To może być nowy trener United! Wielkie nazwisko. "Jest jego zwolennikiem"
Od ponad 10 lat Manchester United nie miał szkoleniowca ze ścisłego topu. Nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała wkrótce ulec zmianie. Jeśli dojdzie do zwolnienia Michaela Carricka, trzeba będzie przebierać w opcjach, które w każdym przypadku mają jakieś "ale". Poza tym wciąż żywe pozostanie pytanie, czy istnieje człowiek zdolny do wyciągnięcia "Czerwonych Diabłów" z piekła.
Ruben Amorim odżył po odejściu z Manchesteru United, sprawdza się jako trener Milanu, nawet jeśli został niedawno rozbity przez Bournemouth (0:3) w Lidze Europy. Portugalczyka żegnano w Anglii bez większego żalu. Kadencja, z którą wiązano spore nadzieje, zakończyła się rozczarowaniem. To motyw przewodni wszystkich następców sir Alexa Fergusona. W ostatecznym rozrachunku żaden nie był w stanie spełnić oczekiwań i odbudować pozycji krajowego giganta. Po czasie zaczęto przyznawać rację Jose Mourinho, który tonował nastroje i wskazywał, że wicemistrzostwo z "Czerwonymi Diabłami" to niebagatelny sukces.
Klub z Old Trafford utknął w piłkarskim limbo. Nikt nie potrafi znaleźć metody pozwalającej na trwałe remedium. Niektóre podejścia okazują się zaskakująco skuteczne, jednak ich problemem pozostaje krótkotrwałość. Przez chwilę wszystko wygląda dobrze, ale już za moment z szafy wypadają trupy w ilości przytłaczającej wszystkich. Manchester United gnije od środka na tylu płaszczyznach, że zmiana na ławce pozostaje działaniem doraźnym. No chyba że znajdzie się cudotwórca.
Mimo tych nieprzyjemnych okoliczności pozycja Michaela Carricka pozostaje zagrożona. W środę Anglik dostał lanie od Como Cesca Fabregasa (1:4). Co więcej, zaczynają się od niego odwracać zawodnicy, Bruno Fernandes skrytykował taktykę przygotowaną przez sztab, natomiast Lisandro Martinez chwilę wcześniej wziął na celownik całą politykę transferową klubu. Carrick przetrwał, nie stracił posady od razu po potyczce w Lidze Mistrzów, ale niewykluczone, że stało się tak w dużej mierze ze względu na gigantyczne trudności związane ze znalezieniem następcy. Rynek sam w sobie jest dość skromny, a na dodatek brakuje szaleńców chętnych na sprzątanie stajni Augiasza.
Manchester United poza samą marką nie ma zbyt wielu argumentów, aby przekonać Fabiana Huerzelera z Brighton, Cesca Fabregasa z Como lub Unaia Emery'ego z Aston Villi. Trzeba raczej skupić się na szkoleniowcach wolnych, co znów pcha "Czerwone Diabły" w odmęty kompromisu. Można zastanawiać się, kiedy ostatni raz ten zasłużony klub prowadził trener potężny, uznany na całym świecie, pozostający w szczytowej formie. Amorim i Erik ten Hag przyciągali spore zainteresowanie, lecz byli niesprawdzeni w czołowych ligach, a przyszłość zweryfikowała Holendra w sposób brutalny. Ole Gunnar Solskjaer zyskał na znaczeniu po przejęciu sterów, Mourinho przychodził po przykrej końcówce drugiej kadencji w Chelsea. Dopiero Louis van Gaal podjął się zadania chwilę po wielkim sukcesie w postaci trzeciego miejsca na Mistrzostwach Świata 2014. Od tamtej pory minęło ponad 12 lat. I licznik będzie bił dalej.
Jeśli "Czerwone Diabły" nie obiorą dobrego kursu przed przerwą na kadrę - a obecny stan drużyny nie zapowiada niczego dobrego - Carrick najpewniej straci pracę. Kto wówczas zostanie rzucony na pożarcie?
Darren Fletcher
Opcja z pewnością tymczasowa, czyli regularnie stosowana w przypadku Manchesteru United. Szkot prowadził pierwszy zespół w okresie krótkiego bezkrólewia, zremisował wówczas z Burnley, a z Brighton przegrał. Obecnie Fletcher odpowiada za wyniki drużyny U18, gdzie zbiera świetne opinie. Na początku bieżącego roku był też przymierzany do roli asystenta Ole Gunnara Solskjaera, lecz do powrotu Norwega nie doszło, miejsce za sterami zajął Michael Carrick. Ten zaś ma w swoim sztabie Jonathana Woodgate'a i Steve'a Hollanda, którzy najpewniej odejdą, jeśli Carrick straci pracę. Fletcher dalej pozostanie związany z Old Trafford.
Kieran McKenna
Kieran McKenna również miał szansę na przejęcie sterów "Czerwonych Diabłów", w dużej mierze w związku ze świetnymi wynikami wspomnianego już U18. Finalnie Irlandczyk został asystentem Ole Gunnara Solskjaera, Jose Mourinho, Ralfa Rangnicka, a nawet na krótko Michaela Carricka. W 2021 roku poszedł jednak na swoje i trafił do Ipswich Town, gdzie zbudował bardzo mocną pozycję. Zespół niespodziewanie dwa razy wszedł do Premier League, a nazwisko McKenny zaistniało nie tylko w kontekście chwilowej opieki nad Manchesterem United. Irlandczyk nie opuszczał jednak Portman Road, a po drugim awansie chwilowo wycofał się z zawodu ze względów prywatnych. Tym samym nominację na trenera beniaminka otrzymał Gary O'Neil. McKenna natomiast pozostaje poza obiegiem, ale przecież taki stan rzeczy nie może trwać wiecznie. 40-latek, związany z Old Trafford przez trzy sezony, z pewnością nie odmówiłby angażu. To dla niego zbyt duża szansa.
Julian Nagelsmann
Niemca łączy się z Premier League z taką regularnością, że właściwie można odnieść wrażenie, jakby Julian Nagelsmann już tam pracował. Mówiono o Chelsea, Tottenhamie, Newcastle United, ale chyba najczęściej właśnie o Manchesterze United. Długo Nagelsmann miał lepszą pozycję niż "Czerwone Diabły". Po Lipsku parol zagiął Bayern, a gdy w Monachium nie do końca wyszło, Niemca nominowano na selekcjonera reprezentacji narodowej. Dopiero seria potknięć na najważniejszych turniejach sprawiła, że notowania 39-latka znacznie osłabły i jego zatrudnienie przez Manchester United wydaje się okazją dla obu stron. Tę kandydaturę omawiali już działacze klubu, dużym zwolennikiem szkoleniowca pozostaje Christopher Vivell, szef działu rekrutacji i, swoją drogą, rodak Nagelsmanna. Według The Athletic wciąż młody szkoleniowiec to jeden z głównych kandydatów na zastąpienie Carricka. Pytanie, czy ktoś, kto dwa razy z rzędu nieprzyjemnie się sparzył, będzie chciał bawić się w podtrzymywanie glinianych nóg giganta. Zdaniem The Telegraph... tak.
Antonio Conte
Przypadek najciekawszy, bo Włoch chce podjąć się misji na Old Trafford, ale... sam klub niekoniecznie. Antonio Conte odnosił sukcesy w niemal każdym zespole, jaki prowadził, lecz za każdym razem dochodziło też do mniejszych lub większych konfliktów. A "Czerwone Diabły" nie potrzebują tak mocnych charakterów. Na niekorzyść szkoleniowca z Półwyspu Apenińskiego działają również oczekiwania. Na Wyspach mówi się, że Conte chce większych kompetencji, zamierzałby zarządzać drużyną twardą ręką, oczekiwać dużo więcej od samych zawodników, decydować przy transferach, samemu proponować zawodników do zespołu. W teorii wygląda na wymarzonego kandydata, w praktyce w Manchesterze United nie ma przekonania do takiego rozwiązania. Zatrudnienie 57-latka byłoby wręcz odebrane jako "zaskoczenie". Ego Manchesteru United nie pozwala na zatrudnienie kogoś, kto na konferencjach prasowych zrobi wszystko, aby powstrzymać się od okrągłych zdań.
Eddie Howe
Po fiasku misji Erika ten Haga to właśnie Eddie Howe był proponowany na nowego szkoleniowca. Właściciel klubu wolał Rubena Amorima, więc Anglik - przynajmniej w tamtym momencie - został w Newcastle United. Ostatni sezon okazał się rozczarowaniem, wielki projekt "Srok" dobił do punktu, w którym Howe nie miał już odpowiedniego planu na pójście dalej. Strony rozstały się latem, miejsce 48-latka zajął nieźle oceniany Matthias Jaissle. Howe pozostaje na bezrobociu, jednak mówi się o nim przy każdej zawierusze w zespole Premier League. W pewnym sensie Howe przejął pozycję Seana Dyche'a, przy czym jest kandydatem bardziej atrakcyjnym, bo i doświadczonym w europejskich pucharach, i prezentującym przyjemniejszy dla oka futbol. W Manchesterze United notowania Howe'a są naprawdę mocne, wielu postrzega go jako odpowiedniego kandydata do wskoczenia za Carricka. Co więcej, główny zainteresowany rzekomo pali się do rychłego powrotu na karuzelę, a poskromienie "Czerwonych Diabłów" wydaje mu się niestraszne.