Oto faworyt do wygrania Ligi Mistrzów! "Elitarni na większości pozycji"

Oto faworyt do wygrania Ligi Mistrzów! "Elitarni na większości pozycji"
William Cannarella/William Cannarella / Psnewz/ SIPA /00330452_0090/
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 06:50
Liga Mistrzów powraca! Przez najbliższe trzy dni będziemy delektować się zmaganiami w pierwszej kolejce fazy ligowej, ale zanim piłka pójdzie w ruch, tradycyjnie zapraszamy na przygotowany przez nas ranking sił. Kogo trzeba umieścić w gronie największych faworytów do końcowego triumfu?
Na tym etapie sezonu pod uwagę należy brać przede wszystkim potencjał kadrowy, wszak forma sportowa przez kolejne miesiące będzie jeszcze z pewnością mocno zmienna. Ktoś, kto teraz świetnie rozpoczął sezon, może oczywiście w kluczowych miesiącach fazy pucharowej prezentować się już znacznie inaczej. Niewiele mówi też terminarz fazy ligowej, bo trudno spodziewać się, że ktokolwiek z gigantów odpadnie z rywalizacji już po niej. Choć kto wie. Nie takie rzeczy widzieliśmy w Champions League.
Dalsza część tekstu pod wideo
Ostatecznie wyróżniliśmy 10 ekip. Kilka ulokowanych najwyżej może śmiało celować w końcowy triumf. Pozostałe, te z nieco dalszych lokat, wcisnęliśmy już raczej trochę na siłę i nie wróżymy im wielkiej szansy na sukces.

10. Atletico Madryt

Do tej drugiej grupy śmiało można zaliczyć Atletico Madryt. To zespół absolutnie nieprzewidywalny, co zobaczyliśmy choćby w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, w której dotarł aż do półfinału, po drodze eliminując choćby Barcelonę. Z drugiej strony - w fazie ligowej “Los Colchoneros” męczyli się wtedy okrutnie i zajęli dopiero 14. miejsce. Spore problemy mieli też na krajowym podwórku, gdzie przegrali nie tylko z Barceloną i Realem, ale nawet Villarrealem. Jaką twarz drużyny prowadzonej przez Diego Simeone zobaczymy tym razem? Czas pokaże. Latem doszło w niej do kilku roszad kadrowych w obu kierunkach, ale najgłośniej nadal jest o Julianie Alvarezie, który znalazł się w potrzasku. Bardzo chciał odejść do Barcelony, ale klub nie wyraził zgody na taki ruch. W efekcie Argentyńczyk na starcie sezonu gra bardzo niewiele i jest ewidentnie podłamany. A nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jak ważny dla Atletico to piłkarz. Teraz mimo wszystko lepiej dla obu stron, żeby doszły do względnego porozumienia. Inaczej straci na tym każdy.

9. Inter Mediolan

Trudno widzieć w Interze jednego z głównych faworytów do podboju Ligi Mistrzów, ale Mediolańczycy nawet z pozycji underdroga potrafili w ostatnich latach mocno namieszać, czego dowodem przede wszystkim finał z 2024 roku. Teraz ambicje też na pewno mają duże. W cuglach zdobyli w tym roku mistrzostwo Włoch, teraz znakomicie - bo od kompletu zwycięstw - rozpoczęli też nowy sezon na boiskach Serie A. Nic, tylko zrehabilitować się za dużego kalibru wpadkę z poprzedniej edycji Champions League, z której eliminowało ich Bodo/Glimt. Kadrowo Inter nie przeszedł rewolucji, choć kilka zmian warto odnotować. Przede wszystkim - do Realu Madryt odszedł Denzel Dumfries. Zastąpić ma go ściągnięty z Tottenhamu Djed Spence, a przyszli też choćby John Stones czy Curtis Jones. “Nerazzurri” spojrzeli więc mocno w angielskim kierunku.

8. Manchester United

Manchester United powraca do Ligi Mistrzów po dwóch latach, a to efekt całkiem niezłej kampanii 2025/26 w Premier League. “Czerwone Diabły” finiszowały na najniższym stopiu podium, wyprzedzając dość spokojnie Aston Villę czy Liverpool, nie mówiąc już o dopiero dziesiątej wówczas Chelsea. Optymizmem mogła napawać przede wszystkim druga część rozgrywek, bo gdyby wyodrębnić ostatnie 20 kolejek, klub z Old Trafford byłby drugi i to tylko jeden punkt za Arsenalem. Dobrze w roli pierwszego szkoleniowca odnalazł się pracujący w tej roli od stycznia Michael Carrick, choć początek obecnej kampanii to już lekki falstart. Cztery punkty w trzech meczach, w tym porażka z beniaminkiem z Hull, chluby nie przynoszą. Nadal natomiast Manchester dysponuje sporym potencjałem kadrowym, którym może postraszyć także w Champions League. Latem obyło się bez dotkliwych strat, a za ponad 150 mln euro wykupiono Carlosa Balebę (Brighton), Youriego Tielemansa (Aston Villa) i Andreya Santosa (Chelsea).

7. Liverpool

Nie jest to najlepszy czas dla Liverpoolu, który poprzedni sezon, wówczas jako obrońca tytułu, zakończył dopiero na piątym miejscu w lidze, ponadto odpadając już w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Żeby tego było mało, latem doszło na Anfield do sporych roszad kadrowych. Odeszły legendy (Mohamed Salah i Andrew Robertson), Ibrahima Konate powędrował do Realu Madryt, a Curtis Jones do Interu. Luki mają uzupełnić nowi piłkarze, na których nie szczędzono grosza. “The Reds” wydali prawie 270 mln euro, ściągając choćby Bradleya Barcolę, Jeremy’ego Jacqueta czy Victora Muneza. Przyszedł też, tu akurat na zasadzie wypożyczenia, Ronald Araujo. Sporo zmian, a przecież nie tylko na murawie, bo trenerskie stery przejął Andoni Iraola, który zastąpił Arne Slota. Teraz w mieście Beatlesów po prostu potrzebują czasu. Start sezonu trzeba uznać za bardzo średni - pierwsze zwycięstwo przyszło w trzeciej kolejce. Wcześniej były remisy z Nottingham i Newcastle.

6. Manchester City

Kolejny angielski gigant z nowym trenerem. Tego lata zakończyła się w niebieskiej części Manchesteru długa i piękna era Pepa Guardioli, który przekazał pałeczkę Enzo Maresce. Włoch staje przed trudnym zadaniem doskoczenia do poziomu trenerskiej legendy, ale jednocześnie musi tchnąć nowe życie w wyczerpany mentalnie zespół (zobaczyliśmy to w dokumencie, o którym więcej piszemy TUTAJ). Ma to szczęście, że pod względem piłkarskim dysponuje piekielnie silnym zespołem, który tego lata został jeszcze wzmocniony za, uwaga, 526 mln euro. Kosmos. Barwy “The Citizens” przywdziali m.in. Enzo Fernandez, Elliot Anderson, Ayyoub Bouaddi czy Iliman Ndiaye. Trzeba natomiast odnotować także odejścia, bo z klubem pożegnali się choćby Rodri, Bernardo Silva, Savio, Nico Gonzalez, Tijjani Reijnders, John Stones czy wypożyczeni Jack Grealish i Omar Marmoush. Sporo zmian, ale jakość nadal jest na Etihad ogromna. Teraz trzeba tylko odpowiednio poukładać klocki. Początek sezonu w postaci kompletu zwycięstw w trzech kolejkach może napawać optymizmem.

5. FC Barcelona

Barcelona z roku na rok coraz bardziej przesuwa fokus na Ligę Mistrzów. Kolejne tytuły na krajowym podwórku zdobywa bez większych problemów, ale na europejskim gruncie zawsze czegoś brakuje. Efekt? Ostatni raz “Blaugrana” triumfowała w Champions League 11 lat temu. Z jednej strony każe to ostrożnie podchodzić do przyklejania jej łatki faworyta, z drugiej bez wątpienia będzie to w tym sezonie absolutny priorytet ekipy z Camp Nou, co może też zadziałać pozytywnie. Kluczowa powinna być jak zwykle forma na wiosnę, natomiast atomowy początek sezonu (cztery zwycięstwa w czterech meczach i bilans bramek 17:2) na pewno jest niezłym prognostykiem. Póki co strata takich piłkarzy jak Robert Lewandowski czy Ferran Torres nie boli. Kadrowo po ostatnich transferach (Rodri, Gabriel Jesus, Karim Adeyemi czy Anthony Gordon) zespół na papierze wydaje się nawet mocniejszy.

4. Real Madryt

Prawdziwi specjaliści od Ligi Mistrzów, którzy jednak ostatnio trochę spuścili z tonu. I na europejskim gruncie, i u siebie w kraju. Głód sukcesów jest dziś w Madrycie ogromny, co widać też po ruchach, jakie “Królewscy” przeprowadzili latem. Do klubu po wielu latach wrócił Jose Mourinho, a kontrakty z klubem podpisali m.in. Bernardo Silva, Denzel Dumfries, Marc Cucurella, Yan Diomande czy Ibrahima Konate. Doświadczenie połączone z młodością ma pozwolić Realowi wrócić na odpowiednie tory. Warto dodać, że na dobrą sprawę nikt naprawdę bardzo ważny nie odszedł z klubu. Kadrowo to więc dziś zespół znacznie mocniejszy niż w poprzednim sezonie. Jak wygląda to na starcie kampanii 2026/27? Pierwsze trzy kolejki z kompletem zwycięstw można było oceniać dobrze lub wręcz świetnie, ostatnio przyszła już pierwsza wpadka w postaci porażki z Betisem. Gorsze mecze, jak widać, na pewno będą się zdarzały, ale w dłuższej perspektywie “Królewscy” mogą namieszać na kilku frontach.

3. Bayern Monachium

Monachijczycy w poprzedniej edycji Champions League rozegrali kapitalny dwumecz półfinałowy z późniejszym triumfatorem, przegrywając dość minimalnie. Zobaczyliśmy natomiast wówczas, jak ogromną siłą rażenia dysponuje Bayern. Tercet Harry Kane - Michael Olise - Luis Diaz jest w stanie zmusić do kapitulacji każdego. Co ważne - przed obecnym sezonem trzon drużyny został zachowany, a kadrę uzupełniono kilkoma ciekawymi piłkarzami, na czele z wyróżniającymi się postaciami ostatniego mundialu - Nathanielem Brownem i Ismaelem Saibarim. Wszystko odpowiednio w całość spina Vincent Kompany, jeden z najbardziej ekscytujących dziś szkoleniowców młodego pokolenia. Na krajowym podwórku “Die Roten” pewnie jak zawsze będą bez konkurencji, zatem większy fokus mogą położyć na Ligę Mistrzów, którą ostatni raz wygrali już całkiem dawno, bo w 2020 roku.

2. Arsenal

Ostatnio zabrakło naprawdę niewiele, by Arsenal pierwszy raz w swojej historii wygrał Ligę Mistrzów. PSG lepsze było dopiero w rzutach karnych, ale “Kanonierzy”, choć bez wątpienia czuli spory niedosyt, i tak mogli być z siebie dumni. Chwilę wcześniej sięgnęli po wyczekiwanie mistrzostwo Anglii, a i w Europie nie dali plamy, stawiając wymagające warunki najlepszej w ostatnich dwóch sezonach drużynie klubowej Starego Kontynentu. Teraz znów trzeba zaliczać ich do ścisłego grona faworytów. Zespół i tak już bardzo mocny kadrowo został tego lata jeszcze wzmocniony. Za łącznie prawie 200 mln euro przyszli Bruno Guimaraes, Ezri Konsa i Christos Tzolis, wykupiony został też wcześniej wypożyczony Piero Hincapie. Jednocześnie, nie licząc może Leandro Trossarda i w mniejszym stopniu Gabriela Martinelliego, pożegnano raczej drugoplanowe postacie. Już początek obecnego sezonu (komplet zwycięstw) pokazuje, że “Kanonierzy” znów będą trudni do zatrzymania.

1. PSG

Wybór nie mógł być inny. PSG wygrywało Ligę Mistrzów w dwóch poprzednich sezonach i teraz na pewno ma spore szanse, by ustrzelić imponującego hat-tricka. O atutach paryskiego giganta można w zasadzie napisać książkę. Po pierwsze, za drużynę nadal odpowiada Luis Enrique, który udowodnił już wielokrotnie, że specjalistą jest iście wybitnym. Po drugie, kadra w bieżącym wygląda na tak samo dobrą, a może i mocniejszą niż kilka miesięcy temu. Odnotować warto oczywiście odejścia takich piłkarzy jak Bradley Barcola czy Goncalo Ramos, ale dalej mowa o piłkarzach wykorzystywanych co najwyżej przy rotacji, nie zaś o gwiazdach podstawowej jedenastki. Teraz w podobne role wcielać mają się sprowadzeni Maghnes Akliouche, Ferran Torres i Mika Godts, odciążając czasami Chwiczę Kwaracchelię, Ousmane’a Dembele czy Desire Doue. Wielkim atutem Paryżan jest też bez wątpienia dobrze wyważony skład, w którym w zasadzie każda formacja (może poza bramką) jest na elitarnym poziomie.

Przeczytaj również