Tak Urban traktował nowych w Górniku Zabrze. To rzuca nowe światło na powołania

Tak Urban traktował nowych w Górniku Zabrze. To rzuca nowe światło na powołania
Mateusz Porzucek / pressfocus
Jan Urban negatywnie zaskakuje swoją niechęcią do prawdziwego przetestowania nowych zawodników w reprezentacji Polski. Czy jednak powinniśmy się dziwić, skoro podobną wstrzemięźliwość wykazywał w Górniku Zabrze? A jednocześnie, czy to nie rzutuje na jego kompetencje selekcjonera?
Wydawało się, że Jan Urban wyciąga maksimum z Górnika Zabrze. Przyszedł jednak Michal Gasparik i pokazał, że to absolutne kłamstwo. Już w pierwszym sezonie wywalczył wicemistrzostwo oraz zdobył Puchar Polski. Za kadencji Urbana o podobnych wynikach można było pomarzyć.
Dalsza część tekstu pod wideo
Bardzo udana kadencja Gasparika, którego zespół znów walczy o najważniejsze trofeum w Ekstraklasie, mocno rzutuje na ocenę dokonań Urbana. Weryfikacja selekcjonera reprezentacji Polski może być tym bardziej negatywna, że panowie dysponowali zbliżonymi kadrami. Gasparik robił z niej jednak zupełnie inny użytek.
W całym sezonie 2024/25 do Górnika Zabrze dołączyło 16 zawodników. Dziewięciu z nich zostało na dłużej. Z tej dziewiątki Urban, a także zajmujący jego miejsce Piotr Gierczak, zrobili niewielki użytek. Powyżej 50% możliwych minut uzbierali jedynie Patrik Hellebrand, Taofeek Ismaheel oraz Josema. Co więcej, bywało, że ich dorobek minutowy śrubowano już za kadencji Gierczaka.
Tymczasem pod wodzą Gasparika każdy z wymienionych zawodników, a także pozostała szóstka, zaczęła odgrywać ważniejszą rolę w Górniku. Niekiedy przepaść była drastyczna. Choćby w przypadku Sowa, Sondre Lisetha, a także Lukasa Ambrosa. Z tego ostatniego Gasparik stworzył zawodnika pierwszego składu. Dla Urbana pozostawał jedynie rezerwowym.
Gdyby nie Gasparik, Górnik nie zarobiłby ponad pięciu milionów euro na środkowym pomocniku. Tyle też wyłożył Anderlecht, kiedy zobaczył regularnie występującego 22-latka.
Spójrzmy więc na liczby. Po jednej stronie procentowy wynik możliwych minut, gdy w Zabrzu pracowali Urban z Gierczakiem. Po prawej rezultat w sezonie 2025/26:
  • Ousmane Sow - 36% kontra 80%
  • Taofeek Ismaheel - 73% kontra 77% (później wypożyczenie do Lecha)
  • Patrik Hellebrand - 88% kontra 95%
  • Josema - 63% kontra 84%
  • Sondre Liseth - 19% kontra 77%
  • Lukas Ambros - 35% (!) kontra 58%
  • Matus Kmet - 36% kontra 39%
Do tego jeszcze meteor Abbati Abdullahi oraz Luka Zahović. Ten ostatni więcej grał u Urbana, ale u Gasparika na drodze stanęła kontuzja, następnie zaś transfer do CFR Cluj. Słaby to, bardzo słaby wynik osoby mającej rozwijać polską piłkę.
Oczywiście, dane przekazane przez Transfermarkt nie muszą być idealnie dokładne, natomiast na korzyść selekcjonera nie zmieni się wiele, o ile cokolwiek. Różnice są diametralne, Gasparik pozostanie górą w tej walce o korzystanie z nowych zawodników. W poprzednim sezonie Słowak dostał między innymi Marcela Łubika, Ondreja Zmrzlyego, Yvana Ikiego Dimiego, Lukasa Sadilka, Jarosława Kubickiego, Maksyma Chłania czy Michala Sacka. Ze wszystkich, przynajmniej w poprzednim sezonie, uczynił zawodników podstawowego składu.
Gasparik nie boi się wprowadzać nowych zawodników, Urban, o czym mówili kibice Górnika, decyduje się na taki ruch bardzo niechętnie. To jednak marne tłumaczenia zaskakująco często zabetonowanych powołań do reprezentacji Polski. Obecny szkoleniowiec wiele rzeczy robi pozornie. Jednym z jego debiutantów jest wszak Karol Czubak, który w swoim pierwszym meczu pobiegał może cztery minuty. Sztuczna statystyka została podbita, selekcjoner może opowiadać, że przecież daje szanse nowym. Nic jednak z tego nie wynika. Samego Czubaka zabrakło przy kolejnym zgrupowaniu, chociaż ze względu na kontuzję wypadł Adrian Benedyczak.
Przed nami cztery spotkania w Lidze Narodów. Dla większości reprezentacji to okazja do poważnych testów. Niemcy powołali dwie reprezentacje, Bośnia wyselekcjonowała ponad 40 zawodników. Jan Urban tymczasem trzyma się sztucznego limitu i tkwi w zastanawianiu, czy dany zawodnik ma odpowiednie umiejętności, aby w kadrze zagrać. Nie chce testować, a później narzeka, że stracił cztery, pięć tygodni pracy z reprezentacją, bo nie pojechał na mistrzostwa świata. Ciekawe, z jakiego powodu.
Naprawdę liczyłem na to, że ta kadencja przyniesie odświeżenie, wiatr zmian. Znów boleśnie się zawiodłem. Każda kolejna decyzja szkoleniowca, każde szukanie wymówek, każde spojrzenie na przeszłość i opowieści o pięknie grającej Polsce sprawiają, że rośnie we mnie przekonanie, że z tej mąki chleba nie będzie. Zdziwię się, jeśli selekcjoner przetrwa tę przerwę na kadrę.

Dyskusja

Przeczytaj również