Odszedł z Ekstraklasy i wymiata w topowej lidze. "Najlepszy zawodnik sezonu w klubie"

Odszedł z Ekstraklasy i wymiata w topowej lidze. "Najlepszy zawodnik sezonu w klubie"
LaPresse / pressfocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 13:00
Andrias Edmundsson po odejściu z Wisły Płock bardzo szybko zaaklimatyzował się w Serie A. W nowym klubie został zawodnikiem sezonu, a mimo spadku Hellasu Verona, możliwe jest to, że Farer pozostanie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym we Włoszech. Jak klaruje się przyszłość 25-latka?
Andrias Edmundsson w niedawno zakończonym sezonie Serie A został wybrany najlepszym zawodnikiem spadającego z ligi Hellasu Verona, choć rozegrał zaledwie 15 spotkań. Pierwszą połowę sezonu spędził bowiem w Wiśle Płock, w której był liderem defensywy, a świetne występy w Ekstraklasie pozwoliły mu na transfer zimą. Niewykluczone, że i tym razem zmieni klub, bo przez te parę miesięcy na Półwyspie Apenińskim zdążył pokazać, że był gotowy na granie w lidze włoskiej.
Dalsza część tekstu pod wideo

Burzliwe rozstanie

W Płockim środowisku już jesienią mówiło się, że Andriasa Edmundssona będzie bardzo trudno utrzymać nawet nie do końca sezonu, a w zimowym oknie transferowym. Jego kontrakt wygasał po zakończeniu rozgrywek, ale w grudniu Wisła Płock poinformowała o jego przedłużeniu do końca czerwca 2027 roku. Wtedy mogło wydawać się, że Farer pomoże Płocczanom do końca rozgrywek. Tak w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet mówił zawodnik jeszcze w połowie grudnia.
- To tylko rozmowy, o których słyszałem, ale nic konkretnego. Żadnej [oferty - przyp. red.] nie dostałem. Słyszałem jedynie, że ludzie mnie obserwują. Na dziś mogę powiedzieć, że zostanę w Płocku, ale nigdy nie wiesz, co się stanie.
Szybko jednak zaczęły pojawiać się informacje o zainteresowaniu Edmundssonem, które płynęło z klubów zagranicznych. Oprócz Hellasu Werona, do którego finalnie Farer trafił, była też mowa o angielskim Oxford United. Temat przenosin szybko został doprowadzony do końca, a tak sam zawodnik wypowiadał się już po przeprowadzce na Półwysep Apeniński w rozmowie z portalem Flashscore.
- Klub chciał, abym został przynajmniej do lata, ponieważ to historyczne dla Wisły Płock być na tej pozycji [w przerwie zimowej było to pierwsze miejsce w tabeli - przyp. red.]. Jednak naprawdę chciałem naciskać na przeprowadzkę do Włoch, bo nigdy nie wiadomo, co wydarzy się w przyszłości.
Nie wiadomo, jak dla Wisły Płock potoczyłby się sezon, gdyby Edmundsson pozostał w drużynie do jego końca. Z dzisiejszej perspektywy jednak wiemy, że na odejściu skorzystały obie strony. “Nafciarze” z pewnym zapasem utrzymali się w lidze, zajmując ostatecznie ósme miejsce, które przed sezonem każdy w Płocku brałby w ciemno. Do tego za transfery klub otrzymał dwa i pół miliona euro, w grze wciąż są bonusy o wartości kolejnych 300 tysięcy euro, a także 10 procent od zysku z przyszłego transferu defensora. Jednocześnie Edmundsson zaliczył bardzo szybki rozwój, bo udało mu się wyjechać do ligi włoskiej, w której wciąż może zostać, a jeszcze wiosną 2024 roku grał przecież na poziomie II ligi.

Błyskawiczny progres

Dziś mówimy o zawodniku, który obronił się na poziomie Serie A. Hellas z Edmundssonem w składzie w 15 meczach stracił 21 bramek, a w 23 starciach bez niego - aż 41. Różnica już na tym poziomie jest więc zauważalna gołym okiem. Zapewne nie tylko Farer przyczynił się do poprawy gry w defensywe, ale spadek traconych goli po jego przyjściu nie jest przypadkowy. W Polsce w końcu kojarzony był z solidnym rzemiosłem defensywnym, wygrywaniem pojedynków główkowych, ustawianiem się i siłą fizyczną. W końcu Wisła Płock z nim w składzie w minionych rozgrywkach Ekstraklasy w 18 meczach straciła jedynie 12 bramek, będąc wówczas najlepszą defensywą w lidze. Ponadto przez długi czas także żadna drużyna nie była w stanie strzelić “Nafciarzom” więcej niż jednego gola w meczu. Pierwszy raz stało się to niedługo po odejściu 25-latka.
Na temat gry Edmundssona we Włoszech porozmawialiśmy z Dominikiem Guziakiem - komentatorem Eleven Sports, który pracuje przy lidze włoskiej.
- Czy spodziewałem się, że tak szybko wskoczy do składu? Unai Nunez odchodził z klubu i trzeba było jakoś tę dziurę załatać. Hellas mógł grać Armelem Bellą-Kotchapem w pierwszym składzie, a w zasadzie Edmundsson od razu wskoczył do tego składu, a Kotchap grał tylko z konieczności. Victora Nelssona przesunięto na półprawegp stopera, a Edmundsson wskoczył na środek. Od samego początku grał bardzo dobrze i miejsca już nie oddał. Na pewno w Weronie go długo obserwowali. W Hellasie co okienko jest duża rotacja w kadrze, więc musieli mieć wytypowanych środkowych obrońców do sprowadzenia. Obronił się, a że pójdzie mu aż tak dobrze - nie spodziewałem się tego - mówi nam Guziak.
Edmundsson nie tyle obronił się we Włoszech, co pokazał z bardzo dobrej strony, a to zaowocowało otrzymaniem przez niego nagrody dla najlepszego zawodnika Hellasu Verona w tym sezonie, choć spędził w nim przecież tylko pół roku. Pytamy Dominika Guziaka o to, czy Farer rzeczywiście zasłużył na takowe wyróżnienie.
- Myślę, że zasłużył na ten tytuł. Bardzo dobry był też Lorenzo Montipo w bramce pod koniec sezonu. Niezłe mecze miał Belghali, dobrze wyglądał Kieron Bowie pod koniec. Giovane, był taki Brazylijczyk w pierwszej części rozgrywek. Gdyby został na cały sezon, pewnie mógłby myśleć o zawodniku sezonu. Z kolei Edmundsson miał taką drugą połowę rozgrywek, że wystarczyło tylko parę miesięcy, by zostać zawodnikiem sezonu. Nie był zupełnie bezbłędny, w paru meczach miał pecha. Z Interem zdobył samobója, ale to nie była do końca jego wina. Z Como Hellas przegrał jedną bramką, Edmundsson cały mecz grał dobrze, ale przegrał kluczowy pojedynek. Z Torino się poślizgnął we własnym polu karnym. Więc oglądając skróty meczów, można by powiedzieć, że maczał palce przy paru golach, ale gdyby nie on - tych goli byłoby jeszcze więcej. Warto też powiedzieć, że Hellas przegrywał mecze, ale głównie jedną bramką i defensywa funkcjonowała całkiem dobrze. Mecze z nimi były męczące, trudno było wygrać - odparł ekspert Eleven Sports.

Transfer już latem?

Wartość Andriasa Edmundssona jeszcze w grudniu, według serwisu Transfermarkt, wynosiła 800 tysięcy euro. Dzisiaj są to już trzy miliony, czyli nawet więcej, niż ekipa z Werony za byłego “Nafciarza” płaciła. Do tego po spadku Hellasu mówi się, że 25-latek może pozostać w Serie A, ale w innym klubie. Pytamy zatem Dominika Guziaka o to, czy Farer przez te pół roku mógł wypracować sobie pozostanie we włoskiej elicie.
- Hellas generalnie w ostatnich latach miał dobre oko do skautingu i do obrońców. Mimo tego, że to był klub, który walczył o utrzymanie, wyrosło tam kilku dobrych obrońców, jak Diego Coppola, który dzisiaj jest w Brighton, Daniele Ghilardi, który gra w Romie, w przeszłości Kumbulla. W ostatnich latach wielu obrońców się tam rozwinęło, ale jest to też klub, w którym można się pokazać, bo obrońcy mają tam dużo do roboty. Hellas gra nisko, siedzi często we własnym polu karnym, gra bardzo prostą piłkę - opowiada.
- Myślę, że ktoś po niego sięgnie, bo jednak Hellas tych zawodników sprzedaje, jeśli pojawiają się oferty. A historia sprzedaży obrońców w tym klubie jest dobra, nie bierze się z niczego. Nawet mocniejsze kluby nie boją się ściągać obrońców z Hellasu. Wielu z nich okazało się całkiem solidnymi zawodnikami. Będą beniaminkowie, któryś z nich mógłby się skusić na Farera. Nie wiem, jaką cenę podyktuje Hellas, ale w ostatnich latach sprzedawał swoich piłkarzy za np. 10 milionów euro - dodaje komentator Eleven Sports.
Na dzisiaj jedyne informacje o potencjalnej zmianie klubu przez Farera, nie są przekonujące ani potwierdzone w wielu źródłach. Do otwarcia okna transferowego jednak jeszcze wiele czasu, a i Serie A jest ligą, która startuje dopiero pod koniec sierpnia. Czasu na ruchy jest więc bardzo dużo i to, że dzisiaj nie ma konkretów w kontekście 25-latka, nie oznacza, że nie zmieni on klubu. Jego kontrakt z Hellasem obowiązuje do końca czerwca 2029 roku.

Dyskusja

Przeczytaj również