Absolutna sensacja Ekstraklasy, a jej liderem 19-latek. "Mogą zszokować piłkarską Polskę"
2026 rok zaczęli od bezjajecznej porażki 0:2 z GKS-em Katowice, a z klubem pożegnał się najlepszy napastnik. Teraz Zagłębie Lubin jest jednak na ligowym podium i ma argumenty, aby w tym sezonie przełamać mit “ciepłolubnych”. To realne?
Po odejściu Leonardo Rochy zimą notowania Zagłębia w opinii kibiców i dziennikarzy zaczęły spadać. Pojawili się nawet tacy śmiałkowie, którzy twierdzili, że Lubinianie spadną z ligi, mimo zimowania na piątej lokacie. Granie na wiosnę - zgodnie z tymi myślami - piłkarze Leszka Ojrzyńskiego rozpoczęli bardzo słabo, bo od porażki z dużo lepszym GKS-em Katowice 0:2. Teraz natomiast spadek jest już nie do wyobrażenia, a “Miedziowi” liczą raczej na najlepszy sezon od lat. Trener Ojrzyński ma szansę zszokować piłkarską Polskę.
Radzą sobie bez Rochy
Latem drużynę “Miedziowych” zasilił Leonardo Rocha, który właściwie od samego początku wszedł na wysoki poziom. W 11 spotkaniach jesienią zdobył siedem bramek i dołożył asystę. Scenariusz wydawał się łatwy do przewidzenia - Zagłębie sprowadzi na stałe napastnika z Rakowa, wszak ma klauzulę wykupu. To byłoby rozwiązanie idealne dla wszystkich stron. Lubinianie mieliby świetnego napastnika, “Medaliki” zarobiłyby na piłkarzu, który pod Jasną Górą nie zachwycał, a sam zawodnik pozostałby w środowisku, w którym czuł się naprawdę dobrze. Tak się jednak nie stało, a sytuacja wokół zawodnika w pewnym momencie zakrawała o kuriozum. Tak fiasko ruchu tłumaczył w rozmowie z TVP Sport Paweł Jeż, a więc prezes Zagłębia:
- Nieprawdą jest, że chodziło o drobne rozbieżności. Cały transfer, czyli kwota wykupu, długoletni kontrakt i prowizja menedżera wyniosłyby nas kilkanaście milionów złotych. Chcemy nadal doprowadzić do tego, aby wszystkie strony, czyli Zagłębie, Raków i sam piłkarz wyszły z tej sytuacji usatysfakcjonowane.
Finalnie Rocha pozostał w Częstochowie, co wyklarowało się dość szybko. Działacze z Dolnego Śląska mieli zatem całe okienko transferowe, aby sprowadzić do klubu napastnika. W Lubinie był już Michalis Kosidis, który nie jest kiepskim piłkarzem i zdobył nawet pięć bramek w minionej rundzie. Ten wynik może jednak rzucać fałszywe światło na Greka, gdyż ten ostatni raz wpisał się na listę strzelców we wrześniu. Od tego czasu ma spore problemy z finalizowaniem akcji. 24-latek zaczął więc rundę wiosenną w pierwszej jedenastce, ale do drużyny Leszka Ojrzyńskiego sprowadzono dwie “dziewiątki”. Mowa o Levencie Szabo, który zdążył rozegrać już blisko 180 minut, a nawet strzelić gola, a także o Mihaelu Mlinariciu. Ten drugi póki co rozegrał jedynie 45 minut, niewiele możemy powiedzieć o jego przydatności dla zespołu.
Jednak, co pokazały nam dotychczasowe cztery spotkania, Zagłębie nie okazało się ekipą, która bez Rochy nie ma nic do zaoferowania. Choć oczywiście próbka spotkań od momentu pożegnania się z Portugalczykiem jest mała, Leszek Ojrzyński poradził sobie z tym problemem i wcale najważniejszą rzeczą nie było tu znalezienie “dziewiątki” podobnej poziomem do Rochy. Klucz do sukcesu to wciąż styl gry oparty na oddaniu piłki przeciwnikowi i szybkich atakach. W wykorzystywaniu owych Zagłębie prezentuje się świetne. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego wypracowała sobie współczynnik goli oczekiwanych na poziomie niecałych 28 trafień - to trzeci wynik od końca w lidze. Nie przeszkodziło to jej w strzeleniu aż 35 goli, co plasuje ją na piątym miejscu pod tym kątem w Ekstraklasie. Bez Rochy nadal zdobywa więcej bramek, niż teoretycznie powinna.
Stary Bośniak i może
Jasmin Burić sezon rozpoczął jako zmiennik Dominika Hładuna, który w październiku doznał urazu. Wtedy też do Lubina trafił Rafał Gikiewicz na mocy transferu medycznego i można było się zastanawiać, który z weteranów wskoczy w miejsce młodszego kolegi. Na to pytanie odpowiedź przyszła bardzo szybko, bo Burić w lidze bronił od razu, a Gikiewicz dostał szansę w Pucharze Polski i przez jego błąd Zagłębie odpadło z rozgrywek.
39-letni już Bośniak jest obecnie w wyśmienitej formie i nikogo nie powinno razić stwierdzenie, że wygląda lepiej do Hładuna. Burić uratował drużynie punkt w meczu z Rakowem, a bez jego interwencji nie byłoby też trzech “oczek” w Kielcach. Ktoś powie, że zawalił przy bramce Pau Resty, ale w rzeczywistości miał ogromnego pecha, bo gdyby Igor Orlikowski stał kilka centymetrów dalej, nie wypchnąłby mu piłki z rąk. Z Lechią Gdańsk także były bramkarz Lecha Poznań pokazywał swoją klasę, choć w jednej sytuacji niewiele brakowało, a podłączyłby Gdańszczan do prądu.
Wiele powinien mówić też fakt, że bramkarz, który do gry wszedł dopiero w 12. kolejce, ma szansę na zgarnięcie złotej rękawicy. Aby tak się stało, musi utrzymać dobrą dyspozycję i miejsce w składzie. Na ten moment 39-latek może zapisać sobie sześć czystych kont (Ekstraklasa nie zalicza tutaj braku straty gola w meczu z Legią, w którym wszedł na boisko w 77. minucie). Do przewodzącego tabeli Sebastiana Madejskiego brakuje mu zatem czterech meczów na zero z tyłu.
Osiągnięcia Buricia powinny być o tyle imponujące, że z regularnie grających bramkarzy w Ekstraklasie tylko trzech częściej musi bronić strzały rywali. Oczywiście, liczba czystych kont to często zasługa całej obrony, a nie tylko bramkarza, ale w tym kontekście Burić także dokłada bardzo dużo od siebie. Największym problemem tego golkipera jest naprawdę słaba gra nogami, która nawet w tak grającym Zagłębiu czasem przeszkadza. Jeśli zaś chodzi o umiejętności stricte bramkarskie, Bośniak broni jakby w ogóle się nie starzał.
Korowód młodych
Defensywny styl gry u wielu trenerów często łączy się z brakiem stawiania na młodych, kosztem doświadczonych zawodników. U Leszka Ojrzyńskiego nie widać jednak wstrzemięźliwości w puszczaniu młodzieżowców do boju. Pewnie wpływ ma na to tożsamość Zagłębia, które od zawsze stawiało na młodych i to, jak zbudowana jest kadra “Miedziowych”. Niemniej należy zauważyć, że trener ma alternatywy wobec młodych zawodników. A jednak do filarów jego zespołu trzeba zaliczyć Marcela Regułę, Filipa Kocabę, a od dłuższego czasu także Jakuba Kolana. Ważną rolę odgrywa też Igor Orlikowski, coraz częściej swoje szanse dostaje Mateusz Dziewiatowski. W meczu z GKS-em Katowice w Ekstraklasie zadebiutował również 17-letni Jakub Ligocki.
Bez wątpienia najlepszym z tych zawodników jest Marcel Reguła, na którego Ojrzyński bardzo mocno stawia. Sposób gry Zagłębia absolutnie nie przeszkadza młodemu piłkarzowi, który nie tylko ma ciąg na bramkę i świetne umiejętności techniczne, ale też doskonale pracuje w pressingu. W tym sezonie 19-latek ma już pięć bramek i cztery asysty. Sumiennie pracuje na transfer i nie zdziwilibyśmy się, gdyby ktoś wyłożył za niego konkretne pieniądze już tego lata, a nie dopiero za rok. Najmocniej przyglądają się mu ponoć zespoły z Niemiec, zainteresowany ma być również Red Bull Salzburg.
- Wiele klubów do niego mrugało i mrugają nadal, a jego gra stale wzbudza zainteresowanie. Nasze założenie jest takie, że Marcel Reguła pozostanie u nas przynajmniej do końca trwającego sezonu. Oczywiście zawsze może się pojawić oferta nie do odrzucenia. To wielki talent, który ma "papiery" na grę w najlepszych ligach Europy. Jestem przekonany, że za pewien czas będzie najdroższym transferem wychodzącym w historii klubu - skomentował prezes Zagłębia na oficjalnej stronie klubu.
Czy to ten sezon?
Bardzo chcielibyśmy móc udzielić odpowiedzi na to pytanie, jednak nie możemy tego zrobić na tym etapie sezonu. Wydawało się, że pierwsze wiosenne kolejki Ekstraklasy w jakiś sposób podzielą już tabelę i będziemy mieć wyróżnionych kilku kandydatów do spadku, pewną grupę w środku raczej pewną utrzymania, ale nie patrzącą wyżej, oraz część drużyn, które będą do maja bić się o puchary i mistrzostwo. Nic z tych rzeczy. Przetasowania w tabeli wciąż są znaczące, a różnice punktowe niewielkie.
Przed chwilą mówiło się o tym, że Pogoń Szczecin staje się bardzo poważnie zagrożona spadkiem, a w tej chwili jest ona już na ósmym miejscu w ligowej stawce. I choć Zagłębie zdołało się wczołgać na trzeci stopień podium, to nie postawilibyśmy, że zaraz nie nastąpi zjazd do środka tabeli. Leszek Ojrzyński zasługuje natomiast na ciepłe słowa uznania za to, co robi z tym zespołem. Czekają nas niesamowicie emocjonujące miesiące z Ekstraklasą.