Skandal, jak potraktowano gwiazdę PSG. “To jest niewytłumaczalne”

Skandal, jak potraktowano gwiazdę PSG. “To jest niewytłumaczalne”
SPP / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 06:45
Sacrebleu. Można było spodziewać się, że spotkanie PSG i Barcelona będzie rewelacyjne, a ono jeszcze przerosło nasze oczekiwania. To był mecz równie piękny, co pouczający dla “Dumy Katalonii”.
Wiadomo było, że wtorkowe starcie, chociaż niezwykle prestiżowe i pełne podtekstów, samo w sobie jeszcze o niczym nie decyduje. Można oczywiście powtarzać, że w fazie ligowej liczy się każdy punkt, gol etc., ale dla takich klubów prawdziwa zabawa rozpoczyna się na wiosnę. Pedri i Hansi Flick na konferencji sami powtarzali, że to jedynie test, który pozwoli zobaczyć, w jakim miejscu znajduje się obecnie Barcelona. Decyzja trenera o posadzeniu Rodriego też pokazała, że Katalończycy nie podchodzą do tego spotkania jak do finału. Chcieli sprawdzić, ile im brakuje do najlepszej drużyny świata. I okazało się, że bardzo, ale to bardzo dużo.
Dalsza część tekstu pod wideo

Egzamin dojrzałości

Powtórka z rozrywki. W ostatnich latach kibice Barcelony mnóstwo razy obserwowali bardzo podobne, albo niemal identyczne spotkania w Lidze Mistrzów. Naznaczone chaosem, własnymi błędami, brakiem kontroli, wsadzaniem sobie kija w szprychy. Tym razem na Parc des Princes przyjechała drużyna w teoretycznie kosmicznej formie, która dotychczas lała każdego rywala i patrzyła, czy równo puchnie. Jednak PSG w bezlitosny sposób pokazało, że Katalończycy wciąż nie są gotowi do tego, aby osiągnąć europejski szczyt.
Ten mecz tylko potwierdził to, co wiedzą już właściwie wszyscy, czyli fakt, że Barcelona nie potrafi bronić. W Paryżu straciła cztery gole, a mogło ich być pewnie dwa razy więcej, gdyby nie naprawdę świetna postawa Joana Garcii. Oczywiście, że trudno gra się przeciwko ofensywie PSG, aczkolwiek “Blaugrana” ma problemy z defensywą przeciwko dosłownie każdemu rywalowi. Od kwietnia ubiegłego roku nie zachowała czystego konta w Lidze Mistrzów, rozgrywając w tym czasie 18 meczów. Flick to widzi, dlatego przekręca wajchę w stronę maksymalnej ofensywy. Na zasadzie: strzelicie nam dwie, my odpowiemy pięcioma. To działa na Betis czy Rayo, ale nie przejdzie z przeciwnikiem, który dysponuje jeszcze większą siłą rażenia w ataku. Dlatego PSG oddało wczoraj 15 strzałów celnych. "Barca" nigdy w historii Champions League nie przyjęła więcej.
- Aby pokonać PSG, musisz zagrać ekstremalnie intensywnie i maksymalnie precyzyjnie. Barcelona nie ma ani tego, ani tego. Paryżanie z łatwością generują kolejne okazje, wykorzystując straty, często niewymuszone - opisał na gorąco Albert Blaya Sensat, hiszpański analityk.
PSG pokazało wyższość w dosłownie każdym elemencie gry. Lepiej czuło się w niskiej obronie, wyprowadzało groźniejsze kontry, szybciej operowało piłką, nawet stałe fragmenty miało dopracowane na wyższym poziomie. “Barca” długimi fragmentami się ślizgała, trzymała w meczu głównie za sprawą parad Garcii i takich sobie interwencji Safonowa. Ale bramkarze nie mogli przesądzić o losach wyniku, kiedy niepowstrzymana siła napotkała bardzo chybotliwy opór.
Flick po meczu podkreślił, że o wygranie Ligi Mistrzów gra się w maju, a nie w październiku. Problem Barcelony polega na tym, że w maju jej już zwykle nie ma w rozgrywkach. A takie wyniki tylko potwierdzają, że w tej edycji znów będzie trudno powalczyć o końcowy triumf. Mówimy o drużynie równie jakościowej, co naiwnej i bezbronnej w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie widać też symptomów poprawy, bo nie ma żadnych powodów, aby takowe nastąpiły. Joao Cancelo nie nauczy się bronić w wieku 32 lat. Zawsze będzie starał się jedynie nadrobić z przodu to, co zawali w tyłach. Gerard Martin poczynił w ostatnich dwóch latach spory progres, natomiast nigdy nie będzie stoperem z tej najwyższej półki. Włodarze klubu od dłuższego czasu wzmacniają zaś wszystkie formacje poza obroną. I tak mija jeden sezon za drugim, w którym Europa weryfikuje wszystko, co "Blaugrana" stara się tuszować występami na krajowym podwórku.

Nie do zdarcia

W ekipie z Paryża piekielnie imponuje niewzruszenie, które towarzyszy jej w kolejnych zwycięstwach. Enrique stworzył wyrachowaną maszynę, gdzie utrata żadnego elementu nie wpływa destrukcyjnie na kolektyw. Przy okazji tego meczu problemy zaczęły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, ponieważ Nuno Mendes wypadł z kontuzją. Można było mieć pewne obawy odnośnie tego, kto w takim razie zajmie się Yamalem. Po czym Lucas Hernandez nie tylko schował 19-latka do kieszeni, ale jeszcze dołożył gola. Kiedy Francuz schodził z boiska, otrzymał zasłużoną owację na stojąco od całego Parc des Princes.
W trakcie rywalizacji z Barceloną urazów doznali jeszcze Dembele, Kwaracchelia i Marquinhos. I co? I nic. Weszli kolejni piłkarze, którzy bez zarzutu wypełniali swoje zadania. Ferran co prawda zepsuł trzy okazje, ale i tak był niezwykle przydatny w pressingu i nękaniu obrońców ciągłymi zrywami. Generalnie w ekipie gospodarzy trudno byłoby wskazać zawodnika, który jakoś mocno odstawał od reszty. Co najwyżej jedni zagrali dobrze, a inni spektakularnie. Z kolei w Barcelonie z jednej strony był znakomity Xavi Espart, autor bramki, który do tego wyłączył “Kwarę” z gry, a z drugiej Cancelo, Gordon czy Raphinha psujący wszystko, czego dotknęli.
PSG po trzech kolejkach LM ma komplet punktów z bilansem 14 zdobytych bramek. Tylko w tym roku strzeliło po pięć goli Bayernowi i Chelsea, a po cztery Barcelonie oraz City. To jest właśnie ta różnica względem “Blaugrany”. Ona jest piekielnie mocna wobec słabych. Za to Paryżan nieszczególnie obchodzi, kto akurat się napatoczy. W Lidze Mistrzów praktycznie każdego mogą odprawić z kwitkiem i sporym bagażem trafień.

Le cabaret

Jednym z bohaterów hitu został Desire Doue. I nie chodzi tylko o strzelonego gola. Uderzył fantastycznie, niemal nie do obrony, ale to była tylko wisienka na torcie. W każdej akcji skrzydłowy sprawiał defensywie rywali gigantyczne problemy. Tu udany drybling, wyłożenie piętką do Fabiana, potem asysta do Hernandeza, w międzyczasie rajd i zostawienie Cancelo za plecami. Katalończycy w ogóle nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie tej jednoosobowej armii.
Wychowanek Rennes nie po raz pierwszy czy drugi zaprezentował cudowną formę. Tydzień temu też posłał gola i asystę przeciwko Manchesterowi City. W poprzednim sezonie wykręcił 24 G/A, w tym bramkę z Liverpoolem czy dwa otwierające podania z Bayernem w półfinale Ligi Mistrzów. Szokować musi zatem fakt, że taki kozak nie został nominowany do Złotej Piłki. Nie sugerujemy, że miałby wygrać czy znaleźć się na podium, ale czy naprawdę Desire Doue nie znajduje się w gronie 30 najlepszych piłkarzy świata? Czy jest gorszy od Sadio Mane czy Juliana Quinonesa, których docenili elektorzy France Football? To jest skandal i coś absolutnie niewytłumaczalnego.
- Kiedy w 2024 roku wkroczył na scenę, podpisując kontrakt z PSG, nikt nie spodziewał się, jak szybko Desire Doue zostanie liderem ekipy z Parc des Princes. To dziś jeden z najlepszych piłkarzy świata, dlatego nieobecność w gronie nominowanych do Złotej Piłki była tak zaskakująca - opisał Victor Lefaucheux ze Sky Sports.
Doue po pokonaniu Barcelony podkreślił, że PSG wciąż jest głodne kolejnych sukcesów. I właśnie to w tej drużynie budzi największy szacunek. Wygrała wszystko, po drodze pokonała każdego rywala z czołówki i nadal chce więcej. Do końca sezonu jeszcze daleko, jednak naprawdę trudno znaleźć dziś racjonalną odpowiedź na pytanie, dlaczego kapela z Parc des Princes miałaby nie wygrać Ligi Mistrzów po raz trzeci z rzędu. Czapki z głów przed Enrique za stworzenie takiego monstrum. Może coś takiego jak ideał nie istnieje, ale PSG jest naprawdę blisko.

Dyskusja

Przeczytaj również