W Rakowie zrobiło się gorąco! "Te słowa wyglądają jak ponury żart"

W Rakowie zrobiło się gorąco! "Te słowa wyglądają jak ponury żart"
Grzegorz Misiak / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 14:00
Trochę na to czekaliśmy, ale Raków dołączył do zacnego grona klubów, w którym stwierdzenia o zaufaniu są dla trenera wyrokiem. Jeszcze na początku maja Wojciech Cygan deklarował, że zwolnienia Łukasza Tomczyka nie będzie, bo odpowiada za projekt długofalowy. W praktyce okazało się, że ma jeszcze dwa dni.
Wielka rewolucja rozpoczęta przez Legię wciąż zbiera swoje żniwo. Polonia Bytom, w połowie sezonu będąca jednym z głównych pretendentów do awansu z I ligi, poleciała na łeb, na szyję, zajmuje 11. miejsce. W klubie nie ma już Patryka Czubaka, w którym przez chwilę upatrywano następcy Łukasza Tomczyka. Wytrzymał sześć meczów.
Dalsza część tekstu pod wideo
Tomczyk otrzymał niewiele więcej czasu, podziękowano mu po 17 spotkaniach. Jedynym ocalałym z tego pobojowiska jest Marek Papszun, a wraz z nim Legia, która po zwycięstwie nad Widzewem wypracowała dość komfortową zaliczkę nad strefą spadkową. Dariusz Mioduski i spółka rozmontowali od wewnątrz dwie drużyny, co jest pewnym zaskoczeniem, bo jedną z ofiar okazał się stabilny dotąd Raków.
Konferencja dotycząca zatrudnienia Tomczyka robiła świetne wrażenie. Michał Świerczewski opowiadał o długofalowym projekcie, o przeszłości trenera, o ciągłym rozwoju. Wojciech Cygan dodawał natomiast, że taktyka na zimowe okienko została omówiona z każdej możliwej strony. Wydawało się więc, że następcy Papszuna zaoferowano wręcz cieplarniane warunki. Nic - tylko korzystać.
Problemy pojawiły się jednak bardzo szybko. Pierwsze trzy spotkania nie przyniosły żadnego zwycięstwa, udało się przełamać dopiero w kolejnym starciu, ale wygrana nad Termalicą (1:0) cieszyła w sposób umiarkowany. Częstochowianie mieli też problemy z Avią Świdnik (2:1), odpadli z Ligi Konferencji (notując przy okazji serię pięciu meczów bez zwycięstwa). Cokolwiek drgnęło dopiero w kwietniu, kiedy czerwona kartka dla Cracovii (4:1) pomogła w odniesieniu pierwszego naprawdę przekonującego zwycięstwa. Raków osunął się w tabeli, na ten moment jest piąty. To wynik gorszy od oczekiwanego, ale też wynik, który przynajmniej w piątek dawał Tomczykowi gwarancję dalszej pracy.
- To na pewno nie jest dobry moment, żeby podsumowywać jego pracę, bo możemy wygrać wszystko, albo nie wygrać nic. My Łukasza traktujemy jako projekt długofalowy, on zna ten klub od podszewki, wywodzi się z naszej akademii. Żeby go móc w stu procentach ocenić, to trzeba dać mu okienko transferowe, w którym to właśnie on będzie dobierał zawodników - zarzekał się Cygan w Kanale Sportowym.
To bardzo stanowcze słowa, obecnie wyglądające jak jakiś ponury żart. Z pięknych zapowiedzi zostały zgliszcza. Po finale Pucharu Polski uznano, że Tomczyka trzeba bezceremonialnie wyrzucić.
Raków faktycznie zaprezentował się bardzo słabo z Górnikiem (0:2). Przegrał zasłużenie, nie stworzył sobie żadnej okazji mogącej realnie zagrozić spokojowi ducha Marcela Łubika. Dokładając do tego doniesienia o braku kontroli nad szatnią i o braku doświadczenia uznano, że są argumenty aby przeprowadzić przewrót majowy. Zupełnie nie w stylu Rakowa.
Miejsce Tomczyka zajął Dawid Kroczek, kolejny szkoleniowiec z młodego pokolenia. Kroczek już w Rakowie był, ale najwyraźniej z Tomczykiem niezbyt się dogadywał. Papszun widział w byłym trenerze Cracovii swojego asystenta, natomiast kiedy na ławce usiadł Tomczyk, Kroczka przesunięto do wspierania działu skautingu.
Był pod ręką, więc dostał pracę. Trudno jednak dostrzec w tym jakąś głębszą filozofię, nie podano nawet długości podpisanego kontraktu. Jeśli 37-latek jest opcją na już, na teraz, to słabo świadczy o Rakowie w kwestii planowania. Jeśli zaś decyzja o dalszej współpracy ma zostać podjęta na podstawie czterech spotkań, to o Rakowie świadczy chyba jeszcze gorzej.
Nie rozumiem zwalniania Tomczyka i zatrudniania Kroczka w świetle terminarza i obecnej sytuacji "Medalików". Są na piątej pozycji, mają punkt przewagi nad goniącymi Wisłą Płock i Zagłębiem Lubin, które w ostatnim czasie wyglądają znacznie gorzej niż Raków. Ekipę spod Jasnej Góry czekają teraz starcia z Koroną i Jagiellonią, ale też z praktycznie utrzymanym Piastem i pikującą do I ligi Arką. Trudno mi uwierzyć, że Tomczyk nie zrobiłby tutaj sześciu punktów. Tak samo trudno mi uwierzyć, że Kroczek wyczaruje "oczek" 12.
O tym wszystkim się dopiero przekonamy, ale wiemy już, że Świerczewski wcale nie jest aniołem cierpliwości. Otrzymał tę opinię dzięki Papszunowi. Kiedy Papszuna zabrakło to najpierw bezlitośnie rozprawił się z Dawidem Szwargą, a następnie szybko zrezygnował z Tomczyka. Długofalowość Rakowa opierała się na idealnej współpracy z trenerem będącym już w zupełnie innym miejscu. Nikt więc nie będzie chyba zdziwiony, jeśli za kilka miesięcy (tygodni?) dojdzie w Częstochowie do kolejnej zmiany na ławce.

Dyskusja

Przeczytaj również