Ten klub to prawdziwy fenomen Ekstraklasy. Trener działa cuda. W tym roku idą jak burza

Ten klub to prawdziwy fenomen Ekstraklasy. Trener działa cuda. W tym roku idą jak burza
Marta Badowska / pressfocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 18:00
Motor Lublin wiosną przerzucił bieg z dwójki na piątkę i pewnie zmierza po bardzo dobry wynik na koniec sezonu, być może jeszcze lepszy niż przed rokiem. Mateusz Stolarski znów wyciska maksa z zespołu, który choć był skazywany na spadek, to dziś w zasadzie nie musi martwić się o ligowy byt.
Motor Lublin przebudził się na wiosnę i zaczął regularnie zdobywać punkty, co po średniej rundzie jesiennej nie było takie oczywiste. “Motorowcy” znajdowali się ledwo nad kreską, a kadra wymagała porządnego wzmocnienia, o czym mówił sam trener Lublinian. Jednak stan na początek kwietnia wygląda tak, że Motor właściwie już wypisał się z drżenia o byt i sezon może kończyć spokojnie.
Dalsza część tekstu pod wideo

Brak transferów

Motor skończył rundę jesienną zaledwie punkt nad 16. wówczas GKS-em Katowice i dwa punkty nad ostatnią w tabeli Termalicą. Choć nadal była wiara w umiejętności trenera, to z pustego i Salomon nie naleje - drużyna po prostu potrzebowała wzmocnień. Zwłaszcza w obronie i na skrzydłach, o czym mówił sam Stolarski. Do tego wydaje się, że Karol Czubak wymaga lepszego zmiennika niż Renat Dadashov, który w 19 meczach tego sezonu choćby raz nie wpisał się na listę strzelców. Problemem był brak dyrektora sportowego, którego w klubie nie ma do dzisiaj. Tak na temat ruchów transferowych wypowiadał się 33-letni trener.
- Szukamy skrzydłowego i szukamy prawego obrońcy, co nie jest tajemnicą. Jeżeli przydarzy się mega stoper albo ofensywny pomocnik, to też go weźmiemy - mówił trener Motoru po wygranym 2:1 meczu z Pogonią Szczecin na początku lutego.
- Jakieś kroki posunęły się do przodu, ale tak jak mówię, czekamy. Ja też bardzo mocno oczekuję i mam nadzieję, że się doczekam - powiedział Stolarski przed meczem z Lechią Gdańsk 15 lutego.
Finalnie do Lublina zimą przyszedł jedynie skrzydłowy, Thomas Santos, który jednak póki co nie jest ważną postacią w drużynie. Do tej pory w czterech meczach podnosił się tylko z ławki rezerwowych, spędzając na murawie łącznie 75 minut. 27-latek może występować na prawej obronie, ale chyba nie o to chodziło. Mimo słabego okna transferowego, Motor na wiosnę prezentuje się zdecydowanie lepiej.

Świetna praca

Gdybyśmy sporządzili listę najbardziej zasłużonych dla Motoru w ostatnich miesiącach, na pierwszym miejscu trzeba byłoby oczywiście umieścić trenera, Mateusza Stolarskiego. 33-latek objął zespół w trudnym momencie po rezygnacji Goncalo Feio. Dokończył sezon, utrzymał drużynę w strefie barażowej, a na koniec wywalczył awans do Ekstraklasy. Potem jako beniaminek zaliczył najlepszy sezon w historii klubu. W obecnych rozgrywkach mierzył się z pewnymi problemami, ale znowu wyszedł na prostą, dzięki czemu Motor jest już siódmy w lidze.
Wspominaliśmy o tym, w jakich warunkach zimowali podopieczni Stolarskiego. Młody trener poprawił jednak wyniki zespołu i w 2026 roku Motor jest drugą najlepiej punktującą drużyną w lidze. Rozegrał jednak mecz mniej niż pierwszy Lech, który zgromadził w tym okresie dwa oczka więcej. Takie wyniki sprawiają, że w tej chwili “Rycerzom Koziego Grodu” bliżej do startu w eliminacjach Ligi Mistrzów niż do strefy spadkowej. Zgodnie z wyliczeniami Piotra Klimka szanse na spadek Motoru spadły z 34 procent w grudniu, do zaledwie trzech i pół obecnie. Drużyna jest na dobrej drodze do tego, aby zaliczyć bardzo podobny wynik do tego sprzed roku. Biorąc pod uwagę niestabilność rywali w czołówce, być może nawet pobicie historycznego osiągnięcia okaże się realnym celem.
A nie było wcale daleko od tego, aby historia potoczyła się inaczej. W październiku zeszłego roku bardzo poważnie mówiło się o możliwym zwolnieniu Stolarskiego. Wyniki w tamtym momencie rzeczywiście były dość słabe, zespół przebywał nawet w strefie spadkowej. Na szczęście dla kibiców ze stolicy województwa lubelskiego, były szkoleniowiec Wólczanki pozostał na stanowisku. Tak o sytuacji w rozmowie z Kanałem Sportowym wypowiadał się zawodnik Motoru, Michał Król:
Najważniejsze było to, że wszyscy razem mieliśmy wspólny cel – chcieliśmy i chcemy dalej pracować z trenerem Stolarskim i całym sztabem. To dało nam wewnętrzną, dodatkową motywację, że musimy dać z siebie jeszcze więcej, żeby nie doszło do zmiany.

Motor ma liderów

W Lublinie kilku zawodników to dziś ligowa czołówka na poszczególnych pozycjach. Od dłuższego czasu do tego grona z pewnością zalicza się Ivan Brkić, od którego więcej strzałów w tym sezonie Ekstraklasy obronili jedynie Valentin Cojocaru i Xavier Dziekoński. Karol Czubak okazał się nawet nie tyle godnym zastępcą dla Samuela Mraza (autora 16 goli w poprzednim sezonie, który odszedł do Servette), co jego lepszą wersją. Obecnie brakuje mu tylko dwóch bramek do wyrównania dorobku Słowaka z zeszłych rozgrywek. 26-latek jest razem z Tomasem Bobckiem liderem klasyfikacji strzelców. To, co odróżnia Polaka od zawodnika Lechii, to regularność. Czubak systematycznie dokłada gole, a Bobcek w tym roku strzelił tylko raz i wygląda gorzej niż jesienią.
Na uwagę zasługuje jeszcze jedna postać - Jacques Ndiaye. Senegalczyk w żółtej koszulce występuje już dwa lata, ale dopiero teraz jego talent eskpolodował. Cały zeszły sezon to tylko cztery gole w jego wykonaniu, na początku tego obecnego też nie szarżował, trafiając dwukrotnie. Na przełomie września i października doznał urazu, który wykluczył go z gry do końca roku, a po powrocie to już zupełnie inny piłkarz. W siedmiu meczach zdobył pięć bramek i dołożył asystę, nie biorąc udziału przy trafieniu jedynie w spotkaniu z Lechią Gdańsk. Dyspozycja “Jacusia” w ostatnich tygodniach sprawiła, że jest on w tej chwili uważany za jednego z najlepszych piłkarzy w lidze.
- Jacques stał się kluczowym zawodnikiem i zatrzymanie go w klubie na przyszły sezon będzie jednym z największych “transferów” Motoru Lublin. Trzeba brać pod uwagę to, że jeżeli chcesz rozwijać klub, to powinieneś zachować w składzie zawodników, którzy robią różnicę, więc cieszę się, że ta umowa weszła w życie, opcja została wykorzystana [przedłużenie umowy z zawodnikiem do 30 czerwca 2028 roku przyp. red.] i mam nadzieję, że Jacques będzie tutaj jak najdłużej cieszył kibiców oraz drużynę swoimi akcjami i bramkami - mówił trener Stolarski na konferencji prasowej przed meczem z Górnikiem Zabrze.

Co dalej?

Pamiętamy wypowiedzi właściciela Motoru, Zbigniewa Jakubasa, który twierdził, że jego klub w najbliższych latach celuje w awans do europejskich pucharów. Ten sezon, a zwłaszcza poprzedni, są zaskakująco dobre, jednak drużyna z Lublina nie jest jeszcze gotowym materiałem na bój o Europę. Żeby tak się stało, tym razem wzmocnienia będą już konieczne, co powinno wiązać się z wyższymi nakładami finansowymi. Bo wyniki, które dzisiaj z tą drużyną notuje Mateusz Stolarski, są rezultatami mimo wszystko ponad stan. Dlatego tym bardziej trzeba je docenić.

Dyskusja

Przeczytaj również