Sensacyjny triumfator Złotej Piłki? Nikt nie wygrał tyle, co on. "A dlaczego nie?"

Sensacyjny triumfator Złotej Piłki? Nikt nie wygrał tyle, co on. "A dlaczego nie?"
Pressfocus.pl
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 17:13
Wygrał prawie wszystko, co możliwe. Jego prywatna gablota musi pękać w szwach. Jest aktualnym mistrzem świata, Europy i dwukrotnym triumfatorem Ligi Mistrzów. Fabian Ruiz ma wszystkie argumenty, aby wygrać Złotą Piłkę, a jednak jego triumf z pewnością byłby uznany za sensację.
Nigdy nie będzie strzelał tyle, co Mbappe, dryblował jak Yamal, ani notował asyst w tempie Olise. Patrząc na suche statystyki i klasyfikację kanadyjską, Fabian Ruiz nieszczególnie wyróżnia się nawet na tle innych środkowych pomocników. Mimo wszystko to właśnie on łączy bezsprzecznie najlepsze drużyny na arenie klubowej i reprezentacyjnej. PSG oraz Hiszpania to piłkarskie gwiazdozbiory, które zasłużenie zdominowały najważniejsze rozgrywki. Nic dziwnego, że aż 14 z 30 nominowanych do Złotej Piłki gra pod wodzą Luisa Enrique lub Luisa de la Fuente. Ale tylko jeden bryluje w obu tych ekipach.
Dalsza część tekstu pod wideo
- Złota Piłka? A dlaczego nie? Prawda jest taka, że w ostatnim czasie zdobyłem najwięcej trofeów. Jestem bardzo zadowolony z tego, ile udało się osiągnąć. Byłem ważnym elementem PSG i reprezentacji, a to istotne, aby czuć się docenionym. Złota Piłka to wspaniała nagroda, pewnie marzy o niej każdy zawodnik. Cieszy mnie, że w ogóle mówi się o mnie w tym kontekście, bo to oznacza, że dobrze wykonuję swoje obowiązki - przyznał Ruiz na łamach dziennika AS.
- Wszyscy wiedzą, że napastnicy wykręcają najlepsze statystyki. W ostatnich latach ludzie zaczęli jednak przywiązywać większą wagę do innych pozycji. Widzieliśmy triumfy Luki Modricia i Rodriego. To ważne także dla młodych graczy, którzy widzą, że na różnych pozycjach można dojść na szczyt. Nie chodzi tylko o tych, którzy strzelają gole, chociaż oczywiście bramki są ważne. Aby jednak wygrywać mecze, potrzebujesz zaangażowania całego zespołu - dodał.

Symbol zwycięstwa

Przepis na sukces w piłce nożnej? Posiadanie Fabiana Ruiza. Można dojść do takiego wniosku, patrząc na nierealne wręcz osiągnięcia tego piłkarza. Od początku 2024 roku wygrał 15 trofeów, w tym dwie Ligi Mistrzów, EURO i mistrzostwa świata. Został dopiero dziesiątym piłkarzem w historii, który w jednym roku podbił mundial i Champions League, grając w obu finałach od pierwszej minuty. W XXI wieku dokonali tego jeszcze jedynie Roberto Carlos i Raphael Varane.
Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, 30-latek wciąż formalnie nie przegrał meczu w seniorskiej reprezentacji. Obecnie legitymuje się bilansem 36 zwycięstw i 15 remisów. Trzeba przy tym zaznaczyć, że rok temu Portugalia pokonała “La Roję” w finale Ligi Narodów, natomiast dopiero po rzutach karnych. W statystykach ten mecz uznaje się jako remis. Dorobek w PSG może nie jest aż tak perfekcyjny, natomiast również musi budzić uznanie. Paryżanie z Hiszpanem na murawie przegrali tylko 30 ze 175 spotkań, aż w 11 z nich był on jedynie zmiennikiem. O wpływie Ruiza na sukcesy najlepiej opowiadają jego koledzy z zespołu.
- Fabian jest niesamowity. Kiedy masz go w zespole, po prostu zdobywasz trofea. Jest wyjątkowy, wprowadza spokój na boisku, wyznacza tempo. Myślę, że wciąż jest trochę niedoceniany - ocenił Ousmane Dembele dla portalu UEFA. - Ktoś powiedział kiedyś, że oglądając mecz, nie widzisz Busquetsa, ale obserwując Busquetsa, widzisz cały mecz. To samo dotyczy Fabiana. Jego zdolność rozumienia gry i sposób w jaki kontroluje grę, jest wyjątkowy. Pod tym względem to piłkarz z zupełnie innego poziomu - wtórował Chwicza Kwaracchelia w wywiadzie z The Athletic. - Patrząc na to, co osiągnął Ruiz, umieściłbym go na podium Złotej Piłki. Nie byłbym nawet zdziwiony, jeśli wygra tę nagrodę - dodał Bixente Lizarazu na antenie Telefoot.
Atutem Ruiza jest to, że może w żadnym elemencie nie jest najlepszy na świecie, za to w wielu znajduje się w czołówce. Kreatywność? W obecnych rozgrywkach notuje po dwa kluczowe podania na mecz. Wizja gry? W poprzednim sezonie był piątym pomocnikiem w ligach TOP5 pod względem celności podań. Dokładność? Średnio na spotkanie notuje tylko sześć strat. Dla porównania - grający obok niego Vitinha ma ich około 10. Do tego dochodzą bardzo dobre warunki fizyczne, technika, o której nie trzeba się rozpisywać i umiejętność postraszenia strzałem z dystansu. Generalnie trudno znaleźć na boisku coś, czego Fabian nie potrafiłby zrobić na co najmniej dobrym poziomie.

Cichy bohater

W przypadku tego piłkarza musi imponować to, jak szybko potrafi pozbierać się po różnego rodzaju potknięciach. W 2022 roku Enrique nie zabrał go na mundial, co wzbudziło pewne zaskoczenie. Hiszpańskie media sugerowały wówczas, że decyzja nie wynikała tylko z kwestii sportowych, a relacje między tą dwójką są dość napięte. Pół roku później “Lucho” objął PSG i uczynił z wychowanka Betisu kluczowy element swojej układanki. Nikt już nie pamiętał o żadnych animozjach, jeśli takowe w ogóle istniały.
Idąc dalej, w styczniu pomocnik doznał kontuzji kolana, która wyeliminowała go z gry na trzy miesiące. W końcówce sezonu nie było już widać, że jest po poważnym urazie. Spójrzmy choćby na finał Ligi Mistrzów z Arsenalem, w którym dyrygował środkiem pola. Miał 93 kontakty z piłką, 68 podań na skuteczności 93% i pięć odbiorów. Potem pojechał na mundial, na którym początkowo wcale nie był wyróżniającą się postacią. W czterech kolejnych meczach rozegrał łącznie 56 minut. Dopiero w ćwierćfinale De la Fuente podjął odważną decyzję o postawieniu od początku na Ruiza kosztem Pedriego. Za zaufanie gracz PSG odwdzięczył się golem z Belgią i do końca turnieju już nie oddał miejsca w składzie.
- W mediach skupiacie się na tym, kogo posadziłem. A mnie interesuje to, kogo wystawiłem. Jeśli chodzi o Fabiana, to fantastycznie wykonał swoją pracę. Pedri po wejściu również spisał się bardzo dobrze. Na tym polega drużyna. Nieważne, czy grasz 30, 60 czy 90 minut. Chodzi o to, ile w tym czasie dasz zespołowi - podkreślał De la Fuente. - Na kogo zagłosowałbym z dwójki Rodri - Yamal? A Fabian? Ciągle zapominacie o Fabianie. Ja po prostu będę szczęśliwy, jeśli nagroda trafi do Hiszpana. Cieszy, że mamy sporo kandydatów - dodał selekcjoner.
U Ruiza widoczny jest też ciągły głód kolejnych sukcesów. Na początku poprzedniego sezonu podkreślił, że PSG będzie celować w obronę Ligi Mistrzów. Po odhaczeniu tego zadania przyznał, że teraz Paryżanie spróbują powtórzyć wyczyn Realu Zidane’a i trzy razy z rzędu zgarnąć “uszate” trofeum. Oczywiście każdy może stanąć przed mikrofonem i powiedzieć, że chce wygrać najcenniejszy klubowy puchar. Ale tylko ci najlepsi potrafią wyjść na boisko i udowodnić, że faktycznie na to zasługują.
- Trenerzy powtarzają nam, że w piłce nikt nie pamięta o przeszłości. Historia może być piękna, ale jest już za nami. My musimy skupić się na teraźniejszości. A w piłce najtrudniej jest utrzymać się na szczycie. Chcemy, aby wygrywanie było naszym standardem, zarówno w Hiszpanii, jak i Paryżu - zaznaczył w rozmowie z Fernando Tavero.

Dlaczego nie?

Patrząc realnie, czy Ruiz może zdobyć Złotą Piłkę? Na pierwszy rzut oka większość powie, że nie, nie ma mowy, byli lepsi. W końcu Kane zakończył sezon z kosmicznym dorobkiem 73 goli. Mbappe został królem strzelców mundialu, Ligi Mistrzów i La Liga. Yamal jest mistrzem świata i Hiszpanii, będąc przy okazji jednym z najbardziej efektownie grających piłkarzy. Do tego dochodzą inne ofensywne armaty pokroju Olise czy Kwaracchelii. Generalnie konkurencja jest i to spora. Co wcale nie oznacza, że wychowanek Betisu nie ma najmniejszych szans.
Wspomniane już przykłady Modricia i Rodriego pokazują, że czasami elektorzy odsuwają na bok gole, rekordy, Złote Buty czy inne artefakty, aby docenić cichych architektów największych sukcesów. A triumf Hiszpanii na mistrzostwach świata dobitnie pokazał, jak wielką rolę odgrywają topowi pomocnicy. Ich tytaniczna praca potrafi przyćmić nawet najlepszych graczy z ataku. Wystarczy przypomnieć półfinał z Francją, która na papierze dysponowała bajkowym składem. Olise, Mbappe, Dembele i Barcola mieli zaprowadzić “Les Bleus” na samiutki szczyt. Aż natrafili na rywala, któremu ledwo potrafili odebrać piłkę.
- Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam mojej mamie. Bez jej wysiłku i poświęcenia nie byłoby mnie tutaj. To ona zrobiła dosłownie wszystko, abym mógł martwić się jedynie o piłkę. Kiedy ja grałem, ona dźwigała rodzinę na swoich barkach. Dzisiaj, patrząc wstecz, czuję się niewyobrażalnie. Nigdy nie spodziewałbym się, że zajdę tak daleko - powiedział ostatnio Hiszpan.
Mama Ruiza z pewnością musi być dumna, obserwując pociechę, która średnio co kilka miesięcy zgarnia jakieś trofeum. Fabian pochodzi z miejscowości Los Palacios y Villafranca, gdzie lokalnym dobrem są pomidory. Po wygranych mistrzostwach świata mieszkańcy obdarowali pomocnika 75 kilogramami pomidorów, które odpowiadały jego wadze. Kto wie, czy po gali France Football nie będzie kolejnej okazji na świętowanie. W Andaluzji na wszelki wypadek już powinni szykować kosze z czerwonymi przysmakami. Znając Fabiana, na pewno się nie zmarnują. Jeśli nie wygra Złotej Piłki, zaraz i tak dołoży furę innych osiągnięć.

Dyskusja

Przeczytaj również