Ten klub podbije kontynent? Transferowy hit za hitem. A to nie koniec
Swoimi ruchami szokują kontynent, a liczba i skala wielkich nazwisk, które mogą reprezentować barwy ich klubu, jest większa niż w jakimkolwiek czołowym klubie Afryki. Ale to nie przypadek, a tylko część procesu, podczas którego piłkarsko rośnie cały kraj. Wydad Casablanca reprezentuje wielopoziomowy rozwój całego piłkarskiego Maroka.
Najwięksi w Maroku, jedni z największych w Afryce - tak w dużym skrócie można opisać renomę, jaką na Czarnym Lądzie cieszy się Wydad Casablanca. Klub z miasta, którego piłkarskie derby należą do najgorętszych kibicowsko meczów na świecie, zaczyna coraz poważniej przykuwać uwagę osób śledzących europejski futbol. W dużej mierze dlatego, że w WAC już wkrótce zadebiutują dwa wielkie, aczkolwiek dość mocno zardzewiałe nazwiska - Hakim Ziyech i Wissam Ben Yedder. A na tym może się nie skończyć.
Przełom po transferowej bombie
Przypadek Ziyecha jest o tyle ciekawy, że były gwiazdor Ajaksu Amsterdam i reprezentacji Maroka był łączony z Wydadem już ponad pół roku temu. Drużynę 22-krotnego mistrza kraju miał wzmocnić jeszcze przed startem rozszerzonych przez FIFA Klubowych Mistrzostw Świata, ale drużynie z Casablanki nie udało się go sprowadzić. Zamiast dopiąć transfer i wrócić do ojczyzny, 32-latek wylądował na czteromiesięcznym piłkarskim bezrobociu. Gdy był wolnym agentem, w mediach roiło się od ofert i pogłosek - mógł dołączyć do rumuńskiego CFR Cluj, Sevilli, Elche, jednak żadna z tych opcji nie wypaliła.
Ironia losu sprawiła, że koniec końców Ziyech do Wydadu i tak trafił, podpisując z nim dwuletni kontrakt pod koniec października ubiegłego roku. Był to ruch szczególny o tyle, że tak wielkiego na papierze transferu afrykańska piłka klubowa jeszcze nie widziała. To nie egzageracja - poprzeczka została zawieszona naprawdę wysoko. Żaden z bardziej renomowanych klubów na kontynencie nigdy nie sprowadził do siebie piłkarza z większymi osiągnięciami w CV niż półfinał mundialu, trofeum Ligi Mistrzów czy gra dla takich klubów jak Chelsea, Ajax i Galatasaray. Jednocześnie warto zaznaczyć, że nie mamy do czynienia z tym samym Ziyechem, którego możemy pamiętać z topowych rozgrywek. Dziś mówimy o piłkarzu nieco zakurzonym, będącym już poza poważnym futbolem z powodu sportowego zjazdu (o którym szerzej pisaliśmy TUTAJ). Ale wciąż o piłkarzu mającym wystarczająco rozpoznawalne, mocne nazwisko.
Wydad niewątpliwie skorzystał na fakcie, że Ziyech nie jest tylko podupadłą gwiazdą, ale i piłkarzem, którego z samym klubem może połączyć narodowość. Niewątpliwie czerpie również z potężnego progresu sportowego, jaki Maroko w ostatnich latach poczyniło. Zaczęło się oczywiście od reprezentacji, która po pamiętnych MŚ w Katarze niemal wszędzie jest traktowana ze znacznie większym respektem. Zajmuje 11. miejsce w rankingu FIFA, a przez ostatnie trzy lata przegrała zaledwie dwa mecze o stawkę.
Marokańska kadra pokonywała Brazylię, przyciągała do siebie naprawdę dobrych i utalentowanych zawodników mających marokańskie korzenie. Brahim Diaz (Hiszpania), Eliesse Ben Seghir (Francja), Ismael Saibari czy Bilal El Khanouss (Belgia), to piłkarze, którzy spokojnie mogliby jeszcze walczyć o występy dla swoich “drugich” reprezentacji. Ale nie walczyli, bo wybrali Maroko. Młodzieżowe drużyny też brylują - “Lwiątka Atlasu” zostały mistrzami świata U20 i ćwierćfinalistami mundialu U17. Nie można tego zignorować. Kraj rośnie także w takich w kwestiach, jak organizacja wielkich turniejów. Na jego terenie właśnie odbywa się Puchar Narodów Afryki. Za cztery lata, wraz z Hiszpanią i Portugalią, będzie współgospodarzem mundialu. A jak wszystko pójdzie dobrze, to po drodze zorganizuje jeszcze Klubowe Mistrzostwa Świata.
Kolejny wielki krok na kolejnym polu
Maroko na piłkarskiej mapie globu staje się poważnym graczem, więc tak samo poważne chcą stawać się tamtejsze kluby. A predyspozycje ku temu są naprawdę dobre. Wydad jako pierwszy postawił krok w kierunku dla innych marokańskich drużyn nieosiągalnym, ale już wcześniej dał sygnał, że będzie chciał mierzyć wysoko. W czerwcu, przed klubowym mundialem, sprowadził bowiem Nordina Amrabata - 64-krotnego reprezentanta Maroka oraz byłego skrzydłowego takich klubów jak Watford, Malaga czy PSV. Od pierwszego meczu jest on w WAC ważną postacią.
Ziyech na swój pierwszy mecz w Wydadzie cały czas czeka. Jest to spowodowane faktem, że dołączył do nowego klubu poza oknem rejestracyjnym, co oznacza, że przed Nowym Rokiem nie mógł zadebiutować nawet mimo dobrej formy fizycznej. Najwcześniej na boisko będzie mógł wybiec 25 stycznia - wtedy jego klub podejmie kongijską Maniemę w ramach trzeciej kolejki Pucharu Konfederacji CAF. Może okazać się to debiut wyjątkowo huczny, bo w tym samym momencie premierowy występ w barwach WAC powinien zaliczyć inny głośny nabytek - Wissam Ben Yedder.
35-letni snajper zdecydowanie najbardziej znany jest ze swoich występów dla AS Monaco. W latach 2019-2024 strzelił dla klubu z Księstwa aż 118 goli w 201 rozegranych meczach. Wcześniej zaś występował m.in. w Sevilli i Toulouse, gdzie jego skuteczność też stała na bardzo wysokim poziomie. Rozegrał nawet 14 meczów w reprezentacji Francji, z którą udało mu się pojechać na EURO 2020.
Transfer Ben Yeddera to dowód na to, że Wydad idzie za ciosem i nie zamierza się zatrzymywać. Co natomiast warte podkreślenia, dziś 35-latek jest już wrakiem napastnika sprzed lat, będącym u schyłku swojej kariery, a znacznie bardziej od futbolu pochłaniają go sprawy pozaboiskowe. Przez ostatni rok był formalnie piłkarzem dwóch klubów - irańskiego Sepahan oraz tureckiego Sakariyasporu. W żadnym z nich nie zagrzał jednak miejsca na dłużej niż pół roku. Od dłuższego czasu ma też poważne, nawarstwiające się problemy z prawem. Już jesienią został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu pod zarzutem napastowania seksualnego kobiety w stanie nietrzeźwości. Dodatkowo sąd w Nicei zażądał od niego obowiązkowego odbycia detoksu oraz odszkodowania dla ofiary w wysokości 6500 euro.
To nie koniec transferów
Ben Yedder od lat ma poważne problemy z alkoholem, czego nigdy nie ukrywał, nawet podczas procesów. Nałóg sprawia, że lista jego przestępstw na przestrzeni kolejnych lat tylko rosła. W ostatnich latach piłkarz usłyszał zarzuty o prowadzenie auta pod wpływem oraz przemoc psychiczną nad żoną.
- Wypiłem dwie butelki, nie byłem sobą. Wiem, że to źle, byłem pod wpływem alkoholu, powinienem był się zatrzymać - próbował tłumaczyć się policji po tym, jak ta zatrzymała go pijanego za kółkiem. - Jestem samotnikiem, trudno mi zaufać ludziom. Wiele razy zostałem zdradzony. Uciekłem w alkohol, ale zdaję sobie sprawę, że to największy błąd w moim życiu - mówił, cytowany przez Le Parisien.
Do Sakariyasporu doświadczony napastnik trafił zaledwie kilka tygodni po usłyszeniu wyroku za psychiczne znęcanie się nad żoną, w ramach trwającego od ponad dwóch lat postępowania rozwodowego. Ale za kratki wciąż nie trafił - został zobowiązany do zapłacenia grzywny w wysokości 90 tysięcy euro, rozłożonej na 150 dni.
Transfer do ligi marokańskiej nie oznacza końca kłopotów napastnika, bo od lata 2023 roku toczy się sprawa w związku z najpoważniejszym z wytoczonych wobec niego zarzutów - zarówno on, jak i jego brat Sabri zostali oskarżeni o gwałt i napastowanie seksualne. Na ten moment nie ma oficjalnie potwierdzonej daty pierwszej rozprawy z udziałem ich obu, aczkolwiek Wydad na taką ewentualność się przygotował, podpisując z Ben Yedderem krótką, sześciomiesięczną umowę z ewentualną opcją przedłużenia. Faktem jednak jest, że znacznie większym priorytetem dla giganta z czerwonej części Casablanki są sprawy sportowo-marketingowe.
Amrabat, Ziyech, Ben Yedder - głośnych nazwisk w WAC pojawia się mnóstwo, ale czy może być ich więcej? Jak najbardziej. Od kilku miesięcy na radarze klubu jest były gwiazdor Ligue 1 oraz kolejny z marokańskich półfinalistów MŚ 2022, Soufiane Boufal. Znany ze swojej efektownej techniki skrzydłowy w ostatnim czasie zakończył swoją przygodę z Royale Unionem Saint-Gilloise, z którym zgarnął mistrzostwo Belgii. Jego umowa została rozwiązana za porozumieniem stron i obecnie zawodnik pozostaje bez klubu. Powiedzmy sobie wprost - gdyby wszystko się udało, to taki ofensywny kwartet nie robiłby wrażenia na rywalach Wydadu wyłącznie w teorii. Istnieje duża szansa, że na boisku także siałby duże spustoszenie.