyźnie, to są jednak zupełnie innymi piłkarzami. Gracz Chelsea to szybki, efektowny i świetny technicznie skrzydłowy w starym, brazylijskim stylu. Rayan jest wyższy, silniejszy i bazuje na innych atutach - trudno powstrzymać tak jego bieg, jak i mocne strzały. Nic dziwnego, że ze względu na posturę i moc w lewej stopie zaczęto go porównywać do Adriano.
- Moim zdaniem to obecnie najbardziej kompletny napastnik w brazylijskiej piłce - mówił o nim w październiku trener Vasco, Fernando Diniz. - Może grać na obu skrzydłach, na środku ataku i za napastnikiem. Jest wysoki, szybki, lewonożny, potrafi strzelać z każdej odległości i nie potrzebuje do tego rozbiegu. Ma niezwykły zmysł do zdobywania bramek.
W zeszłym sezonie brazylijskiej Serie A strzelił 14 goli - dwa z rzutów karnych, trzy głową, trzy zza pola karnego. Pięć z nich padło po rajdach z piłką, których Rayan próbuje często - był zawodnikiem z największą liczbą rajdów zakończonych strzałem w całej lidze (33). Przykłady tych trafień możecie zobaczyć w TEJ analizie.
- To wyjątkowy talent, który dla nas będzie niemal nie do zastąpienia. Uważam jednak, że trochę ryzykuje wyjeżdżając do Anglii tak wcześnie. Lepiej dla niego by było, gdyby został w Brazylii jeszcze na rok i dopiero wtedy spróbował się w Europie - uważa Diniz.
Wejście z buta do najbardziej wymagającej ligi świata każe jednak sugerować, że to był właściwy krok we właściwym momencie. I że Bournemouth znowu trafiło w dziesiątkę z nieoczywistym transferem.

Przeczytaj również