To czarny koń Ekstraklasy? Atakuje z cienia. Świetny trener, mocna kadra. "Mogą namieszać"

To czarny koń Ekstraklasy? Atakuje z cienia. Świetny trener, mocna kadra. "Mogą namieszać"
Ireneusz Wnuk / pressfocus
Antoni - Obrębski
Antoni ObrębskiDzisiaj · 08:00
Kilka lat błąkania się, często od ściany do ściany. A może to już przeszłość? Radomiak od dłuższego czasu jest na fali wznoszącej i wiele wskazuje na to, że z niej nie spadnie. Ten sezon to okazja, która prędko może się nie powtórzyć. Dlaczego “Zieloni” są w stanie odnieść historyczny sukces?
Gdy Radomiak, będąc beniaminkiem, w sezonie 2021/22 zajmował wysokie siódme miejsce i zaskakiwał ligę, władze klubu podjęły niespodziewaną decyzję. Zwolniony został trener Dariusz Banasik, który kilka miesięcy wcześniej świętował awans do elity, a premierową rundę w Ekstraklasie kończył na podium.
Dalsza część tekstu pod wideo
A później? Później było, kto by się spodziewał, gorzej. W sezonie 2023/24 Radomiak był nawet bardzo blisko spadku, finiszując ledwie punkt ponad kreską. Mogło się wydawać, że klub z Radomia będzie bańką-wstańką, która raz skończy rozgrywki na 14. miejscu, a innym razem wdrapie się na ósmą czy dziewiątą lokatę. Jednak przy tym bez ambicji na cokolwiek więcej niż jedynie byt w Ekstraklasie. Rzeczywistość zmieniła się i w 2026 roku “Zieloni” stoją przed ogromną szansą, by dokonać czegoś historycznego.

Najlepsza kadra w historii

W poprzednich latach Radomiak miał duże problemy ze zbilansowaniem zespołu. Oczywiście, były w nim gwiazdy pokroju Karola Angielskiego czy Leonardo Rochy, ale zawsze czegoś brakowało. Zawodnicy stanowiący trzon drużyny często nie wykraczali ponad przeciętność. Teraz cała pierwsza jedenastka jest przynajmniej przyzwoita, a na wielu pozycjach są duże indywidualności, by wspomnieć o Romario Baro, Janie Grzesiku czy Capicie Capembie. Z ławki też potrafią zresztą wejść jakościowi zawodnicy. Ponadto klub nie osłabił się, jak to było choćby w przypadku pożegnania Rochy, który odszedł w trakcie sezonu po wybitnej rundzie. Udało się zatrzymać choćby wspomnianego Capitę, choć o jego potencjalnym odejściu mówi się od bardzo dawna. Przy tym portugalskojęzyczny zaciąg wzmocnił Luquinhas, którego jakość na polskich boiskach wszyscy doskonale znamy.
- Drużyna została stworzona, patrząc na charakterystykę piłkarzy, pod ofensywę. Nawet obrońcy charakteryzują się ofensywnymi umiejętnościami. Chcę doprowadzić do tego, żeby zespół częściej znajdował się w środowisku, które będzie dla nich bardziej naturalne, w którym będą mogli się jak najlepiej przedstawić - tak mówił o zespole Goncalo Feio na konferencji prasowej po podpisaniu umowy z Radomiakiem. Słowa Portugalczyka pokrywają się z rzeczywistością, bo od kiedy objął zespół, tylko dwie drużyny zdobyły więcej bramek od ekipy z Radomia. Przy tym obie rozegrały więcej spotkań.

Fachowiec u steru

Jakby nie oceniać różnych wypowiedzi czy zachowań Goncalo Feio, trzeba przyznać, że jest dobrym trenerem. W Radomiu 36-latek zdaje się potwierdzać wartość swojego warsztatu, a i po powrocie do Polski nie byliśmy świadkami żadnych ekscesów z jego udziałem. Sam zresztą jesienią mówił tak: - muszę przekonać pracą, bardziej niż słowami. Te słowa też powinny cieszyć kibiców z Radomia. Feio nie starał się pudrować rzeczywistości i wygląda na to, że nabrał trochę krytyki wobec siebie.
Chociaż jego praca w nowym klubie jest stosunkowo krótka, od razu widać jej efekty. Radomiak nie miał też na starcie łatwego kalendarza, bo musiał mierzyć się z Lechią Gdańsk, Cracovią, świetnym Górnikiem Zabrze, Lechem Poznań i Pogonią Szczecin. A zdobył w tych meczach 10 punktów, choćby rozjeżdżając ekipę z Roosevelta 4:0. Odkąd Feio wrócił do Polski, lepszą średnią punktów na mecz uzyskały tylko Lechia i Piast Gliwice.

Reszta ligi nie dojeżdża

Wszyscy wiemy, jak płaska jest tabela w Ekstraklasie. Po 19 kolejkach różnica między liderem z Płocka a ostatnią Termalicą to 14 punktów. Z jednej strony w oczywisty sposób stwarza to zagrożenie w przypadku słabszej formy, bo prawie każdy może w niedługim czasie zanurzyć się pod kreską. Z drugiej zaś, równie łatwo jest piąć się do góry po kilku lepszych meczach. A gdy mówimy o Radomiaku, rozważamy raczej to drugie. Pod wodzą obecnego trenera zespół zdobywa średnio dwa punkty na mecz, a w historycznym sezonie 2021/22 z Dariuszem Banasikiem u steru było to 1.41. Zresztą w przekroju całej trwającej teraz kampanii Radomiak osiąga wyższą średnią punktów, niż we wspomnianych rozgrywkach. Spłaszczenie tabeli sprawia natomiast, że łatwiej jest dobić do czołówki. Klub zimował jedynie cztery punkty od lidera, a gdyby ostatni mecz z Arką Gdynia nie został odwołany, Radomiak miałby szansę spędzić tydzień na piątym miejscu, które na koniec sezonu może dać europejskie puchary.
- Patrzę w górę, spotykam w szatni ambitnych ludzi. Chcemy się zbliżyć, krok po kroku wspiąć się w tabeli do miejsc pucharowych. Nie narzucam presji, bo to byłoby nie w porządku, żeby to obiecywać, ale ambicje możemy mieć i ambicją będzie zbliżanie się do tego. Podpisujemy kontrakt na dwa i pół roku, więc ten projekt jest długofalowy. Jeżeli wszystko pójdzie w dobrą stronę, z czasem odpowiedzialność będzie coraz większa. Po ostatnim meczu Leandro jasno przedstawił w szatni odczucia - drużyna ma jakość i czuje, że stać ją na więcej. To jednak nie pojawi się tylko dlatego, że zmienił się trener. Zmienić musi się wiele innych rzeczy, w tym filozofia pracy. Szereg rzeczy doprowadzi nas do rozwoju - stwierdził Goncalo Feio na konferencji prasowej po ogłoszeniu współpracy z klubem.

Twierdza przy Struga

Od awansu do Ekstraklasy gra na własnym terenie nie była atutem Radomiaka. W najlepszym wypadku pod kątem meczów u siebie “Zieloni” plasowali się w połowie stawki, ale zdarzył się też sezon, gdy Radomiak był w tym kontekście najgorszym zespołem w lidze - gorszym od wszystkich spadkowiczów, a to już nie lada sztuka. W końcu punktowanie na swoim obiekcie jest podstawą do zapewnienia sobie spokojnego bytu.
Feio, choć mówimy o bardzo małej próbce, poprawia natomiast występy swojej drużyny także poza Radomiem. Już w pierwszym meczu w roli trenera RKS-u Portugalczyk zdobył więcej punktów na wyjeździe niż jego poprzednik w sześciu spotkaniach. Jest to zatem dobry prognostyk, który może mieć kolosalne znaczenie w dalszej części sezonu.
Choć czeka nas zapewne jedna z bardziej nieprzewidywalnych rund Ekstraklasy w historii, Radomiak ma dziś niemal wszystko, by w maju 2026 roku święcić absolutnie historyczny sukces na stadionie przy Struga.

Przeczytaj również