Szokujący lider w lidze pełnej gwiazd. 15 punktów nad drugim zespołem. Dominacja kopciuszka

Szokujący lider w lidze pełnej gwiazd. 15 punktów nad drugim zespołem. Dominacja kopciuszka
Kindell Buchanan / pressfocus
Piotrek - Przyborowski
Piotrek PrzyborowskiDzisiaj · 08:56
Nashville nigdy nie kojarzyło się z wielkim sportem. Choć od lat działają tam kluby w NHL i NFL, miasto znane jest głównie jako stolica muzyki country. Teraz ten stan rzeczy chcą zmienić piłkarze Nashville SC. Mimo że w zespole nie mają takich gwiazd jak u ligowych konkurentów, ich dominacja w tym sezonie jest niepodważalna.
Największy miasto stanu Tennessee, które dzięki swoim powiązaniom z country zyskało nawet przydomek “Music City”, czyli po prostu “Muzyczne Miasto”, długo musiało poczekać, aby wreszcie poważnie zaistnieć na sportowej mapie Stanów Zjednoczonych. Nashville to bowiem pod względem populacji siódme największe miasto w całym kraju, które nigdy nie cieszyło się jeszcze z mistrzostwa w którejś z pięciu zawodowych lig w USA (NFL, NBA, NHL, MLB i MLS). I dotąd niewiele wskazywało, aby miało się to zmienić właśnie za sprawą Nashville Soccer Club. Mówimy tu przecież o chwili, w której w innych ekipach Major League Soccer występują tacy gracze Lionel Messi, Robert Lewandowski czy Antoine Griezmann. Tymczasem “Złoci chłopcy”, jak nazywani są piłkarze NSC, chcą sprawić, by ich przydomek już niedługo nabrał realnego znaczenia.
Dalsza część tekstu pod wideo

Opuścili bezpieczną przystań

Nashville nigdy nie należało do mocnych ośrodków piłkarskich. Przez długie lata najlepszym tamtejszym zespołem pozostawali Nashville Metros, którzy na przełomie wieków grali w USL A-League, ówczesnym drugim poziomie rozgrywkowym. Przełom nastąpił w okolicach 2013 roku, kiedy Chris Jones, lokalny bankowiec i entuzjasta soccera, postanowił założyć klub, który na wzór prężnie działającego w Anglii FC United of Manchester pozostałby w rękach kibiców. Tak oto narodziło się Nashville FC, które w amerykańskich realiach było projektem niezwykłym. Za 40 dolarów można było bowiem wykupić udział w klubie i tym samym mieć wpływ na jego dalsze losy. Początkowo zespół rywalizował w ligach amatorskich, a w 2014 roku zadebiutował w NPSL, czyli na czwartym poziomie.
Już po dwóch latach pojawiła się szansa, by wejść na salony. Grupa inwestorów skupiona wokół Davida Dilla uzyskała miejsce w USL, ówczesnym drugim szczeblu amerykańskiej piłki. Kibice-działacze z Nashville FC zachowali niewielki udział w nowym projekcie, a ten pod nazwą Nashville Soccer Club - czyli Nashville SC - w sezonie 2018 rozpoczął rywalizację w USL Championship. W międzyczasie lokalny biznesmen John Ingram starał się o to, aby sprowadzić do miasta Major League Soccer. Ostatecznie dopiął swego i pod koniec 2017 roku ogłoszono, że Nashville z początkiem rozgrywek 2020 zyska klub w MLS. Władze nowego projektu wspólnie z kibicami podjęły decyzję, że klub zachowa dotychczasową nazwę oraz złoty jako swój główny kolor.
Pod względem marketingowym debiut “Kojotów” w MLS został przyćmiony przez Inter Miami, który dołączył do ligi w tym samym sezonie. Na boisku to jednak ekipa z Florydy początkowo musiała oglądać plecy zespołu ze stanu Tennessee. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim sezonie NSC dotarło do ćwierćfinału play-offów, podczas gdy “Czaple” po raz pierwszy zaszły tak daleko dopiero w zeszłym roku, kiedy zdobyły MLS Cup. Po niezłym wejściu do ligi, w kolejnych latach Nashville złapało zadyszkę i już ani razu nie przebrnęło pierwszej rundy play-offów. Iskierką nadziei było wywalczenie U.S. Open Cup w zeszłym sezonie, ale chyba nikt nie spodziewał się, że w obecnych rozgrywkach to właśnie ta ekipa aż tak zdominuje fazę zasadniczą.
74 zgromadzone punkty po 34 kolejkach i aż 15 oczek przewagi nad drugim w tabeli konferencji wschodniej Interem Miami, naszpikowanym przecież gwiazdami z Leo Messi mna czele, robi ogromne wrażenie. Jeszcze większą stratę do lidera, wynoszącą obecnie 19 punktów, ma Chicago Fire Roberta Lewandowskiego. Do końca sezonu zasadniczego pozostała już tylko jedna seria gier. Potem rozpoczną się play-offy.
- Nashville opuściło bezpieczną przystań, w której najważniejsze było utrzymywanie stabilności i zaczęło wreszcie walczyć o trofea. Kiedy zespół dołączył do Major League Soccer po wcześniejszej grze w USL, nie był jeszcze gotowy do rywalizacji. Zawodnicy, infrastruktura i budżet transferowy nie odpowiadały standardom MLS. Decyzje często więc podejmowano z myślą o utrzymaniu odpowiednio wysokiego poziomu i konkurencyjności drużyny, zamiast stawiać sobie bardziej ambitne cele. Kiedy pieczę nad ekipą przejął BJ Callaghan, zmieniły się również oczekiwania. Celem przestało być jedynie budowanie kadry z myślą o awansie do play-offów. Wszyscy zaczęli myśleć o wygrywaniu i zdobywaniu trofeów - mówi nam Jeff Remlinger, dziennikarz SixOneFive Soccer, który prowadzi też twitterowe konto NSC Stats.

Bez wielkich nazwisk

To właśnie BJ Callaghan uważany jest za jednego z głównych architektów obecnej formy Nashville. Szkoleniowiec trafił na Geodis Park latem 2024 roku, po całkiem udanej, aczkolwiek krótkiej kadencji w roli tymczasowego selekcjonera USA. Choć z kadrą pracował przez zaledwie półtora miesiąca, doprowadził ją w tym czasie do triumfu w Lidze Narodów CONCACAF i półfinału Złotego Pucharu. Co więcej, w siedmiu meczach pod jego wodzą Amerykanie oficjalnie ani razu nie przegrali, bowiem z Panamą na ZP odpadli dopiero po serii rzutów karnych. Callaghan przed objęciem ekipy z Tennessee nigdy nie pracował jako pierwszy trener w MLS, dlatego decyzja o jego zatrudnieniu była obarczona pewnego rodzaju ryzykiem. Ostatecznie okazała się jednak strzałem w dziesiątkę.
Callaghan oparł grę zespołu na posiadaniu piłki, chociaż potrafi też zwyciężać w meczach, w których to jego zawodnicy muszą biegać za futbolówką. Zdolność do wygrywania na różne sposoby robi wrażenie i być może właśnie dlatego to Nashville jest bez wątpienia najlepszą drużyną sezonu zasadniczego. Z europejskiego punktu widzenia - w drużynie 45-latka nie ma tak wielkich gwiazd jak w Interze Miami, Los Angeles FC czy Chicago Fire. Do najwyżej wycenianych zawodników zaliczyć należy ofensywne trio, które tworzą: angielski napastnik Sam Surridge, niemiecki ofensywny pomocnik Hany Mukhtar oraz prawoskrzydłowy rodem z Argentyny - Cristian Espinoza. Każdy z nich ma za sobą większą lub mniejszą karierę w Europie, ale nie są to nazwiska, które rzucałyby na kolana.
- Gwiazdy tego klubu nie są nazwiskami, które byłyby rozpoznawalne dla międzynarodowej publiczności, ale nie oznacza to, że są mniej znaczącymi postaciami. Hany Mukhtar to jeden z najlepszych piłkarzy w historii MLS. Właśnie został też pierwszym zawodnikiem w dziejach ligi, który w pięciu różnych sezonach osiągał minimum 25 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, czyli goli i asyst. Jest legendą klubu i pod każdym względem można określić go mianem wielkiej gwiazdy. Jego partner, Sam Surridge, co roku liczy się w walce o koronę króla strzelców i w ostatnich kilku sezonach należał do najskuteczniejszych angielskich piłkarzy na świecie. Z kolei Cristian Espinoza, występujący na prawym skrzydle, jest głównym kreatorem gry naszego zespołu. Jego 12 asyst oznacza, że do wyrównania najlepszego wyniku w MLS w tym sezonie brakuje mu zaledwie jednej - tłumaczy Remlinger.

Jest ich coraz więcej

Eksperci uważają, że to właśnie transfer Espinozy z San Jose Earthquakes był ruchem, który dopełnił zespół Callaghana. Sam Argentyńczyk może nie strzela aż tak dużo - w tym sezonie MLS trafił do siatki czterokrotnie - ale to on tworzy okazje swoim kolegom, co widać doskonale we wspomnianej liczbie asyst. Chociaż były zawodnik m.in. Villarrealu trafił do ekipy z Nashville przed sezonem jako Designated Player (DP), co pozwala klubowi rozliczać jego wynagrodzenie poza standardowym limitem budżetu płacowego, to został pozyskany de facto za darmo. Dwóch pozostałych piłkarzy o tym statusie, czyli Mukhtar i Surridge, już trochę kosztowali - kolejno 2,7 i 5,8 miliona euro - ale wciąż nie są to kolosalne sumy. Zresztą kolejny sekret stojący za sukcesem NSC to ich niezwykle skuteczna polityka transferowa.
Co ciekawe, pod względem wartości rynkowej kadry (47,2 mln euro) Nashville zajmuje dopiero 20. miejsce w MLS, licząc łącznie obie konferencje. Przynajmniej według danych Transfermarktu.
- Nashville ma szeroko rozwiniętą siatkę skautingową i znakomicie radzi sobie z pozyskiwaniem zawodników z mniej znanych rynków za stosunkowo niewielkie pieniądze. Wystarczy spojrzeć na środkowych obrońców i bramkarza. Jeisson Palacios trafił do klubu z Kolumbii na zasadzie wolnego transferu, Maxwell Woledzi kosztował zaledwie dwa miliony dolarów i został sprowadzony z ligi norweskiej, a bramkarz Brian Schwake jeszcze niedawno występował na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Cała trójka jest na dobrej drodze, by pobić rekordy MLS pod względem najmniejszej liczby straconych bramek w sezonie i największej liczby czystych kont - opowiada nam Remlinger.
A połączenie najlepszej defensywy ligi z naprawdę dobrą ofensywą sprawia, że w mieście zapanowała moda na soccer. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, jak bardzo Nashville jest wygłodniałe w kwestii sukcesów sportowych. Miasto ma swoich przedstawicieli w dwóch innych zawodowych ligach - w NHL występują Nashville Predators, a w NFL Tennessee Titans, z którym Nashville SC dzieliło nawet początkowo stadion. Sęk w tym, że obie te ekipy od lat bezskutecznie próbują sięgnąć po najważniejsze trofea w swoich ligach, czyli kolejno Puchar Stanleya i Super Bowl. To dlatego obecna forma “Kojotów” wywołuje aż taką euforię.
- To ogromna sprawa dla miasta. W Nashville mamy zawodowe drużyny hokeja na lodzie i futbolu amerykańskiego, ale żadna z tych ekip nigdy nie wygrała NHL czy NFL, a teraz obie spisują się fatalnie. Taka sytuacja sprawia, że obecny sezon Nashville SC jest tym bardziej ważny. Nasz klub jest powiewem świeżości dla miasta, które desperacko potrzebuje zwycięstw. Z każdym tygodniem coraz więcej kibiców innych dyscyplin zaczyna śledzić wyniki NSC, szukając w ten sposób odskoczni od problemów dwóch pozostałych zespołów. Szczególnie, że do play-offów przystąpimy w roli zdecydowanych faworytów - podsumowuje Remlinger.

Dyskusja

Przeczytaj również