Pięciu debiutantów w kadrze? Panie Janie, odwagi! "Dość bzdur, on musi być powołany"

Pięciu debiutantów w kadrze? Panie Janie, odwagi! "Dość bzdur, on musi być powołany"
Kacper Pacocha / pressfocus
Mateusz - Hawrot
Mateusz HawrotDzisiaj · 16:00
Czekamy na piątkowe powołania do reprezentacji Polski. Kiedy, jak nie teraz Jan Urban ma odświeżyć drużynę narodową? Szczególnie, że kandydatów na nowe twarze nie brakuje, a zgrane karty coraz bardziej blakną. Oto ściągawka dla selekcjonera.
Czerwcowa okazja na eksperymenty i przegląd wojsk kadry została koncertowo zmarnowana. Wprawdzie Jan Urban powołał kilku nowicjuszy, ale korzystał z nich bez ładu i składu, a zgrupowanie kończył grając na wynik w sparingu z Nigerią. Symbolem tego, co nie zostało zrobione, był Karol Czubak. Król strzelców Ekstraklasy, w gazie, w formie, w sztosie, wszedł na pięć minut drugiego z meczów towarzyskich i nawet nie dotknął piłki. O pozostałych nowych twarzach nie dowiedzieliśmy się nic albo prawie nic, chociaż najwyraźniej pan Jan uważa inaczej.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Byłem zaskoczony taką krytyką po meczach sparingowych. Przecież było robionych dużo zmian i to robi wiele reprezentacji. A tu jednak okazuje się, że ważny był wynik. Robiąc tyle zmian musisz mieć w głowie, że wyniku może nie być. Dla mnie to normalne - stwierdził w TVP Sport.

Lewandowski mówi wprost

Dużo zmian. Gdyby one jeszcze miały ręce i nogi… Ale nie będziemy się nad tym pochylać, wybiegnijmy w przyszłość. Teraz nadchodzi dla selekcjonera szansa na rehabilitację, bo dywizja B Ligi Narodów i cztery spotkania z średniakami (czyli drużynami na podobnym poziomie) to nadal doskonałe miejsce, by odświeżyć zespół i nadać tym zmianom realną wartość. Dość zgranych kart, szczególnie że większość z nich stała się wyblakła, traci na znaczeniu. Dość upartej krótkowzroczności. O potrzebie siły młodości i nowości wprost mówi kapitan biało-czerwonego okrętu, Robert Lewandowski.
- Kadra przechodzi przemianę. Chciałbym, żeby był większy napływ młodych, nowych zawodników, którzy pomogą drużynie. Tak, by odcięcie pępowiny było jak najmniej drastyczne. Nie sztuką jest odejść i powiedzieć: a za moich czasów to było tak i tak. Zależy mi na dobru reprezentacji niezależnie, czy w niej będę. Chcę, żeby grała fajną piłkę i wygrywała. Kadra też musi przygotowywać się na erę bez Lewandowskiego. Liga Narodów to moment dla trenera, by dać szansę innym, a nie stawiać na Lewandowskiego, bo musi grać, bo jest - wypalił “Lewy” w rozmowie z Mateuszem Skwierawskim tuż przed ogłoszeniem powołań.
Z doniesień medialnych, m.in. duetu Ofensywni, wynika że pozycja trenera Urbana nie jest zbyt mocna, a wrześniowo-październikowe zgrupowanie i wyniki mogą zdeterminować jego przyszłość. Niemniej, gra na wynik to ostatnie, co chcemy oglądać. Po powołaniach będziemy nieco mądrzejsi, w którym kierunku chce iść selekcjoner, natomiast za odwagą przemawia też aktualna sytuacja klubowa wielu dotychczasowych etatowych kadrowiczów. Tu brak gry, tam słaba forma, do tego kontuzje - także z tego powodu impuls jest bardziej niż potrzebny.
Rewolucja mogłaby być daleko idąca, mamy natomiast świadomość, co czeka młodzieżówkę Jerzego Brzęczka. Kadra U-21 jest o pół kroku od wyjazdu na mistrzostwa Europy, a przed nią dwa absolutnie kluczowe mecze, ostatnie w eliminacjach. 30 września ze Szwecją i 5 października z Włochami. Pokrywa się to ze spotkaniami pierwszej reprezentacji. Rozumiemy argumenty, że wyciąganie najważniejszych piłkarzy Brzęczkowi “zaledwie” na Ligę Narodów i po to, by nie grali zbyt wiele, nie ma sensu. Dlatego część oczywistych kandydatów do głównej kadry może pojawić się w niej dopiero w listopadzie, po zakończeniu kwalifikacji U-21. Niemniej, nie tylko o “żołnierzy” Brzęczka nam chodzi. Są piłkarze starsi, są piłkarze młodzi, ale jak dotąd bez wielkiego śladu w zachwycającej nas młodzieżówce. Można dokonać odpowiednich ruchów, stosownych przesunięć, odświeżając “jedynkę”, jednocześnie nie wywracając do góry nogami “dwójki”. Podrzucamy ściągawkę dla selekcjonera.

Napastnicy

Na pierwszy ogień idą napastnicy. Zacytujmy raz jeszcze słowa kapitana: “Liga Narodów to moment dla trenera, by dać szansę innym, a nie stawiać na Lewandowskiego, bo musi grać, bo jest”. Szansę dla innych rozumiemy jako dla tych, którzy nie mieli jej dotąd okazji realnie wykorzystać. O Czubaku wspomnieliśmy wyżej, napastnik Motoru Lublin to oczywisty kandydat, podobnie jak Mateusz Żukowski. On wprawdzie w czerwcu dostał nieco więcej minut, ale fakt faktem to dalej żaden realny test. A że obaj formy nie zgubili, idźmy w tę stronę. Jest natomiast jeszcze jedno, bardziej dziś gorące nazwisko i - według Faktu - napastnik, który ma znaleźć się w kadrze. To Adrian Benedyczak, robiący wręcz absurdalnie kapitalne liczby w Turcji. Niczego oczywiście mu nie ujmujemy, zawodnik Kasimpasy prezentuje wyborną formę strzelecką i należy go nagrodzić, sprawdzić, wykorzystać moment. 15 ostatnich meczów w lidze tureckiej to aż 13 goli “Benka”!
Na szczęście selekcjoner wydaje się skory do powołania tego piłkarza. W TVP rzucił wprawdzie frazesem o “sprostaniu wysokim wymaganiom reprezentacji”, ale z jego słów jasno wynika, że Benedyczak zamelduje się za kilka dni w Warszawie. Brawo. Z wieloletniego zestawu napastników nie przekonuje żaden: Krzysztof Piątek nie gra, Adam Buksa jest rezerwowym w drugiej lidze hiszpańskiej, jedynie powołanie dla Karola Świderskiego mogłoby się obronić, patrząc też na jego pozycję w drużynie. Niemniej, czas na zmiany - tą oczywistą będzie też powołanie Marcela Reguły z Zagłębia Lubin. Piłkarza, który dałby selekcjonerowi inny profil atakującego, to bez wątpienia przyszłość kadry. Tak, dochodzi wspomniana kolizja terminów z młodzieżówką, Reguła jest tam liderem. Z drugiej strony, mógłby go tam "zluzować" Daniel Mikołajewski, trzaskający bramkę za bramką w Szwajcarii. Ale jeśli nie więc teraz, to w listopadzie na sto procent.

Pomocnicy

W Slavii Praga furorę robi Wiktor Nowak, który zanotował takie wejście do ekipy uczestnika Ligi Mistrzów, że nawet w klubie są tym pozytywnie zaskoczeni. Utalentowany pomocnik nie tylko bryluje w środku pola, ale i jest wyjątkowo bramkostrzelny. Jego sytuacja wydaje się odmienna od tej Reguły. Po pierwsze, Jerzy Brzęczek głównie korzystał z Nowaka w innej roli - prawego obrońcy. Po drugie, z przodu Jan Urban, jak wskazaliśmy, ma kogo testować spoza młodzieżówki, by szukać przepisu na życie po “Lewym”, a w środku pola sytuacja wygląda bardzo biednie. Nie można opierać wszystkiego na duecie Szymański - Zieliński, pomocnik w typie Nowaka jest tutaj więcej niż potrzebny. Jego powołanie to dla nas konieczność, obowiązek.
Podobnie jak Bartosza Mazurka, niedawno wschodzącej gwiazdy Jagiellonii, a dziś - tak, tak! - podstawowego piłkarza RB Salzburg. Mazurek wzorowo wskoczył na wyższy poziom, wykorzystał okoliczności i bryluje w barwach znanego klubu świeżo po wyjeździe zagranicznym. Niebywałe wręcz, że nie minął nawet rok od jego gry w rezerwach “Jagi” - więcej o historii Mazurka i tym, jak sobie radzi w Austrii, piszemy TUTAJ. Co istotne, 19-letni pomocnik nie stanowił jak dotąd elementu drużyny Brzęczka, grał najwyżej w U-19. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, by zadebiutował w głównej reprezentacji. Argument o młodzieżówce odpada, a ofensywnie usposobiony Mazurek zapracował na szansę. Kadra błaga zarówno o kogoś o charakterystyce Nowaka, jak i Mazurka. Wszechstronnie, ciekawie, świeżo.
Wśród kandydatów do “jedynki” przewijają się też nazwiska wyróżniających się ostatnio piłkarzy Ekstraklasy, jak Kacper Urbański czy Kamil Jakubczyk. Obaj występowali w eliminacjach U-21 i zakładamy, że znów tam wylądują. W kontekście listopadowego zgrupowania mogą być jednak ciekawą opcją dla selekcjonera Urbana. Trzeba też należy pamiętać o Oskarze Kubiaku, który otrzymuje swoje szanse w Slavii Praga. Nie ulega wątpliwości, że 19-latek zacznie wkrótce pukać do bram pierwszego zespołu.

Obrońcy

Poważną szansę w czerwcu dostał właściwie jeden nowy piłkarz, 18-letni Kacper Potulski, który, co istotne, u Jerzego Brzęczka pełnił marginalną rolę. Traktujemy go jako pewniaka do głównej kadry: latem się obronił, dla młodzieżówki nie był istotny, ponadto gra regularnie w bundesligowym Mainz. Przy dyskusji o Potulskim naturalnie pojawiało się też nazwisko Wojciecha Mońki. On w maju na uznanie selekcjonera nie zapracował, mimo odbioru nagrody dla najlepszego obrońcy Ekstraklasy. W U-21 zagrał raz. Trzyma formę w Lechu Poznań. Nie ma pół powodu, by nie było go na piątkowej liście powołanych. Pytanie, czy selekcjonerzy nie dogadają się na wsparcie Mońki dla młodzieżówki. Sytuacja ze środkowymi obrońcami jest natomiast tak licha, że według nas i Potulski, i obrońca “Kolejorza” wręcz muszą dostać swoje minuty w Lidze Narodów.
Podobnie jak - i tutaj nie byłoby nawet szczypty zrozumienia dla trenera przy innej decyzji - Michał Gurgul. Dość nasłuchaliśmy się bzdur o braku lewych obrońców, o konieczności gry wahadłami, podczas gdy już w pierwszej połowie roku zawodnik Lecha wyglądał imponująco. Od dłuższego czasu gra regularnie, na wysokim poziomie, broni się sportowo. Polska piłka na dziś takiego piłkarza jak Gurgul po prostu nie ma i nie stać jej, by go pomijać. Wrzucić go na lewą obronę i ogrywać, budować, z zabezpieczeniem w postaci Tymoteusza Puchacza i ewentualnie Jakuba Kiwiora w tle.
Wprawdzie Gurgul pełnił kluczową rolę w młodzieżówce, ale łatwo można go zastąpić innym wyróżniającym się w Ekstraklasie zawodnikiem, czyli Jakubem Krzyżanowskim z Wisły Kraków. Proste i do bólu logiczne. Oby także dla Jana Urbana. Czekamy na piątkowe powołania - reprezentacja Polski musi wykonać krok naprzód. Jeśli nie chce go zrobić ten trener, być może nowy pojawi się szybciej niż myślimy. Za kilkanaście dni będziemy mądrzejsi.
***

Must-have debiutanci na Ligę Narodów - ściągawka

Adrian Benedyczak
Wiktor Nowak
Bartosz Mazurek
Wojciech Mońka
Michał Gurgul

Przeczytaj również