Sensacyjny transfer w Anglii. Złapiecie się za głowę. Co za kwota!

Sensacyjny transfer w Anglii. Złapiecie się za głowę. Co za kwota!
IMAGO / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 13:00
Kluby Premier League znów wydawały wielkie pieniądze, chociaż tym razem musiały też pogodzić się ze stratą kluczowych piłkarzy. To, w połączeniu z rewolucją na ławce większości czołowych drużyn, zapowiada jeden z najciekawszych sezonów w angielskiej elicie. Na jakich 10 transferów warto zwrócić szczególną uwagę?
Na początek tradycyjna lista rezerwowa: Luka Vusković (Brighton <-> Tottenham), Marco Palestra (Chelsea <-> Atalanta), Ronald Araujo (Liverpool <-> FC Barcelona), Gustavo Hamer (Coventry City <-> Sheffield United), Harry Wilson (Leeds United <-> Fulham), Andrey Santos (Manchester United <-> Chelsea), Julio Enciso (Ipswich Town <-> Strasbourg).
Dalsza część tekstu pod wideo
10 najciekawszych transferów ułożyliśmy w kolejności od najmniejszej kwoty transakcji do największej. Bazowaliśmy na sumach podanych przez portal Transfermarkt.

Hayden Hackney (Middlesbrough -> Everton, 19,3 mln euro)

To dość specyficzny transfer, jeśli spojrzymy na podejście Davida Moyesa. Szkot publicznie stwierdził, że nowy nabytek Evertonu może nie być gotowy na Premier League. Storpedował też jakiekolwiek porównania z Timem Cahillem, bo według niego Hayden Hackney nijak ma się do słynnego reprezentanta Australii. Chłodne przyjęcie, tym bardziej, że Anglik był czołowym zawodnikiem na poziomie Championship, jednym z najlepszych środkowych pomocników.
24-latek bardzo dobrze rozwinął się pod wodzą Michaela Carricka, poprzedni sezon miał najlepszy, jeśli chodzi o liczby. W 38 ligowych spotkaniach zdobył pięć bramek, dorzucił osiem asyst, a nade wszystko brylował w rozegraniu krótkimi podaniami i imponował rajdami z piłką. Hackney ma papiery na bardzo duże granie, chociaż niewątpliwie potrzebuje zaufania ze strony nowego szkoleniowca.

Antonio Silva (Benfica -> Bournemouth, 25 mln euro)

Bournemouth przyzwyczaiło, że każdego lata (jeśli nie w każdym okienku) traci przynajmniej jednego lidera. Nie inaczej było tym razem. Marcos Senesi nie przedłużył umowy i trafił do Tottenhamu. Na następstwo “Wisienki” nie musiały jednak długo czekać, sprowadziły czołowego stopera ligi portugalskiej.
Antonio Silva to piłkarz otrzaskany również w Lidze Mistrzów, co dla Bournemouth ma znaczenie w kontekście nadchodzącej rywalizacji w Lidze Europy. Przede wszystkim jednak niedawny kapitan Benfiki pozostaje kapitalnym obrońcą. W poprzednim sezonie wygrał 72% pojedynków, bardzo dobrze radzi sobie też w powietrzu. 22-latek to stoper nowego typu, świetnie czuje się z piłką przy nodze, potrafi rozpocząć akcję jednym podaniem przeszywającym linię. Biorąc pod uwagę kwotę transakcji, to mocny kandydat do najlepszego transferu pod względem stosunku cena - jakość.

Christos Tzolis (Club Brugge -> Arsenal, 40 mln euro)

Grek miał już jedną przygodę w Anglii, ale nie był na nią gotowy. Przez długie lata był związany z Norwich City, jednym z najsłynniejszych klubów jo-jo w Premier League. “Kanarki” przyzwyczaiły, że są za mocne na Championship, ale za słabe na elitę. W takich warunkach młody Christos Tzolis miał oczywiste problemy z rozwinięciem skrzydeł. W 30 spotkaniach zdobył trzy bramki i zanotował dwie asysty. To wynik, jaki obecny skrzydłowy wykręca w jakieś sześć, siedem spotkań.
Arsenal nieprzypadkowo zapłacił Belgom 40 mln euro. Tzolis, którego Club Brugge wyciągnęło z Niemiec, nie tyle się odbudował, co był jedną z największych gwiazd Beneluksu. Przez ostatnie pół roku strzelał lub asystował w każdym meczu! Dosłownie - żeby znaleźć klubowe spotkanie bez konkretu Tzolisa, trzeba cofnąć się do potyczki z Atletico Madryt w lutym. Niewyobrażalna forma zaprocentowała powrotem do Premier League, ale tym razem 24-latek ma już wszystkie narzędzia, żeby błyszczeć. Pokazał to przy pierwszej okazji, w meczu o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem City wypracował dwie bramki dla “Kanonierów”. Zastępstwo za Leonardo Trossarda wygląda ekskluzywnie.

Youri Tielemans (Aston Villa -> Manchester United, 41 mln euro)

Manchester United dobrze zaczął okienko. Szybko zrealizował dwa transfery, w dodatku takie, które nawiązywały do DNA klubu, ściągnięto wszak piłkarzy ogranych na poziomie Premier League. Dotyczy to przede wszystkim Youriego Tielemansa, świetnego środkowego pomocnika, wieloletniego lidera Aston Villi. 28-latek ma za sobą blisko 250 meczów w angielskiej elicie, a do tego dorzucił niemal 40 asyst.
To ruch, na który nikt przy Old Trafford nie będzie narzekał, na takich piłkarzy w tym klubie się po prostu czeka. Tielemans to oczywiście gracz przede wszystkim ofensywny, chociaż na mundialu pokazał, że potrafi być kluczową postacią w szatni. Dumnie biegał z opaską Belgii, pociągnął zespół do nieprawdopodobnego zwycięstwa nad Senegalem. Teraz ma odgrywać kluczową rolę w nowym zespole, gdzie wobec odejścia Casemiro doszło do przebudowania drugiej linii.

Johan Manzambi (Freiburg -> Aston Villa, 60 mln euro)

Newcastle United przegrało większość potyczek na rynku transferowym. Jednym z najbardziej bolesnych pozostaje pojedynek o Johana Manzambiego. Reprezentant Szwajcarii był o krok od “Srok”, ale nagle do akcji wkroczyła Aston Villa, dogadała się z Freiburgiem i bez żadnego trudu przechwyciła jednego z najciekawszych zawodników tegorocznego mundialu. W ten sposób zabezpieczyła sobie kwestię zastępcy Morgana Rogersa, a Newcastle United ponownie zostało z niczym.
Nie ulega wątpliwości, że Manzambi ma być odpowiedzią właśnie na sprzedaż Rogersa, nie zaś Tielemansa (w tym przypadku na Villa Park liczą na Joao Gomesa z Wolverhampton). W ostatnich miesiącach 20-latek zachwycił na największej ze scen, kiedy wyróżniał się choćby dynamicznymi wejściami w pole karne. Ale Manzambi nie został ściągnięty tylko na podstawie udanego mundialu. Poprzedni sezon to przecież siedem goli i dziewięć asyst, w tym dwie bramki zdobyte z Bayernem. W całej Bundeslidze nowy gwiazdor ekipy Unaia Emery’ego wyróżniał się pod względem rajdów z piłką, kontaktów z futbolówką w polu karnym czy jakości uderzeń. Ma też bardzo dobre dośrodkowania, radzi sobie w powietrzu, a i na przyspieszenie narzekać nie wypada. Jedyny warunek i uwaga jest taka, że Manzambiego niezbyt da się zaprząc do defensywy.

Bruno Guimaraes (Newcastle -> Arsenal, 87,5 mln euro)

Arsenal już wcześniej miał bardzo mocny środek pola, ale po dodaniu Bruno Guimaraesa sprawy mają się ekskluzywnie. W Premier League nie da się znaleźć zespołu w oczywisty sposób lepszego w tej formacji, ale też w całej Europie trudno będzie wskazać potencjalnych konkurentów. Declan Rice, Martin Zubimendi, Martin Odegaard, Mikel Merino, Eberechi Eze, teraz jeszcze Guimaraes. Mikel Arteta cierpi, ale tylko z kłopotu bogactwa. Takiej różnorodności i jakości zazdrości mu większość szkoleniowców na świecie.
Reprezentant Brazylii, bezpardonowo wyrwany z Newcastle United, tylko zwiększa szanse na obronę tytułu. 28-latek daje jakość w rozegraniu (zwłaszcza w podaniach progresywnych), ma mocny strzał, dobrze czuje grę, notuje sporo asyst drugiego stopnia i, rzecz nie do przecenienia, jest po prostu wielkim chłopem, któremu trudno odebrać piłkę. To zresztą cecha całego Arsenalu.

Mateus Fernandes (West Ham -> Tottenham, 99 mln euro)

Zwykło się mówić, że po spadku kluby znacznie redukują swoje oczekiwania finansowe, idą na ustępstwa, łatwiej kogoś wyciągnąć za lepszą kasę. Najwyraźniej nie słyszał o tym ani West Ham United, ani Tottenham. Bo o ile większość transferów na tej liście wyróżnia się jakością sportową, o tyle przenosiny Mateusa Fernandesa do “Spurs” pozostają przede wszystkim kwestią astronomicznych pieniędzy.
Portugalczyk to zawodnik rzecz jasna bardzo utalentowany, w perspektywie kilku lat może nawet grać świetnie. 100 milionów euro powoduje jednak, że wiele osób po prostu łapie się za głowę, Fernandes nie jest nazwiskiem z pierwszych stron gazet. Szkopuł w tym, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, niebawem stanie się takim. Już w West Hamie pokazywał świetne czytanie gry, zaangażowanie na całym boisku. Umie dryblować, przerzucić piłkę, haruje w defensywie. Tylko nie każcie mu strzelać, a będziecie mieć dużą pociechę.

Sandro Tonali (Newcastle United -> Tottenham, 108 mln euro)

Tottenham nie działa rozważnie, ale Tottenham działa. Klub, w obawie przed kolejnymi przegranymi rywalizacjami na rynku transferowym, potrafi, jak się wydaje, przepłacić. Idzie na warunki dyktowane przez rywali, a jednym z dowodów transfer Sandro Tonaliego. Jasne, Włoch to kapitalny piłkarz, ale czy za ponad 100 milionów euro?
O byłym zawodniku Newcastle United myślał też Arsenal, ale, podobnie jak z Morganem Rogersem, nie zamierzał szaleć. “Spurs” natomiast, którzy ledwo utrzymali się w elicie, puścili wodze wyobraźni. Wyszło im, że Tonali nadaje się na niekwestionowanego bohatera środa pola w ekipie Roberto De Zerbiego. Oczekiwania względem 26-latka są gigantyczne, przeciętny sezon - a taki Tonali miał ostatnio - już nie wystarczy. Włoch kapitalnie rozgrywa, umie się zabrać do przodu, ale w Londynie liczą na jeszcze więcej. Kosztujący taką fortunę pomocnik musi być wielofunkcyjną maszyną.

Elliot Anderson (Nottingham Forest -> Manchester City, 135 mln euro)

Manchester City bardzo słabo wygląda na rynku transferowym, ale za ten ruch trzeba wicemistrzów Anglii chwalić, chociaż kibice Nottingham Forest mogą mieć zupełnie inną perspektywę. Dziwić się im trudno, bo “The Citizens” wyrwali serce ze sprawnego organizmu, chociaż zapłacili naprawdę poważne pieniądze. Brak Elliota Andersona niewątpliwie będzie odczuwalny, natomiast dla Manchesteru City jest szansą na uspokojenie dość wątpliwych nastrojów.
Totalna rewolucja na The Etihad niezbyt podoba się fanom i gdyby nie transfer reprezentanta Anglii, podejście było zapewne wisielcze. Anderson, który przecież nie należy do piłkarskich artystów, musi jednak cieszyć. Dynamiczny środkowy pomocnik, wciąż bardzo młody, dysponujący niezłym strzałem. Szkopuł w tym, że w Nottingham Forest 23-latek był bardziej defensywnym pomocnikiem, natomiast Enzo Maresca przesunął go wyżej, do czego wychowanek Newcastle United jeszcze nie nawykł. To może być jeden z najbardziej ekscytujących transferów w Europie, ale wiedzie do tego dość daleka droga.

Morgan Rogers (Chelsea <-> Aston Villa, 138 mln euro)

Arsenal zabierał się do tematu transferu Morgana Rogersa od dłuższego czasu, ale postawił bardzo jasne warunki ewentualnej transakcji. “Kanonierzy” nie zamierzali przepłacać, godzić się na wygórowane żądania Aston Villi. Chelsea takiego problemu nie miała. Przyszła, zapłaciła tyle, ile ligowy rywal chciał, po czym wyjechała z Rogersem, na pierwszy rzut oka idealnym uzupełnieniem układanki tworzonej przez Xabiego Alonso.
W Realu Madryt Hiszpan nie mógł realizować swojego ulubionego ustawienia z wahadłowymi i “dziesiątkami”. W Anglii dostał na to przestrzeń oraz bardzo konkretne środki finansowe. Lewa strona, na której grać mają wspomniany już Marco Palestra oraz Rogers, wygląda ekskluzywnie, a nade wszystko bardzo ofensywnie. Reprezentant Anglii wystąpił tylko w jednym sparingu “The Blues”, odpoczywał po mundialu, ale raczej nie każe kibicom Chelsea zbyt długo czekać na popisy. Z Realem Sociedad wpisał się na listę strzelców w raczej niestandardowy dla siebie sposób, po prostu dobił obronione uderzenie kolegi. Jeśli Cole Palmer odzyska radość z gry, Chelsea będzie miała “dziesiątki” zagrażające całej Premier League i dające spore szanse na wplątanie się w walkę o tytuł.

Dyskusja

Przeczytaj również