W Ekstraklasie rośnie nowa gwiazda? Niedawno go wypychali, teraz gra jak z nut

W Ekstraklasie rośnie nowa gwiazda? Niedawno go wypychali, teraz gra jak z nut
Radoslaw Makuch / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 13:30
Letnie okienko w wykonaniu Cracovii nie zachwyca do tego stopnia, że pocieszenia trzeba szukać wśród zawodników odzyskanych, odgruzowanych przez Bartosza Grzelaka. W gronie tym niewątpliwie znajduje się Brahim Traore, który niespodziewanie przeistoczył się w jednego z najlepszych stoperów początku sezonu Ekstraklasy.
Brahim Traore trafił do Krakowa już poprzedniego lata, zapłacono za niego około pół miliona euro. Oczekiwania względem Francuza były spore - nie tylko ze względu na pokaźną jak na “Pasy” kwotę, ale też duże ogranie na poziomie Ligue 2, gdzie młody przecież defensor uzbierał blisko 90 meczów. W dwóch sezonach Traore był podstawowym zawodnikiem Caen - zespołu pogrążonego w sporych problemach, ale wciąż rozpoznawalnego. Zresztą, gdyby w 2025 roku Caen nie spadło do trzeciej ligi, Traore byłoby znacznie trudniej sprowadzić, zwłaszcza za kwotę poniżej wartości rynkowej.
Dalsza część tekstu pod wideo
Tę w wypadku stopera podbijały między innymi występy w młodzieżowej reprezentacji Francji, gdzie wychowanek Caen dzielił szatnię choćby z Mathysem Telem (obecnie Tottenham), Lesleyem Ugochukwu (Galatasaray) czy Checkiem Keitą (Royal Charleroi). Kibice “Pasów” obawiali się wprawdzie, że sprowadzenie Traore ma bezpośredni związek z rychłą sprzedażą Oskara Wójcika, ale do niczego podobnego nie doszło poprzedniego lata. Traore miał zatem okazję, aby spokojnie wejść w zespół, rozwinąć się, a przy Kałuży niezaprzeczalnie wiązano z nim niemałe nadzieje. Umowa na cztery lata, w dodatku z opcją przedłużenia o kolejnych 12 miesięcy, robiła wrażenie.
Gorzej było z grą samego Traore. Przynajmniej na początku.

Zastój

Polska przygoda nie układała się dobrze. Trener Luka Elsner, chociaż mógł znać nowego podopiecznego z francuskich boisk, wolał stawiać na inny tercet defensorów. Wydawało się, że sytuacja zmieni się po kompromitującym starciu z Radomiakiem (0:3) w 15. kolejce, ale wskoczenie Traore do wyjściowego składu było tylko chwilowe. Na dłużej zagrzał w nim miejsce dopiero w lutym bieżącego roku, kiedy Cracovia zaczęła grać czwórką stoperów. Traore wypadł wtedy dobrze choćby z Termalicą i Lechią, ale to nie wystarczyło. Elsner wciąż traktował młodego piłkarza jako uzupełnienie składu, nie kluczowego zawodnika. Jeśli jakiś początkujący stoper błyszczał, niewątpliwie był to Wójcik.
Kiedy w Krakowie zmienił się trener, za Elsnera wskoczył Bartosz Grzelak, Traore wciąż czekał. W pierwszych pięciu meczach nowego szkoleniowca zagrał trzy razy, przy czym tylko dwukrotnie w wyjściowej “jedenastce”. Względem 21-latka znacznie więcej było obaw niż zachwytów, nie brakowało opinii, że przed startem kolejnego sezonu klub musi wzmocnić środek obrony, zwłaszcza, jeśli odejdzie Wójcik.
Nie były to uwagi bezzasadne. Traore dobre występy przeplatał po prostu słabymi, których, na domiar złego, było więcej. W Pucharze Polski problemy sprawiał mu nie tylko Raków, ale też Górnik Łęczna. W Ekstraklasie słabo wypadł na tle Motoru Lublin czy Górnika Zabrze. Nie potrafił ustabilizować formy, a częste wizyty na ławce rezerwowych nie pomagały. A później nadszedł okres przygotowawczy i Traore wziął sprawy w swoje ręce.

Lider

Jeśli w tym momencie wskazać jakiegoś lidera Cracovii, to poza Ajdinem Hasiciem trzeba postawić właśnie na Traore. Defensor rewelacyjnie przepracował okres przed rozpoczęciem nowego sezonu. Trenerowi Grzelakowi spodobał się na tyle, że Szwed nie załamywał rąk po pospiesznej sprzedaży Wójcika. “Pasy” przyjęły ofertę od Werderu Brema, zainkasowały około czterech milionów euro, ale kwoty tej nie przeznaczyły na transfery do środka obrony. Skupiono się na ofensywie, czego dowodem sprowadzenie między innymi Mohameda Berte, o którym rozmawialiśmy w programie Krakoska Piłka na kanale Meczyki.
Cracovia nie musiała wydawać pieniędzy na stoperów właśnie dlatego, że raczej krytykowany do tej pory Francuz złapał wiatr w żagle. Okrzepł, szybko udowodnił, że czasami ocenianie nawet na podstawie jednego sezonu to zdecydowanie zbyt pochopna decyzja. Nie był to zresztą pierwszy taki przypadek w Cracovii, wcześniej równie pospiesznie osądzono Benjamina Kallmana i Otara Kakabadze, którzy ostatecznie doczekali się miana liderów zespołu. Z Traore już teraz jest bardzo podobnie, chociaż za nami raptem cztery mecze w nowych rozgrywkach.
Swoista euforia dotycząca poczynań 22-latka pozostaje zrozumiała. Cracovia ma w swoich szeregach kogoś, kto potencjalnie dostarczy do klubu kolejne miliony. To rzecz ważna niezależnie od sytuacji właścicielskiej “Pasów”, a ta, jak wiadomo, nie jest teraz wybitna. Względem Roberta Platka wciąż formułuje się wiele uwag, dotychczasowe transfery nie zachwycają, drużynie brakowało pozytywnych bodźców poza wysiłkami Hasicia i rozegraniem Mateusza Klicha. Traore tę sytuację zmienił, przeistoczył się z piłkarza kwestionowanego w kogoś, kogo kibice nie chcą obecnie sprzedawać. Nie tylko dlatego, że znalezienie kompetentnego zastępstwa w krótkim czasie to rzecz właściwie niemożliwa, ale również z powodu jakości ostatnich występów stopera.
Z Lechem wyglądał dobrze, z Pogonią nieco słabiej, ale z nawiązką odkuł się w starciach przeciwko Śląskowi i Rakowowi. Traore błyszczy w prostej grze. To nie defensor, który pośle otwierające podanie, zabierze się z piłką. Mówimy raczej o przecinaku w starym stylu, robiącym użytek z narzędzi, jakimi dysponuje. Warunki fizyczne Francuza imponują, są bardzo dobrze wykorzystywane do walki w powietrzu i przecinania podań. Podopieczny Grzelaka zaskakuje ofiarnością - nie boi się stanąć na linii lotu piłki, walczy do samego końca, gra na wyprzedzenie. Zdecydowanie preferuje futbol fizyczny, a mimo tego nie popełnił jeszcze ani jednego faulu! To absurdalna statystyka, biorąc pod uwagę to, jak Traore wygląda na murawie. Typ piłkarza, którego chcesz mieć w swoim zespole i niekoniecznie widzieć w drużynie przeciwnika.
Francuz jest w czołówce obrońców w Ekstraklasie, jeśli chodzi o liczbę przechwytów, wybić oraz zablokowanych strzałów. Wygrał też blisko 65% pojedynków, niewielu innych zawodników tak dobrze wypada we wszystkich przytoczonych klasyfikacjach.
Oceniamy wciąż na małej próbce, cztery mecze to nie czas, aby formułować wiążące wnioski. Nie da się jednak nie zauważyć, że Traore rośnie ze spotkania na spotkanie, a kibice Cracovii zaskakująco szybko przestali płakać po Wójciku. Przy Kałuży zmaterializował się kandydat na nowego ulubieńca fanów. Wystarczyło trochę czasu, zaufania i bardziej sprzyjających warunków w samej kadrze. Tak też w piłce bywa.

Dyskusja

Przeczytaj również