Oto nowe twarze reprezentacji Polski? Mocna lista! "Patrzysz i wiesz: to jest mega kozak"
Nie ma mundialu, jest za to czas, by rozsądnie przebudować reprezentację Polski. Jan Urban może poukładać biało-czerwone puzzle. Oto nazwiska, które pukają do drzwi kadry i warto je wziąć pod lupę.
Liga Narodów i przebudowa reprezentacji - to nie może kojarzyć się pozytywnie. Ostatnią taką misję miał Michał Probierz; zawalił ją koncertowo. Polacy po kompromitującej porażce w końcówce ze Szkocją spadli z Dywizji A LN. Odświeżenie zespołu też nie wyszło, bo wprawdzie selekcjoner wrzucał kolejnych piłkarzy na boisko, ale niczego trwałego nie zbudował. Bardziej przypominało to bęben maszyny losującej i testy kolejnych zawodników “na odwal”. Plan nie wypalił.
Dzisiaj Jan Urban może wykorzystać jesienną Ligę Narodów w podobny sposób, myśląc o nadchodzących eliminacjach do EURO 2028. Okoliczności są bardziej sprzyjające. Ma więcej czasu, bo zacznie już latem, w dwóch sparingach. Ponadto biało-czerwoni będą rywalizować w Dywizji B, ze Szwecją, Rumunią i Bośnią, a nie Portugalią czy Chorwacją. Można próbować, testować i budować do woli. Wydaje się, że przede wszystkim drużynę w starym-nowym ustawieniu, czyli z czwórką obrońców. Selekcjoner miał taki plan na starcie kadencji, finalnie go porzucił, ale mecze z Albanią i Szwecją chyba zamknęły dyskusję, czy zmiana jest konieczna. Są kandydaci do gry na bokach defensywy i skrzydłach.
Oczywiście, Urban zbudował sobie częściowo szkielet kadry. Trafił np. z duetem pomocników Sebastian Szymański - Piotr Zieliński. Wątpliwości są natomiast właściwie od bramki po atak, gdzie nie znamy statusu Roberta Lewandowskiego. A nawet jeśli kapitan pogra w mniejszym czy większym wymiarze do EURO 2028, to i tak przyda się otworzyć na jego potencjalnych następców, innych niż kwartet: Piątek-Buksa-Świderski-Milik.
Proponujemy kilka nazwisk, które (nie)śmiało pukają do drzwi kadry i warto je wziąć pod lupę. To nie tylko absolutni debiutanci, ale też piłkarze z epizodami w gronie powołanych. Nie będziecie pewnie zdziwieni, że część z poniższego zestawienia to filary silnej młodzieżówki Jerzego Brzęczka - co istotne - wracającej do gry w el. EURO U-21 dopiero we wrześniu.
1. Antoni Kozubal (środkowy pomocnik)
I właśnie od lidera tej młodzieżówki zaczniemy, choć środek pomocy to nie jest najpilniejsza potrzeba. Szymański i Zieliński, w tle Jakub Moder i Bartosz Slisz - są gorzej obsadzone pozycje. Przyda się natomiast szersze pole manewru, a Kozubala chwali i poleca sam Brzęczek.
- Kto z U21 może trafić do pierwszej reprezentacji? Jedno nazwisko mogę zdradzić, bo jest bardzo inteligentną osobą - na boisku i poza nim. Antek Kozubal. Jego poruszanie się, wizja gry, czytanie ruchów przeciwnika są dla mnie imponujące. (…) Niesamowity profesjonalista i ja akurat za niego w szczególności trzymam kciuki. Tworzy niesamowite sytuacje na boisku, jest odpowiedzialny. Pomimo młodego wieku ma doświadczenie, wie, gdzie się ustawić - mówił selekcjoner młodzieżówki na kanale Meczyki.
Piłkarz Lecha Poznań rośnie z meczu na mecz, z miesiąca na miesiąc. Niewykluczone, że zaraz wyląduje w gronie najdrożej sprzedanych zawodników ligi. Wydaje się absolutnie gotowy na powrót (tak, tak, zagrał u Probierza!) do kadry i odegranie w niej poważniejszej roli.
2. Marcel Reguła (napastnik)
Napastnika, napastnika! Słusznie obawiamy się, co będzie po Robercie Lewandowskim, niezależnie od tego, czy legenda pożegna się z reprezentacją już teraz, czy w 2028 r. Można liczyć, że pozostała grająca w ostatnich latach czwórka pomoże jeszcze kadrze, natomiast zdecydowanie trzeba spojrzeć szerzej. Nazwisko dające największe nadzieje na przyszłość to Marcel Reguła, 19-latek z Zagłębia Lubin. Jeszcze z Zagłębia, bo sam prezes tego klubu nie ukrywał nazw ekip, które interesują się zdolnym atakującym. AS Roma, Benfica, drużyny z Niemiec - zapowiada się ekscytujący wyścig po napastnika, choć nie typową “dziewiątkę”.
- On nie jest klasyczną 9-tką, może grać na innych pozycjach, ale jest takim typem zawodnika, jak my to określamy w sztabie “typem zawodnika argentyńskiego”. Nieprzyjemnego dla obrońców, bardzo agresywnego, który lubi się poruszać na szerokości całego boiska. Dla niego nie jest problemem pressing, wywieranie presji na obrońcach i to jest bardzo nieprzyjemne. Widać po jego liczbie odbiorów piłki, że jesteśmy dzięki temu w stanie przejść do szybkiego kontrataku - zachwalał podopiecznego Jerzy Brzęczek.
- W tym sezonie Ekstraklasy młody piłkarz strzelił trzy gole, ma też cztery asysty. Świetnie odnajduje się w kreowaniu sytuacji kolegom, nie ma problemu z utrzymaniem się przy piłce, wejściem w drybling. Byłby niezwykle przydatny przy przejściu na 4-3-3. Debiut w pierwszej reprezentacji to właściwie formalność, zwłaszcza, że reszta tego roku jest znakomitą okazją do testów - pisaliśmy TUTAJ, rozważając opcje, jakie w ataku mógłby mieć Urban.
No to czekamy. A w odwodzie pozostają inne nazwiska warte sprawdzenia: strzelający jak szalony Mateusz Żukowski (rocznik 2001) z Magdeburga czy - tu już “dziewiątka” z krwi i kości, błyszczący na krajowym podwórku Karol Czubak (rocznik 2000) z Motoru Lublin. Obaj kilka lat młodsi niż Milik (1994), Piątek (1995), Buksa (1996) i Świderski (1997). Jest kogo testować.
3. Michał Gurgul (lewy obrońca)
“A bo nie ma lewego obrońcy” - słyszeliśmy to zdanie jako argument, że przejście na czwórkę mija się z celem niemal tak często, jak opowieści o dziurawych skrzydłach. A przecież problem z tą pozycją jest “od zawsze”. Tymczasem dziś polska piłka ma do dyspozycji zawodnika, który gra na tej pozycji i stanowi melodię przyszłości. Michał Gurgul niedawno skończył 20 lat, przed nim cała kariera, ale teraz nadchodzi idealny moment, by obdarzyć go kredytem zaufania. Spróbować zbudować jako podstawowego lewego obrońcę reprezentacji. Właśnie dzisiaj, zaraz, gdy przed kadrą sparingi o czapkę gruszek i Liga Narodów, a nie mecze o wszystko w eliminacjach, baraże czy wielki turniej. Zbudować po to, by na te duże momenty Gurgul był gotowy.
Piłkarsko się broni. Gra cały sezon w Lechu, ustabilizował formę, rozwija się. Jest też pewniakiem kadry Brzęczka (wszystkie mecze el. EURO po 90 minut). Wreszcie lewy obrońca z lewą nogą, młody, utalentowany. To nie byłoby powołanie na siłę, a naturalny krok w poszukiwaniach stabilizacji w tym sektorze boiska. Można mówić o przesunięciu Jakuba Kiwiora, jasne, to też jest alternatywa, ale czas myśleć szerzej, patrzeć naprzód.
4. Kacper Potulski i Wojciech Mońka (środkowi obrońcy)
Był Kozubal, był Gurgul, czas na trzeciego z lechitów, czyli Wojciecha Mońkę, który pojawił się w kadrze U-21. Razem z nim odnotowujemy nazwisko Kacpra Potulskiego, bo to piłkarze z tej samej pozycji. Zdolni, nastoletni stoperzy, na których możemy liczyć w kontekście najbliższych lat reprezentacji Polski. Obaj z mega talentem, już sporą jakością, wysokim sufitem, oczywiście też z koniecznością ciągłego rozwoju, progresu, eliminacji błędów. Baraże pokazały, że duet z FC Porto musi mieć alternatywę, że nie można w ciemno opierać na nim defensywy. Szczególnie, gdy do bram kadry pukają kolejni, młodsi, ekscytujący piłkarze.
- Komentowałem jego mecze z Lipskiem i Leverkusen. Oglądałem też mecz z Bayernem. W tym spotkaniu Potulski był jednym z najlepszych na placu, strzelił też gola. Z Lipskiem powstrzymał Diomande, a to nie jest łatwe zadanie, bo jest w Bundeslidze rewelacją. Dał radę. Grał też z Leverkusen, gdzie Schick mu mieszał w głowie. I ten chłopak w każdym z tych meczów był dobry lub bardzo dobry - mówił na kanale Meczyki Roman Kołtoń. - Myślę, że w perspektywie roku czy dwóch lat to będzie podpora kadry. Ma przetarcie na poziomie Bundesligi i Ligi Konferencji. Myślę, że Liga Narodów mogłaby być fajnym poligonem doświadczalnym dla niego - wtórował Tomasz Urban, komentator ligi niemieckiej na Eleven Sports.
Mońka z kolei przebojem wdarł się do pierwszego zespołu Lecha i nie będzie przesadą nazwanie go dziś najlepszym stoperem w Ekstraklasie. Patrzysz i wiesz: to jest mega kozak. “Kolejorz” może bez strachu opierać defensywę na nastolatku, który imponuje tym, jak się rozwija, jak imponuje inteligencją na boisku, ustawieniem, zdecydowaniem, czy grą piłką.
- Naprawdę przyspieszona kariera w jego wykonaniu. Sprawdziłem dzisiaj, że Jan Bednarek rozegrał 40 spotkań w barwach "Kolejorza" - z Mońką może być podobna historia. Na ten moment ma on 26 meczów w pierwszym zespole i jeśli dalej będzie rozwijał się w takim tempie, to w 2027 roku może być już trudno wyobrazić go sobie w barwach Lecha, bo jego kariera może szybko wyskoczyć - mówił Dawid Dobrasz.
Kariera i klubowa, i reprezentacyjna. Mając takie “diamenty” jak Potulski czy Mońka, trudno nie myśleć o sprawdzeniu ich w pierwszej kadrze. Najlepiej już w czerwcu.
5. Maxi Oyedele (pomocnik)
Zdziwieni? Być może. Oyedele po letnim transferze z Legii do ligi francuskiej zniknął z radarów. Niektórzy błędnie spisywali go na straty, tymczasem wychowanek Manchesteru United non stop zmagał się z problemami zdrowotnymi. De facto jest gotowy do gry od przełomu lutego i marca. Trener powoli wprowadzał pomocnika do zespołu, a ostatnio po raz pierwszy wystawił w podstawowej jedenastce w Ligue 1. Trafił w dziesiątkę, bo Oyedele zaliczył świetny występ, okraszony naprawdę efektownym golem.
Może zapomnieliśmy, jak utalentowany jest to chłopak i jaki drzemie w nim potencjał. Michał Probierz był odważny, zaryzykował, ale niewątpliwie finalnie “spalił” go na starcie kariery reprezentacyjnej, wystawiając półtora roku temu przeciwko Portugalii i Chorwacji. Jan Urban może ponownie otworzyć biało-czerwone drzwi przed 21-latkiem, o ile ten utrzyma optymalną dyspozycję zdrowotną. Zanosi się, że trochę w Strasbourgu pogra, a to optymistyczny sygnał. Oyedele może być “szóstką” poszukiwaną przez Urbana.
- Dla mnie ta nowoczesna "szóstka" powinna grać do przodu i nie skupiać się tylko na odbiorze. Ja takich zawodników lubię - mówił po Szwecji w TVP Sport, nawiązując do współpracy Zielińskiego i Szymańskiego.
Były zawodnik Legii pasuje do tego opisu. Trzymajmy kciuki, by regularnie łapał minuty, a stanie się naturalnym kandydatem do reprezentacji.
***
Potencjalnych nowych kadrowiczów jest oczywiście więcej niż wyżej wymienieni. Możemy wskazać tego, który był już na zgrupowaniach, natomiast jeszcze nie zadebiutował, czyli Mateusza Kochalskiego. Trudno powiedzieć, by Kamil Grabara zrobił w marcu krok ku etatowej gry jako “jedynka”. Z Albanią dał radę, utrzymał Polaków w grze, ale już przeciwko Szwecji nie był pewniakiem między słupkami. Jasne, wróci Łukasz Skorupski, jednak Kochalski to też mocny kandydat, błyszczący w Lidze Mistrzów.
Możemy też dopisać nazwisko Tomasza Pieńki, kolejnego z liderów kadry Brzęczka. Całościowo nie brakuje piłkarzy, którzy z miejsca odświeżyliby pierwszą reprezentację i, przede wszystkim, zapracowali na uwagę, na uznanie, na powołanie. Nie na siłę, nie za PESEL, nie za “pewnego dnia będę…”. Trzymamy kciuki, by Jan Urban poskładał te klocki jak trzeba. Ma ku temu w najbliższych miesiącach doskonałą okazję.