To od dawna najlepsza drużyna w Ekstraklasie. Odeszły gwiazdy, miał być spadek, a zachwycają

To od dawna najlepsza drużyna w Ekstraklasie. Odeszły gwiazdy, miał być spadek, a zachwycają
Artur Kraszewski / pressfocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 10:00
Wiele się mówiło o tym, że GKS Katowice po odejściu wielu ważnych piłkarzy to kandydat do spadku z ligi. Start sezonu zdawał się potwierdzać tę tezę, jednak teraz zespół Rafała Góraka jest w wyśmienitej formie. W ostatnim czasie to najlepsza drużyna ligi.
Z GKS-u Katowice po poprzednim fantastycznym sezonie odeszło dwóch z trzech najważniejszych zawodników. Na Śląsku został Bartosz Nowak, ale Sebastian Bergier oraz Oskar Repka zdecydowali się na zmianę pracodawców. Choćby z tego powodu “Gieksa” typowana była przez wielu do spadku z ligi. Sezon faktycznie drużyna Rafała Góraka zaczęła źle, ale potem wyszła na prostą i zaczęła punktować. Teraz nie musi drżeć o utrzymanie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Nowa rzeczywistość

Utrata liderów była, zwłaszcza na początku, dużym ciosem dla GKS-u. Obok Bartosza Nowaka były to najważniejsze elementy zespołu. Dość powiedzieć, że Bergier i Repka odpowiadali za ponad jedną trzecią bramek, które w zeszłym sezonie zdobyła ekipa z Katowic. Obaj dawali natomiast nie tylko same gole, ale też jakość czysto piłkarską i branie na siebie odpowiedzialności. Chyba każdy zgodzi się z tym, że środkowy pomocnik Rakowa Częstochowa był liderem GKS-u.
A do nowego sezonu trzeba było przystąpić już bez nich. Z klubem pożegnali się też Mateusz Mak czy Aleksander Komor - rezerwowi, choć wciąż istotni zawodnicy. Do tego początkowo Bergiera miał zastąpić Aleksander Buksa, który opuścił “Gieksę” po zaledwie paru tygodniach. Za Repkę przyszedł natomiast Jesse Bosch. Jego trzeba oceniać całkiem pozytywnie, jednak nie jest to piłkarz “jeden do jeden” jak poprzednik. Tutaj Rafał Górak postawił bardziej na rozwiązanie systemowe.
- O Oskarze mówimy jako o liderze. Wyjąć kogoś takiego z zespołu i utrzymać funkcjonowanie drużyny na takim samym poziomie jest bardzo ciężko i potrzeba na to czasu. Nie zawsze też się da zastąpić kogoś takiego jeden do jednego. Zwłaszcza w środku pola. Rynek tak wygląda, że na razie z GKS-u najlepsi piłkarze odchodzą. Mam nadzieję, że uda się odwrócić ten trend i najlepsi piłkarze w kraju będą chcieli grać w Katowicach. Znowu potrzebny jest czas. Jeśli chodzi o Sebastiana, to on zdobył dziewięć bramek, co moim zdaniem jest dobrym wynikiem. Pokazał się w lidze i zgłosił się po niego chętny. On też dość szybko podjął decyzję o odejściu, więc wiedzieliśmy, że go nie będzie. Na razie zawodnicy się wdrażają. Pamiętam, jak Sebastian trafiał do Gieksy. Nie rozstawiał nikogo po kątach od razu, więc wierzę w jego następców - mówił w październiku Rafał Górak w rozmowie z Meczyki.pl.
“Gieksa” jednak nie osłabiła się kadrowo tak, jak można by się tego spodziewać. Może na Śląsk nie trafiły tak duże indywidualności, ale kilka transferów się sprawdziło, a i na znaczeniu nabrali niektórzy zawodnicy, którzy do tej pory przy Bukowej odgrywali mniejsze role.
Utrzymano Mateusza Kowalczyka, Jesse Bosch wygląda dobrze, a Kacper Łukasiak, choć ostatnio nie podnosił się z ławki, nie obniża znacząco poziomu. Pewnie więcej można by oczekiwać od Emana Markovicia czy Marcela Wędrychowskiego. Bardzo solidnie w pierwszych meczach w tym roku, a także pod koniec poprzedniego, wyglądał Sebastian Milewski. Również problem z napastnikiem nie okazał się tak duży. Choć Ilja Szkuryn rozczarowuje, nie wywalczył miejsca w składzie i ma na koncie tylko dwa gole, a Adam Zrelak po powrocie do zdrowia też nie gwarantuje goli, to bardzo dużą odpowiedzialność wziął na siebie Bartosz Nowak. Były piłkarz Rakowa w tym sezonie ma już 13 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, a przez cały zeszły sezon miał ich dziewięć. W tym strzelił tylko dwa gole. Na starcie sezonu mogło być to wręcz irytujące, bo wówczas “Gieksa” była uzależniona od 32-latka, jednak z czasem inni także zaczęli strzelać. Aż pięć bramek zgromadził Lukas Klemenz. 26 goli strzelonych w tych rozgrywkach rozkłada się na dziewięciu graczy.
Zimą Katowiczanie postanowili dokonać ciekawych ruchów i kontraktować sprawdzonych zawodników. W drużynie zdążyli już zadebiutować Erik Jirka oraz Mateusz Wdowiak. Ten pierwszy od samego początku pokazuje swoją solidność, drugi miał z tym problemy, ale wiemy, że posiada pewne umiejętności. Do klubu na zasadzie wypożyczenia dołączył też Damian Rasak, który po rocznej przerwie wraca na polskie boiska. Pamiętamy, jaką jakość dawał Górnikowi Zabrze czy Wiśle Płock. Teraz mówi się także o sprowadzeniu Ariela Mosóra, a on zdecydowanie przydałby się w Katowicach. Rafał Górak ze względu na uraz Aleksandra Paluszka dysponuje jedynie czterema zdrowymi obrońcami. Pamiętajmy przy tym, że drużyna gra w każdym meczu na trójkę stoperów. Ostatnio w rolę jednego z nich wcielał się Marcin Wasielewski, więc wzmocnienie wydaje się konieczne.
- Uważam, że ma ona [drużyna - przyp. red.] większą głębię składu niż mieliśmy w poprzednim sezonie. Z drugiej strony tamten zespół był bardziej zgrany, byli tacy piłkarze jak Oskar Repka, Aleksander Komor, Mateusz Mak czy Sebastian Bergier. Oni w GKS-ie przeszli z nami bardzo wiele, mentalnie bardzo do siebie pasowali. Niestety kadra się musi zmieniać, dziewięciu ludzi przyszło, odeszło siedmiu, więc to spora zmiana. Potrzeba czasu, drużyna jest inna, szersza składem - mówił w przywoływanej wcześniej rozmowie trener Górak,

Drużyna przez duże “D”

Rzeczą, która niezmiennie imponuje w kontekście GKS-u, jest poświęcenie, jakim wykazują się zawodnicy. Statystyki nie do końca to oddają, bo w pokonywanym dystansie na mecz “Gieksa” jest dopiero siódmym zespołem, a w sprintach piątym, ale trzeba oglądać mecze, by zrozumieć, jak to przekłada się na rzeczywistość. Poniżej na nagraniu widać Marcina Wasilewskiego, który w 89. minucie meczu wraca sprintem na własną połowę po nieudanym dośrodkowaniu. To tylko jeden z przykładów.
Dostrzegają to też sami piłkarze. Tak o charakterze i waleczności opowiadał po ostatnim meczu z Widzewem Łódź Marcin Wasielewski, w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport.
- Najważniejszy jest wynik i zdobyliśmy trzy punkty. Wiadomo, chcielibyśmy grać w piłkę i to nas napędza, ale boisko czasem zamienia się w arenę gladiatorów i my dzisiaj okazaliśmy się zwycięscy. Najważniejsza jest drużyna i zwycięstwo. Ja robię swoją robotę, wydaje mi się, że co mecz pokazuje swoje zaangażowanie, charakter i próbuję tym wszystkim napędzać drużynę.

Praca popłaca

Cierpliwość okazała się sprzymierzeńcem Katowiczan. W sezon weszli kiepsko - po 10 kolejkach byli najgorzej punktującą drużyną w lidze. Nie zamykali tabeli jedynie ze względu na ujemne punkty Lechii Gdańsk. Do tego grę drużyny trzeba było uznać za mocno chwiejną. Do dobrych meczów z Radomiakiem, Arką Gdynia, a nawet przegranego 1:3 z Legią, możemy dopisać kiepskie spotkania z Cracovią, Górnikiem czy Widzewem, w których “Gieksa” była wyraźnie gorsza. W ciekawy sposób da się też zestawić mecz z Rakowem z lipca 2025 roku oraz z sierpnia 2024. Oba przegrane 0:1. W tym pierwszym jednak Raków wygrał po bardzo ciężkim dla siebie spotkaniu, GKS miał dużo okazji. Natomiast zeszłoroczne spotkanie było fatalne. Katowiczanie nie oddali celnego strzału, a Raków zgodnie z golami oczekiwanymi powinien mieć dwie bramki. Między 12. a 86. minutą “Gieksa” nie oddała nawet niecelnego czy zablokowanego uderzenia, jeśli nie będziemy liczyć gola Arkadiusza Jędrycha strzelonego po spalonym.
Rafał Górak mimo tego wciąż wierzył w swoich zawodników i konsekwentnie pracował, co zaczęło przynosić owoce. GKS lepiej punktował i grał, choć wciąż pozostawiał wiele do życzenia. Teraz jednak, biorąc pod uwagę okres od wygranego w październiku 5:2 wyjazdowego starcia z Motorem Lublin, GKS punktuje najlepiej w lidze. Ostatnie osiem meczów to sześć wygranych i jedynie dwie porażki. To sprawia, że zespół, który zimował w strefie spadkowej, teraz jest w środku stawki i ani myśli o tym, by znowu włączać się do walki o utrzymanie. Jeśli “Gieksa” wygra z Legią, to przewaga nad strefą spadkową może wynosić już dziewięć punktów. Przy świetnej formie Katowiczan i fatalnej prezencji innych drużyn, powinno to już na dobre wyłączyć GKS z dyskusji o spadku.
- Sama gra dodaje optymizmu, ale trzeba powiedzieć, że dzisiaj tabela jest nieważna. Najważniejsza jest po 34. kolejce. Wtedy dopiero będziemy wiedzieć, kto się żegna z ligą, kto będzie mistrzem a kto zajął np. ósme miejsce. Ktoś tych minusowych punktów nie dostał bez powodu i trzeba to uwzględniać - opowiadał nam Górak.

Co ich czeka?

Wydaje się, że wszystkie chmury, jakie zebrały się nad GKS-em na starcie obecnej kampanii, zdążyły już zostać zmiecione na dalszy plan przez słońce, które się zza nich wyłoniło. Drużyna jest dobrze naoliwiona, a zimą zasiliły ją brakujące elementy. Nie wiemy, czy wystarczy to na tyle, by finiszować tak wysoko jak w zeszłych rozgrywkach lub wyżej, ale z pełną odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że nie zdziwilibyśmy się takim obrotem zdarzeń.

Przeczytaj również