Proponujemy skład na Szwecję. To on powinien zastąpić gwiazdę. "Nieoczywisty wybór"

Proponujemy skład na Szwecję. To on powinien zastąpić gwiazdę. "Nieoczywisty wybór"
Mateusz Porzucek / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 14:30
Mecz z Bośnią to już historia, teraz reprezentacja Polski musi skupić się na poniedziałkowym starciu ze Szwecją. Biało-czerwoni wracają do Solnej, gdzie kilka miesięcy temu przegrali arcyważny mecz barażowy. Tym razem będą chcieli wywieźć ze Skandynawii lepszy wynik, a pomóc może w tym odpowiedni skład, który niniejszym proponujemy Janowi Urbanowi.
Reprezentacja Polski na starcie nowej edycji Ligi Narodów zaliczyła mały falstart. Chociaż grała u siebie, nie była w stanie pokonać niżej notowanej Bośni, przez większość meczu wyglądając po prostu słabo. Jeśli biało-czerwoni w poniedziałkowy wieczór zaprezentują się tak w meczu ze znacznie groźniejszą Szwecją, mogą mieć ogromne problemy z zanotowaniem przynajmniej przyzwoitego wyniku.
Dalsza część tekstu pod wideo
Jan Urban ma teraz niewątpliwie spory ból głowy. Czy ponownie postawić na ustawienie z czwórką obrońców? Kogo tym razem posadzić na ławce, a komu dać szansę w większym wymiarze? Może posłać w bój piłkarzy, którzy przeciwko Bośni w ogóle nie zameldowali się na murawie? Dylematów jest sporo, ale my postaramy się znaleźć dla biało-czerwonych optymalne zestawienie personalne na mecz ze Szwedami.

BRAMKARZ: Marcin Bułka

W tym przypadku nie ma co eksperymentować. Reprezentację Polski w poniedziałek czeka na papierze najtrudniejszy mecz w tej edycji Ligi Narodów, gdzieś w tle pozostaje też chęć zrewanżowania się za przegrany baraż. Stawianie na Mateusza Kochalskiego czy Sławomira Abramowicza, którzy nadal czekają na debiut, byłoby pozbawione większej logiki. Zagrać musi Marcin Bułka, który przy poważnej kontuzji Kamila Grabary wyrasta na najpoważniejszego kandydata do zabetonowania miejsca między słupkami. Przeciwko Bośni był praktycznie bezrobotny, teraz powinien mieć więcej okazji do wykazania się.

LEWY OBROŃCA: Tymoteusz Puchacz

Koniec kombinowania. Jeśli Jan Urban faktycznie zdecydował się już na zmianę ustawienia i grę czwórką obrońców, to niech wystawia poszczególnych zawodników na nominalnych dla nich pozycjach. A tak się składa, że jedyny lewy defensor z prawdziwego zdarzenia, jaki został powołany, to właśnie Tymoteusz Puchacz. 27-latek wraca do kadry po dłuższej przerwie, ale po pierwsze - zebrał już reprezentacyjne doświadczenie, i to nawet na wielkich turniejach, a po drugie - jest po prostu w bardzo dobrej formie. Wraz z azerskim Sabah najpierw zdobył mistrzostwo kraju, a potem awansował do Ligi Mistrzów, imponując m.in. hurtową liczbą zaliczanych asyst. Potrafi dać swoje z przodu, ale nie jest też ułomkiem w tyłach. Przeciwko Bośni nie zagrał, teraz czas go przetestować. Tym bardziej, że fatalnie w piątkowy wieczór na tej samej pozycji wypadł Jakub Kiwior, który zdecydowanie lepiej czuje się jako stoper.

ŚRODKOWI OBROŃCY: Jan Bednarek i Jakub Kiwior

No właśnie. O ile z gry Jakuba Kiwiora na lewej stronie obrony trzeba ewidentnie zrezygnować, o tyle całkowite odsuwanie go od składu byłoby raczej przesadą. 26-latek powinien wrócić na środek obrony, gdzie bardzo dobrze radzi sobie w FC Porto, grając w duecie z… Janem Bednarkiem. Polski mur od kilku miesięcy robi w Portugalii prawdziwą furorę, ale dawno nie miał okazji do tego, by w reprezentacji, podobnie jak w klubie, zagrać w duecie, a nie tercecie. Mecz z bardzo groźną Szwecją, pełną ofensywnych gwiazd, to idealna okazja do sprawdzenia, czy automatyzmy z Estadio do Dragao dadzą efekt także po zmianie barw na biało-czerwone.
Kacper Potulski dostał już poważną szansę w meczu z Bośnią, wypadł nieźle i na pewno jest dla Urbana bardzo solidną alternatywą. Ale tym razem powinien mimo wszystko ustąpić miejsca bardziej doświadczonej i zgranej ze sobą dwójce. Na większe rotacje będzie można pewnie pozwolić sobie w starciach z Rumunią i rewanżu z Bośnią. Wówczas warto byłoby też przetestować Wojciecha Mońkę czy dać szansę sprawdzonemu w kadrowych bojach Przemysławowi Wiśniewskiemu.

PRAWY OBROŃCA: Matty Cash

Matty Cash potwierdził w rywalizacji z Bośnią, że jest w dobrej formie. Nie zagrał może koncertowo, w niektórych meczach potrafił dawać już reprezentacji więcej, ale po niemrawym początku wyraźnie się rozkręcił. Oddał groźny strzał, a gdyby Michał Skóraś i Nicola Zalewski zachowali więcej spokoju w polu karnym rywala, mógł mieć nawet dwie asysty. Bez zarzutu wywiązywał się też z podstawowych zadań w defensywie. Na dziś to po prostu pewniak do gry w podstawowym składzie i wyjazdowy mecz ze Szwecją nie jest dobrym momentem, by sadzać go na ławce. Tym bardziej, że alternatywy są niewielkie. Mógłby zagrać tam jeszcze ktoś z duetu Przemysław Frankowski - Norbert Wojtuszek. Pierwszy dał niezłą zmianę z Bośnią, choć grając na drugiej flance, drugi wylądował poza kadrą meczową, co raczej nie świadczy szczególnie dobrze o jego notowaniach.

ŚRODKOWI POMOCNICY: Wiktor Nowak, Piotr Zieliński, Sebastian Szymański

Wiktor Nowak zaliczył w piątkowym spotkaniu znakomity debiut. Już w przerwie zmienił Bartosza Slisza i błyskawicznie oczarował cały Stadion Narodowy. W przeciwieństwie do wspomnianego kolegi nie grał na alibi, tylko wykazywał się niebywałą aktywnością w obu kierunkach. Napędzał akcje, rozgrywał, posłał dwie świetne piłki do Roberta Lewandowskiego, spróbował groźnego strzału z dystansu. Jest niewątpliwie piłkarzem nastawionym do gry bardziej ofensywnie niż Slisz, co w teorii mogłoby budzić wątpliwości przed meczem ze Szwecją, która zapewne będzie dominowała, ale… czas chyba skończyć z wystawianiem piłkarzy jedynie przeszkadzających, a niekoniecznie grających w piłkę. Czasy się zmieniły. Dziś nawet “szóstki” powinny być uniwersalne. Dobrze byłoby zobaczyć Nowaka od pierwszego minuty i to na tle naprawdę wymagającego przeciwnika. W Slavii Praga też szybko został rzucony na głęboką wodę i dał sobie radę.
Do dyspozycji jest też powracający do kadry Kacper Urbański, który w Górniku wcielał się ostatnio m.in. w rolę defensywnego pomocnika, ale wydaje się, że lepiej byłoby nie zafundować mu po takiej przerwie od gry w kadrze od razu zadania piekielnie trudnego. Niech spokojnie pokaże się na tle Rumunii czy Bośni. Przed Nowakiem natomiast widzielibyśmy nasz podstawowy duet Piotr Zieliński - Sebastian Szymański. I tego nie trzeba chyba zbytnio tłumaczyć. Na ten moment to po prostu absolutni pewniacy. Jeśli mają odpoczywać, to przy okazji mniej wymagających starć.

LEWY SKRZYDŁOWY: Nicola Zalewski

Czy Nicola Zalewski jest dziś w optymalnej formie? No nie. Ma kłopoty w klubie, a mecz z Bośnią - nie bez powodu - zaczął na ławce rezerwowych. Szybko musiał jednak zameldować się na murawie po kontuzji Jakuba Kamińskiego i na tle kolegów wypadł mimo wszystko pozytywnie. Szarpał w swoim stylu, napędził kilka akcji, dał się sfaulować na kartkę blisko pola karnego rywali. Czasami brakowało mu trochę zimnej krwi, jak przy wykończeniu akcji po długim dograniu Casha, ale całościowo nie zawiódł. Widać, że z orzełkiem na piersi dostaje dodatkowej energii i to w dużej mierze na jego indywidualnych zrywach opiera się gra biało-czerwonych. Kilka miesięcy temu strzelił Szwecji na jej terenie. Liczymy, że teraz będzie podobnie.
Alternatywy? Do dyspozycji selekcjonera niestety nie będzie wspomniany już Kamiński. W jego miejsce dowołany został Oskar Pietuszewski, ale on dopiero wraca do zdrowia i formy po kontuzji. W tym sezonie rozegrał zaledwie kilka minut w ostatnim meczu z Benfiką. Wątpliwe, aby od razu wskoczył do podstawowej jedenastki reprezentacji.

PRAWY SKRZYDŁOWY: Michał Skóraś

Przeciwko Bośni rozegrał naprawdę solidny mecz. W pierwszej połowie był chyba najaktywniejszym piłkarzem reprezentacji Polski, potem nieco przygasł, ale od czasu do czasu widzieliśmy go jeszcze w akcji. Był szybki, potrafił przedryblować rywala, wywalczył kilka stałych fragmentów gry. W tym jego chaosie, z którego potrafiło rodzić się wiele dobrego, czasami brakowało jedynie trochę precyzji przy przyjęciu czy dośrodkowaniu. Ale taki już jest Michał Skóraś. Trzeba brać go z całym dobrodziejstwem inwentarza. Tym bardziej, gdy ma naprawdę dobry czas. Nie tylko w kadrze, ale i w klubie. Na prawym skrzydle, podobnie jak z drugiej strony, nie ma co w poniedziałek szukać niepotrzebnych kombinacji personalnych.

NAPASTNIK: Mateusz Żukowski

Ale już na pozycji napastnika nie bylibyśmy tacy konserwatywni. Robert Lewandowski przeciwko Bośni zagrał po prostu fatalnie. Nie wychodziło mu praktycznie nic. Tracił masę piłek, praktycznie nie dochodził do sytuacji, snuł się po murawie. Widać, że ząb czasu nie oszczędza snajpera, który w tym roku skończył 38 lat. Musimy powoli szykować się na życie bez niego i choć oczywiście nie warto skreślać “Lewego” po jednym słabym występie, to czas spróbować czegoś innego. Karol Świderski jest jaki jest, swoje kadrze oczywiście dał, ale też reprezentacji raczej nie zbawi. Potrzeba tu więcej świeżej krwi i wielka szkoda, że ostatecznie przez uraz na zgrupowanie nie dotarł będący w wielkim gazie Adrian Benedyczak, a powołania nie dostał Karol Czubak.
W odwodzie pozostaje Mateusz Żukowski. I choć być może to wybór nieoczywisty, właśnie jemu dalibyśmy szansę od pierwszej minuty w meczu ze Szwecją. Jako gracz Magdeburga zdobył już 19 bramek w 27 meczach, ewidentnie obudził w sobie gen snajpera. Może to on okaże się lekiem na ofensywne problemy biało-czerwonych.
Proponowany skład na mecz ze Szwecją: Bułka - Puchacz, Kiwior, Bednarek, Cash - Nowak, Zieliński, Szymański - Zalewski, Żukowski, Skóraś

Przeczytaj również