Proponujemy skład na Bośnię. "Był jak ciało obce. Czas na ławkę"

Proponujemy skład na Bośnię. "Był jak ciało obce. Czas na ławkę"
Tomasz Folta / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 11:12
Już w poniedziałkowy wieczór reprezentacja Polski rozegra czwarte spotkanie w bieżącej edycji Ligi Narodów i co ciekawe - drugi raz na przestrzeni nieco ponad tygodnia zmierzy się z Bośnią i Hercegowina. Jaki skład desygnuje do gry Jan Urban? Tego jeszcze nie wiemy, ale mamy dla niego swoją propozycją.
Po remisie z Bośnią (0:0) i porażce ze Szwecją (1:3) przyszło odrodzenie w imponującym stylu. Biało-czerwoni zmiażdżyli u siebie Rumunię (6:0), choć trzeba brać oczywiście poprawkę na fakt, że już od 22. minuty grali w przewadze jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Radu Dragusina. Jan Urban, który według wielu docierających do nas głosów grał o posadę, zyskał trochę spokoju. Zmącić go w poniedziałkowy wieczór ponownie spróbują Bośniacy.
Dalsza część tekstu pod wideo
Podobno, jak głosi stare hasło, zwycięskiego składu się nie zmienia. W tym przypadku nie ma jednak możliwości, by biało-czerwoni wyszli na starcie w Zenicy w takim samym zestawieniu, bo za nadmiar żółtych kartek pauzować musi Robert Lewandowski, autor trzech goli podczas wspomnianego starcia z Rumunią. Kto go zastąpi? Czy naszym zdaniem potrzebne są jeszcze jakieś inne modyfikacje personalne? Czas na proponowany skład.

BRAMKARZ: Marcin Bułka

Nie ma się tu co przesadnie rozpisywać. Marcin Bułka jest w dobrej formie, kilka razy - jeszcze przy stanie 0:0 - uratował drużynę w meczu z Rumunią, a jego konkurencją podczas tego zgrupowania są reprezentacyjni nowicjusze, czyli nadal czekający na debiut w seniorskiej kadrze Mateusz Kochalski i Sławomir Abramowicz. Może gdyby mecz z Bośnią nie miał aż tak dużego ciężaru gatunkowego, zobaczylibyśmy między słupkami jakieś rotacje. A tak, gdy gra toczy się o byt w Dywizji B, lepsze rozstawienie przed losowaniem grup eliminacji mistrzostw Europy, no i pewnie dalej posadę selekcjonera, trzeba grać na galowo.

LEWY OBROŃCA: Przemysław Frankowski

Nie byliśmy największymi zwolennikami postawienia w tej strefie boiska na Przemysława Frankowskiego, ale trzeba uczciwie przyznać, że 31-latek w meczu z Rumunią zagrał naprawdę bardzo dobrze. Pewny w defensywie, bardzo groźny w grze do przodu. Miał nawet kluczowy udział przy jednej ze zdobytych przez biało-czerwonych bramek - to po jego strzale gola samobójczego strzelił Virgil Ghita. Oceniliśmy go za ten występ na “ósemkę” w dziesięciostopniowej skali. A to sprawia, że Frankowski spokojnie powinien utrzymać miejsce w składzie. Potrzeba w końcu jakiejś stabilizacji.

ŚRODKOWI OBROŃCY: Jakub Kiwior i Jan Bednarek

Aż trudno uwierzyć, że w meczu z Rumunią pierwszy raz za kadencji Jana Urbana zagrali jako duet stoperów. Na co dzień taką rolę pełnią przecież w FC Porto i radzą sobie świetnie. Dobrze więc, że selekcjoner przestał przesadnie kombinować z trójką stoperów czy przesuwaniem Kiwiora na lewą stronę. Weryfikacja byłaby oczywiście bardziej pełna, gdyby mecz toczył się w całości 11 na 11, bo co naturalne osłabieni Rumuni mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji, ale tak czy siak Kiwiora i Bednarka za ten występ trzeba pochwalić. Początek mieli nieco nerwowy, potem grali już praktycznie bezbłędnie. A drugi z wymienionych strzelił nawet gola. Nic, tylko iść za ciosem. Jedyną poważną alternatywą wydaje się Kacper Potulski, który do tej pory w kadrze nie zawodził, swoje szanse na pewno będzie jeszcze dostawał, ale chyba nie tym razem.

PRAWY OBROŃCA: Matty Cash

Absolutny pewniak do gry. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Frankowski zadomowił się na drugiej flance, jedyną alternatywą dla Casha pozostaje Norbert Wojtuszek. I choć gracz Jagiellonii ma oczywiście swoje atuty, to nie jest piłkarzem tej samej klasy co piłkarz Aston Villi. Na tak ważny mecz jak ten z Bośnią trzeba wystawić wszystkie najgroźniejsze działa. Cash rzadko rozczarowuje w kadrze, na pewno cieszy się też, że Urban wrócił do ustawienia z czwórką z tyłu, bo jako prawy obrońca czuje się lepiej niż w roli wahadłowego. Przeciwko Rumunii nie zagrał może spektakularnie, wielu jego kolegów dostało wyższe noty, ale mimo wszystko nie zawiódł. Z podstawowych obowiązków wywiązywał się bez zarzutu.

LEWY SKRZYDŁOWY: Nicola Zalewski

Niesamowite, jak Zalewski zyskuje, gdy klubowy trykot zamienia na ten reprezentacyjny. Bywa oczywiście w swojej grze chaotyczny, ale zazwyczaj z tego chaosu rodzi się wiele dobrego dla reprezentacji. Przeciwko Rumunii błyszczał zwłaszcza po przerwie, gdy dosłownie bawił się z bezradnymi przeciwnikami. Zaliczył asystę do Lewandowskiego po znakomitym rajdzie, maczał też palce przy bramce samobójczej gości. A ponadto raz za razem ogrywał Rumunów na lewym skrzydle i stwarzał sytuacje. Nikt nie miał tak dużej liczby kontaktów z piłką w polu karnym rywala (12), nikt nie miał więcej kluczowych podań (5). Niech taką jakość 24-latek potwierdzi w Bośni, a dopiero wracający do formy po kontuzji Oskar Pietuszewski może być dobrą opcją z ławki.

ŚRODKOWI POMOCNICY: Wiktor Nowak i Piotr Zieliński

Tu nawet nie ma pola do dyskusji. Piotr Zieliński od dawien dawna jest absolutnym pewniakiem do gry i kluczowym zawodnikiem środka pola, a Wiktor Nowak błyskawicznie zapracował sobie na bardzo podobne miano. Chociaż debiut w seniorskiej kadrze zaliczył podczas tego zgrupowania, imponował we wszystkich trzech meczach - z Bośnią, Szwecją i Rumunią. Ten ostatni występ to była istna maestria. - Wygrał aż dziesięć pojedynków, świetnie odbierał, asekurował, dryblował, napędzał akcje. Był wszędobylski, istny “odkurzacz”, ale z jaką jakością - pisaliśmy przy okazji przyznawania ocen pomeczowych. A nieco bardziej ofensywnie nastawiony Zieliński wcale nie wypadł gorzej. Strzelił gola, imponował w kreacji, dobrze uzupełniał się nie tylko ze wspomnianym Nowakiem, ale też innymi kolegami.

PRAWY POMOCNIK*: Sebastian Szymański

Zostawiamy gwiazdkę, bo choć Szymański teoretycznie w meczu z Rumunią był wystawiony na prawej stronie, to naturalnie ciągnęło go do środka, podczas gdy na bok często zbiegał choćby Karol Świderski. Niezależnie gdzie na papierze umieścimy nazwisko pomocnika Rennes, przeciwko Bośni zagrać on musi, bo jest po prostu w bardzo dobrej formie. W piątkowy wieczór miał duży wkład w dwa gole reprezentacji. To on zaliczył kapitalny przerzut, po którym Dragusin faulował na czerwoną kartkę, to on dogrywał z rzutu rożnego przy bramce Bednarka. Człowiek-konkret, jak określiliśmy to przy przyznawaniu mu “ósemki” w dziesięciostopniowej skali.

NAPASTNICY: Mateusz Żukowski i Marcel Reguła

Tu widzielibyśmy jedyne dwie zmiany w porównaniu z meczem przeciwko Rumunii. Lewandowskiego ze względu na jego pauzę zastąpić trzeba i w tej roli najlepiej odnaleźć powinien się Mateusz Żukowski. Nie ma on co prawda wielkiego doświadczenia w kadrze, ale niedawno wyszedł w podstawowym składzie na mecz ze Szwecją i wypadł bardzo dobrze. Znakomicie grał tyłem do bramki, dobrze rozgrywał, stworzył kolegom kilka sytuacji. Strzelać gole przecież też potrafi, co regularnie pokazuje w niemieckim Magdeburgu.
Teoretycznie mógłby on stworzyć duet z Karolem Świderski, ale… napastnik Widzewa zupełnie nas nie przekonuje. Przeciętnie radzi sobie w klubie, nie zachwyca też w kadrze. Przeciwko Rumunii był ciałem obcym w zespole Jana Urbana. Już sam fakt, że dostał 90 minut, a nie miał udziału przy żadnej z sześciu bramek, swoje pokazuje. Dlatego chętnie w dłuższym wymiarze zobaczylibyśmy Marcela Regułę. Może on grać i na skrzydle (gdzie miał kilka fajnych zrywów po wejściu w meczu z Rumunią), i jako wysunięty czy podwieszony napastnik. W piątkowym debiucie, choć wszedł dopiero w 71. minucie, zdążył oddać dwa strzały, był faulowany na kartkę, kilka razy pokazał swoją przebojowość. Wydaje się, że gorszy niż Świderski nie będzie.

Proponowany skład na mecz z Bośnią: Bułka - Frankowski, Kiwior, Bednarek, Cash - Zalewski, Nowak, Zieliński, Szymański - Reguła, Żukowski

Przeczytaj również