Armagedon w polskiej piłce? Takie konsekwencje może mieć wycofanie Wieczystej
Przez ostatnie lata zwykło się mówić, że Wojciech Kwiecień bawi się polską piłką. Nigdy jednak nie był tak blisko wywarcia na nią porównywalnego wpływu. Szkoda jedynie, że to nic dobrego.
Wieczysta nie była klubem wielkim w skali Polski, ale bardzo istotnym dla lokalnej społeczności. Spokojnie balansowała między okręgówką i A klasą, nikt szczególnie nie zaprzątał sobie głowy jej wynikami, nawet wtedy, gdy na moment zagościła na piątym poziomie rozgrywkowym. Wszystko zmieniło się w 2020 roku.
Kiedy do Wieczystej wszedł Wojciech Kwiecień, popłynęły pieniądze. I to takie, jakich nadwiślańska piłka nigdy nie widziała na podobnym poziomie. Wieczysta przepłacała każdego, tworzyła zespół przerastający rywali o kilka klas. Już na początku ery Kwietnia sprowadzono Sławomira Peszkę, Radosława Majewskiego i ogranego na zapleczu Ekstraklasy Seweryna Michalskiego. A przecież to był dopiero początek, bo w kolejnych latach krezusi z Małopolski zaskakiwali raz za razem.
Teraz jednak kroplówka ma zostać odcięta. Według Piotra Koźmińskiego bardzo prawdopodobne jest, że Kwiecień wkrótce odejdzie z Wieczystej (więcej TUTAJ). Być może z korzyścią dla siebie samego, z całą zaś pewnością z degradacją klubu istniejącego od 1942 roku. No i niemałym bałaganem w I lidze.
Konsekwencje
Na ten moment, co potwierdza redaktor naczelny Meczyki.pl, Tomasz Włodarczyk, najbardziej prawdopodobne jest to, że Wieczysta dogra sezon do końca i przystąpi też do ewentualnych baraży, by nie wpływać na integralność rozgrywek.
W tej sytuacji, gdyby te baraże wygrała, a następnie zrezygnowała, awans do Ekstraklasy otrzyma drużyna rywalizująca z Wieczystą w finale. Może to być nawet szósty (aktualnie) Ruch Chorzów, klasyfikacja generalna sezonu zasadniczego nie będzie decydująca.
- W sytuacji, gdy klub/kluby uprawniony, w wyniku meczów barażowych, do udziału w rozgrywkach klasy wyższej zrezygnuje z udziału w tych rozgrywkach, awans do tych rozgrywek uzyska klub – przeciwnik w ostatnim etapie meczów barażowych - przedstawia Uchwała z 2019 roku.
Należy przy tym pamiętać, że Krakowianie mają szanse nawet na bezpośredni awans do Ekstraklasy. Zajmują trzecie miejsce, do drugiego Śląska Wrocław tracą cztery punkty na trzy kolejki przed końcem sezonu. Wyprzedzenie podopiecznych Ante Simundzy byłoby bardzo trudne, ale pozostaje możliwe przynajmniej teoretycznie.
Gdyby więc Wieczysta przesunęła się na drugą lub pierwszą lokatę, a dopiero później zrezygnowała, awans przechodzi na kolejny najwyżej sklasyfikowany klub z licencją, zależnie od wyników awansów i baraży. Wynika to z przytoczonych już paragrafów Uchwały.
W sytuacji, gdyby jednak Wieczysta nie przystąpiła do baraży mimo uzyskania kwalifikacji - co jest naprawdę mało realne, bo klub wystąpił o licencję na grę w Ekstraklasie, a to krok niezbędny, aby wystąpić w play-offach - w jej miejsce wskoczy siódma drużyna z tabeli I ligi. W tym momencie jest to Polonia Warszawa.
- Awans do wyższej klasy rozgrywkowej uzyska klub/kluby zajmujący kolejne najwyższe miejsce w tabeli rozgrywek, jednak nie niższe niż najniżej sklasyfikowany uczestnik meczów barażowych, o ile otrzyma licencję uprawniającą do udziału w rozgrywkach klasy wyższej - czytamy w Uchwale.
Upadek
Niemniej, szkoda mi Wieczystej i jej kibiców, którym ktoś zrobił gigantyczną nadzieję. Przez sześć lat pozwolono śnić o nierzeczywistym, o wielkich meczach, o robiącym wrażenie stadionie (inna sprawa, że finansowanie jego ewentualnej budowy przypominało nieśmieszny żart). Teraz, kiedy ziszczenie wydawało się naprawdę blisko, mnóstwo osób zostało sprowadzonych na ziemię. W imię kaprysu, podobnego zresztą do tego, który skłonił Kwietnia do rozpoczęcia inwestowania.
Żal mi również pracowników. Nie przepłaconych piłkarzy, bo ich przyszłość wydaje się doskonale zabezpieczona, w wielu przypadkach na kilka pokoleń do przodu. Ale przecież Wieczysta zatrudniała mnóstwo osób niewidocznych w codziennym biegu. Jeśli Kwiecień się wycofa, etaty i pensje zostaną w najlepszym razie zredukowane. W najgorszym zaś nie będzie ich wcale.
Nie można wykluczyć, że Krakowianie rozpoczną następny sezon od IV ligi! Dla wieloletnich fanów to niby nic nowego, ale chyba nie po to jesteś związany z zespołem całym sercem, żeby tak po prostu machnąć ręką na nagłą uratę znaczenia.
Nie podoba mi się sposób, w jaki Kwiecień ma wyjść z Wieczystej i, szczerze mówiąc, nie rozumiem go z perspektywy zwykłego szaraka. Po co pakować kilkadziesiąt milionów złotych w projekt, który wygaśnie z dnia na dzień, na moment przed wielkim finałem? Po co tworzyć złudzenie walki o najwyższe cele, zwalniać Przemysława Cecherza, bo ten nie realizuje wygórowanych założeń, skoro te założenia nie mają najmniejszego znaczenia.
Nie wiem, co chciał osiągnąć człowiek mogący odcisnąć swoje piętno na polskim futbolu w sposób znacznie poważniejszy niż kosztowna zabawa. Kaprys? Jest to jakieś wytłumaczenie, ale znajmy skalę. Na same prowizje dla agentów w 2025 roku Wieczysta wyłożyła blisko 750 tysięcy złotych, natomiast na transfery - tylko w tym sezonie - ponad 6,7 mln. Biła przy tym swoje rekordy zakupowe, co teraz wygląda ze wszech miar dziwnie.
Decyzji Kwietnia nie można również zignorować w świetle spekulacji łączących go z poważniejszym zaangażowaniem w Wisłę Kraków. Dobra wiadomość dla fanów "Białej Gwiazdy" jest taka, że prym wciąż wiódłby stały w uczuciach Jarosław Królewski. Kwiecień u sterów, chociaż względem Wisły zdaje się pałać znacznie większa miłością niż do Wieczystej, to ryzyko, bo ten niezwykle sprawny biznesmen potrafi diametralnie zmienić zdanie.