Szok, kto strzela w Arabii więcej niż CR7 i Benzema. "Zawstydza wielkie gwiazdy"

Szok, kto strzela w Arabii więcej niż CR7 i Benzema. "Zawstydza wielkie gwiazdy"
IMAGO / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiDzisiaj · 12:00
Chociaż na boiskach ligi saudyjskiej aż roi się od gwiazd z bogatą przeszłością w Europie, większość z nich ogląda plecy gościa, który nigdy nie grał nawet na Starym Kontynencie. Julián Quiñones to dla przeciętnego kibica zawodnik całkowicie anonimowy. Niedługo może się to jednak zmienić.
Gdy spojrzymy na czołówkę klasyfikacji strzelców Saudi Pro League, ujrzymy mnóstwo znanych nazwisk. Pierwszy jest obecnie Ivan Toney, trzeci Cristiano Ronaldo, a w TOP15 zobaczymy też takich graczy jak Joao Felix, Yannick Carrasco, Karim Benzema, Georginio Wijnaldum, Mateo Retegui, Joshua King czy Alexandre Lacazette.
Dalsza część tekstu pod wideo
I gdzieś pośród tej całej śmietanki uchował się on. Julián Quiñones. Autor 24 bramek w bieżącej kampanii Saudi Pro League. 28-latek jest skuteczniejszy niemal od wszystkich. Wyprzedza go, choć tylko o jedno trafienie, wspomniany Toney, któremu zresztą większy tekst poświęciliśmy ostatnio TUTAJ.

Nigdy nie grał w Europie

Nie macie pojęcia, kim jest Quiñones? Nic dziwnego. Nigdy nie zaliczył on nawet epizodu w jakimkolwiek europejskim klubie, choć przecież nie jest już młodzieniaszkiem. Pochodzi z Kolumbii, którą reprezentował w kadrach młodzieżowych, ale większość kariery spędził w Meksyku. W 2023 roku dostał nawet tamtejsze obywatelstwo i zmienił barwy narodowe. Obecnie regularnie otrzymuje powołania od selekcjonera “El Tri”. W tym zespole rozegrał 18 spotkań i strzelił dwa gole. Zapamiętajcie jego nazwisko, bo może być o nim głośniej podczas nadchodzącego mundialu.
Aż do połowy 2024 roku mierzący 180 cm wzrostu napastnik, mogący grać też na skrzydle, występował tylko i wyłącznie w lidze meksykańskiej. Czy robił tam szczególną furorę? W zasadzie nie. Dorobek 64 goli w 172 meczach, choć oczywiście solidny, wcale nie rzuca na kolana. Może dlatego po Quiñonesa nigdy nie sięgnął klub z Europy.
Zrobiło to natomiast w końcu saudyjskie Al-Quadsiah, które pokazało, że potrafi zapuścić macki nie tylko na Starym Kontynencie. Reprezentant Meksyku trafił do Arabii przed rozpoczęciem sezonu 2024/25. Był wówczas jednym z wielu nowych nabytków klubu. Wcale nie tym najdroższym. Kosztował 13,8 mln euro, a większe pieniądze wyłożono na Camerona Puertasa z Royale Union Saint Gilloise czy Equia Fernandeza z Boca Juniors.

“Anonim” zawstydza gwiazdy

To jednak właśnie Quiñones okazał się największym wzmocnieniem. W poprzednim sezonie strzelił 25 goli (z czego 20 w samej lidze) i zaliczył osiem asyst. W klasyfikacji najskuteczniejszych graczy rozgrywek był piąty, co trzeba uznać za świetny wynik. Wszak Al-Quadsiah nie jest w ścisłym gronie ligowych gigantów, a tamtą kampanię zakończyło na i tak bardzo dobrym dla siebie czwartym miejscu.
Potem natomiast stało się coś, co w teorii powinno być dla Meksykanina sporym problemem. Latem 2025 roku klub wyłożył fortunę na nowego napastnika. Młodszego, dużo bardziej znanego, będącego akurat w formie życia. Do Al-Quadsiah świeżo po zdobyciu korony króla strzelców Serie A przeniósł się Mateo Retegui, etatowy reprezentant Włoch. Kosztował, uwaga, 68 mln euro, stając się oczywiście klubowym rekordzistą.
Jak wpłynęło to na Quiñonesa? Jeszcze podkręcił tempo! Na swoje szczęście nie wylądował na ławce, a stworzył z nową gwiazdą duet napastników. I sensacyjnie to on jest póki co tym mocniejszym ogniwem w ofensywie. W 23 ligowych meczach bieżącego sezonu strzelił 24 gole. Trafia do siatki średnio co 84 minuty. A cztery bramki dołożył też w trzech meczach Kings Cup. W tym samym czasie Retegui uzbierał 15 goli w Saudi Pro League oraz dwa na innych frontach.

Pokaże moc na mundialu?

Jak widać, nie zawsze kluczowe jest nazwisko i mocna przeszłość. Quiñones zawstydza nie tylko klubowego kumpla, ale większość ligowych gwiazd. Odnalazł na Półwyspie Arabskim swoje miejsce, gra kapitalnie, na pewno solidnie też zarabia. Kto jednak wie, czy zdając sobie sprawę z upływającego czasu, nie zakiełkuje w nim jeszcze myśl, by spróbować sił w Europie. Chętnych na usługi tak piekielnie skutecznego snajpera nie powinno zabraknąć. Wybiło mu ostatnio 60 meczów w koszulce Al-Quadsiah, a jego bilans to 53 gole i 10 asyst. Liczby wybitne.
- Nie sposób sobie wyobrazić, żeby Julián Quiñones nie został powołany na mistrzostwa świata - pisze na X dziennikarz z Meksyku, Luis Castillo.

Przeczytaj również