Świetne wieści dla Wisły Kraków! Nowe kontrakty dla ważnych graczy, Moore rozmawia z inwestorami
Wisła Kraków kapitalnie rozpoczęła sezon 2025/26 i pewnym krokiem zmierza w kierunku Ekstraklasy, ale dobre wieści dla kibiców “Białej Gwiazdy” płyną nie tylko z zielonej murawy. Dotyczą one też przyszłości ważnych piłkarzy, stadionu, sprawy inwestora czy sytuacji finansowej klubu.
Sześć meczów, sześć zwycięstw, bilans bramek 28:5. Wisła Kraków jak walec przejeżdża się po kolejnych rywalach w Betclic 1 Lidze, a nastroje wokół klubu robią się wręcz euforyczne. Optymizmem napawają nie tylko wyniki, ale też mocne ruchy transferowe, które szerzej podsumowaliśmy ostatnio TUTAJ.
Kuziemka i Krzyżanowski na dłużej
To natomiast nie koniec dobrych wieści. Jak udało nam się bowiem dowiedzieć, a o czym na kanale Meczyki mówił Tomasz Włodarczyk, do końca trwającego okna transferowego kontrakty z klubem powinni przedłużyć rewelacyjni na starcie sezonu Jakub Krzyżanowski i Maciej Kuziemka. Obaj mają obecnie umowy ważne tylko do 30 czerwca 2026 roku. Zawierają one co prawda opcje przedłużenia do 2027 roku, ale teraz obaj zawodnicy mają podpisać całkowicie nowe, dłuższe kontrakty, zapewne na lepszych warunkach.
- Niedługo [kontrakt Kuziemki - przyp. red.] przedłuży się automatycznie + zasiadamy do dodatkowych rozmów - pisał kilka dni temu prezes Wisły, Jarosław Królewski, w platformie X.
Wszystko wskazuje na to, że rozmowy przyniosą upragniony skutek i 18-latek zostanie w klubie z Reymonta na dłużej. Podobnie zresztą jak Krzyżanowski. To dla Wisły znakomite informacje, bo obaj piłkarze kapitalnie rozpoczęli sezon. Kuziemka szturmem wdarł się do podstawowej jedenastki i w pierwszych sześciu meczach zanotował bilans jednego gola oraz pięciu asyst. Równie dobrze radzi sobie jego kompan grający na lewej obronie. 19-letni Krzyżanowski uzbierał już bramkę i cztery decydujące podania przy golach kolegów.
Frekwencja pomaga, brak awansu kosztował
Planowanie kolejnych ruchów krakowskiej Wiśle ułatwia fakt, że od początku sezonu kibice tłumnie ruszyli na trybuny, co rzecz jasna przekłada się też na sytuację finansową klubu. “Biała Gwiazda” w swojej prognozie sprzedaży biletów zakładała średnią frekwencję na poziomie 17 tysięcy osób podczas jednego meczu. Cóż, póki co te szacunki okazują się “lekko nietrafione”, bo po trzech domowych meczach owa średnia wynosi 30,164. A wejściówki na kolejne spotkanie, z Odrą Opole, już rozchodzą się jak świeże bułeczki.
Zakładając, że Wisła utrzymałaby taki poziom frekwencji (30 tysięcy) przez całe rozgrywki, mogłaby na samych biletach z jednego meczu zarobić w granicach 1,14 mln złotych brutto, co w skali sezonu daje 19,38 mln. Po odjęciu kosztów meczowych, a te wynoszą mniej więcej 10,2 mln zł na sezon (600 tys. zł na mecz, w tym 209 tys. zł opłaty za stadion), zysk brutto wynosiłby w okolicach 9 mln złotych. Nie licząc pieniędzy zarobionych na Sky Boxach.
Może być to nawet nieco wyższa kwota, jeśli Wisła zwiększy średnią frekwencję, bo nie licząc pierwszego meczu z ŁKS-em, gdy na trybunach zasiadło 27 017 kibiców, kolejne starcia z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Śląskiem Wrocław przyciągnęły na stadion kolejno 30 766 i 32 700 kibiców. Przypomnijmy - stadion na Reymonta ma oficjalnie 33 130 miejsc. Nie zawsze natomiast możliwe jest wypełnienie go w stu procentach. Choćby podczas meczów z udziałem fanów gości trzeba tworzyć strefy buforowe. Tu na korzyść “Białej Gwiazdy” działa fakt, że sympatycy drużyn przeciwnych ze względu na bojkot w ostatnim czasie zazwyczaj nie wybierają się do Krakowa na mecze z Wisłą. Zakładając najbardziej optymistyczny scenariusz, a więc średnio 33 tysiące kibiców w każdym pozostałym meczu ligowym Wisły u siebie w tym sezonie, zarobek z biletów może wynieść w przybliżeniu 21 mln zł. Oczywiście przed odjęciem wspomnianych już kosztów.
Kapitalna frekwencja na starcie sezonu pozwala Wiśle złapać kolejny oddech. Jest on bardzo cenny, bo jak udało nam się dowiedzieć, ze względu na brak awansu do Ekstraklasy w sezonie 2024/25, a także tragedię związaną ze śmiercią niedoszłego inwestora, Thomasa Kokosińskiego, z którym dokumenty były już podpisane, “Biała Gwiazda” straciła łącznie około 40 mln złotych.
Co istotne, klub nie chciał ratować się w takiej sytuacji sprzedażą kluczowych piłkarzy. Choć mógł w ten sposób dużo zarobić i poprawić kondycję finansową, wolał zatrzymać przy Reymonta takich zawodników jak Kacper Duda czy Angel Rodado. Polski pomocnik budził spore zainteresowanie, a Wisła mogła otrzymać za niego około 3 mln złotych. Jeszcze więcej, bo 7-8 mln złotych (z bonusami) oferowano za hiszpańskiego napastnika. Ten jednak ostatecznie zdecydował się na przedłużenie umowy z “Białą Gwiazdą” do 30 czerwca 2030 roku. Na starcie sezonu znów spisuje się fantastycznie. Po sześciu meczach ma na koncie aż 10 goli.
Kadra mocniejsza, budżet podobny
Kadrowo Wisła wygląda dziś znacznie mocniej niż w poprzednim sezonie. Latem pożegnała się głównie z piłkarzami, którzy albo nie spełniali oczekiwań, albo nie mieli większych szans na grę. Jakkolwiek zaboleć mogły w zasadzie tylko rozstania z Angelem Baeną czy Łukaszem Zwolińskim, jednak szybko okazało się, że ich brak nie wpłynął negatywnie na grę zespołu. Wręcz przeciwnie. Zastępcy wskoczyli poziom wyżej. Z klubu odeszli ponadto Jesus Alfaro, Patryk Gogół, Giannis Kiakos, Dawid Szot, Marko Poletanović i Tamas Kiss.
“Biała Gwiazda” przewietrzyła więc szatnię i mogła dokonać także kilku ciekawych transferów do klubu. Julius Ertlthaler i Julian Lelieveld na starcie sezonu spisują się znakomicie, ostatnio do składu z przytupem wskoczył Darijo Grujcić, przełamał się Ardit Nikaj, a w blokach czekają już Ervin Omić, Marko Bozić czy Raoul Giger, piłkarze z mocnym CV, zwłaszcza w realiach pierwszoligowych. Ich dopiero zweryfikujemy, natomiast na papierze to zawodnicy, którzy powinni stanowić duże wzmocnienia.
Warto podkreślić, że Wisła robiąc tak mocne ruchy wcale nie idzie va banque. Wszystkie transfery do klubu przeprowadzone tego lata były bezgotówkowe. Nawet transfer Marko Bozicia, który ostatecznie przed trafieniem na Reymonta nie rozwiązał kontraktu z tureckim Erzurumsporem. Budżet na pierwszy zespół względem poprzedniego sezonu wzrośnie natomiast maksymalnie o 5 procent. Jeżeli uda się kogoś z klubu wypożyczyć, może nawet pozostać na tym samym poziomie, co rok temu.
Przekładając to na konkretne kwoty, budżet Wisły wynosi dziś 1,2 mln złotych netto miesięcznie, z czego 1 mln "na rękę" dostają zawodnicy. Wliczając także koszt utrzymania sztabu, budżet wynosi około 16,4 mln zł netto na rok.
O tym, że Wisła finansowo złapała oddech, świadczą też coraz mniejsze zaległości wobec zawodników, które są konsekwentnie minimalizowane i wynoszą już "tylko" miesiąc, a w przypadku niektórych graczy w ogóle nie występują.
“Biała Gwiazda” może jeszcze ograniczyć swoje koszta, jeśli w najbliższym czasie zmniejszy kadrę poprzez wypożyczenia. Obecnie w pierwszej drużynie jest aż 33 zawodników. Kilku z nich, o czym trzeba pamiętać, leczy poważne urazy. To Bartosz Jaroch, Rafał Mikulec, Alan Uryga, Bartosz Talar czy Piotr Starzyński. Nawet przy tym wydaje się jednak, że nie wszyscy mają dziś szansę na grę. Pod znakiem zapytania stoi choćby najbliższa przyszłość Dawida Olejarki, który nie łapie się do kadry meczowej.
Królewski i Moore szukają inwestora
Można odnieść wrażenie, że Wiśle naprawdę dobrze układać zaczęło się wówczas, gdy do klubu w roli akcjonariusza, ale też przede wszystkim doradcy, dołączył Peter Moore. Były prezes Liverpoolu, pod którego rządami klub z Anfield Road wygrywał Ligę Mistrzów, a ponadto człowiek z bogatą przeszłością w biznesie, na początku lipca mocno zaangażował się w działania wokół klubu z Reymonta. Miał swój wkład m.in. w to, że w ekipie “Białej Gwiazdy” pozostał Angel Rodado. Angielsko-amerykański biznesmen mocno żyje Wisłą, co widać nawet w jego mediach społecznościowych. Niedawno publicznie apelował do PZPN-u o to, by w końcu rozwiązać problem związany z tym, że kibice Wisły nie są wpuszczani na mecze wyjazdowe swojej drużyny. Efekt? Niedługo potem sprawa w końcu została ruszona.
Teraz Moore wraz z Jarosławem Królewskim prowadzą rozmowy z potencjalnymi inwestorami, którzy mogliby wejść do klubu. Mowa zarówno o opcjach polskich, jak i zagranicznych.
Moore przemówi do kibiców, Wrexham zagra w Polsce?
Już niedługo były prezes Liverpoolu zjawi się zresztą w Krakowie. 13 września ma być obecny na meczu z Odrą Opole i chce wygłosić krótkie przemówienie do kibiców “Białej Gwiazdy”. Wcześniej, tego samego dnia, weźmie też udział w spotkaniu na Uniwersytecie Jagiellońskim, na którym pojawić mają się nie tylko kibice, którzy wykupili specjalne wejściówki, ale też przedsiębiorcy z całej Polski. Warto bowiem podkreślić, że Moore to nie tylko człowiek ze świata futbolu, ale także, a może przede wszystkim, biznesmen piastujący w przeszłości kluczowe stanowiska w takich firmach jak Reebok, Sega, Microsoft czy Electronic Arts.
Niewykluczone, że w końcu Moore sprowadzi też do Polski inny klub, w którym pełni rolę doradcy zarządu. Mowa o Wrexham, przedstawicielu angielskiej Championship, zarządzanym przez znanych aktorów - Ryana Reynoldsa i Roba McElhenney’a. Wisła chciałaby zorganizować w Krakowie specjalne wydarzenie z udziałem obu zespołów, a rozmowy w tej sprawie, choć trudne głównie ze względu na napięty terminarz, trwają. Uczestniczą w nich Królewski i Moore.
Stadion ze sponsorem tytularnym?
Na koniec kilka słów o stadionie przy Reymonta. Jak udało nam się ustalić, Wisła ma szansę pozyskać sponsora tytularnego obiektu, a termin początku takiej współpracy może przypaść na początek 2026 roku.
O Wiśle Kraków rozmawialiśmy na kanale Meczyki:
