Wielki transfer giganta wreszcie się spłaca. Co za liczby! "Na półce z Haalandem i Mbappe"

Wielki transfer giganta wreszcie się spłaca. Co za liczby! "Na półce z Haalandem i Mbappe"
News Images / PressFocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 09:50
Zmiana menedżera w Chelsea sprawiła, że na Stamford Bridge objawił się supersnajper. Joao Pedro pod względem strzeleckim jest w ostatnich tygodniach nie do doścignięcia dla innych piłkarzy Premier League. A w opinii Liama Roseniora Brazylijczyk to zawodnik z tej samej półki, co Erling Haaland, Kylian Mbappe i Harry Kane.
11 goli i dwie asysty w 13 występach - w tym trzech z ławki. Takie liczby wykręcił od połowy stycznia Joao Pedro. Brazylijczyk pod wodzą Liama Roseniora zdołał przebić już swój dorobek wykręcony przez całą pierwszą połowę tego sezonu, gdy szkoleniowcem Chelsea był jeszcze Enzo Maresca. Po zmianie trenera 24-latek wszedł na bardzo wysoki poziom. W tym roku kalendarzowym strzelił najwięcej goli i zanotował bezpośredni udział przy największej liczbie trafień ze wszystkich piłkarzy Premier League.
Dalsza część tekstu pod wideo

Mocny start

Kiedy Joao Pedro przychodził latem do Chelsea, część kibiców kręciła nosem. I nie chodziło tu tylko o postępującą “brightonizację” londyńskiego klubu oraz ponowne posiłkowanie się personelem z drużyny popularnych “Mew”. Liczby Brazylijczyka w sezonie 2024/25 nie powalały. “The Blues” zapłacili 55 milionów funtów za piłkarza, który zdobył w tamtej kampanii 10 ligowych goli. Tylko połowę z nich jednak z gry, pozostałe z rzutów karnych. Co więcej: zaledwie jednego z otwartej gry w ostatnich 26 kolejkach. Można było mieć uzasadnione wątpliwości, czy będzie on w stanie dostarczać bramki na poziomie oczekiwanym w klubie z ligowej czołówki.
Wejście do nowego zespołu miał obiecujące. Dołączył do niego już w trakcie Klubowych Mistrzostw Świata w USA. Zadebiutował, wchodząc z ławki w ćwierćfinale. A już w kolejnej rundzie wyszedł od pierwszej minuty i ustrzelił dublet z Fluminense, którego jest wychowankiem. Miejsce w jedenastce utrzymał też na zwycięski finał z PSG, gdzie ponownie wpisał się na listę strzelców. Co istotne - wszystkie bramki zdobył z gry.
Taki początek Brazylijczyka przyjęto z dużym optymizmem, zwłaszcza że drugi ściągnięty latem napastnik, Liam Delap, zaczął nie najlepiej. A Pedro kontynuował dobre występy również po starcie ligowego sezonu. Po czterech kolejkach miał na koncie dwa gole i trzy asysty.

Obawy się potwierdziły

Enzo Maresca wykorzystywał Brazylijczyka nie jako klasyczną “dziewiątkę”, a zawodnika mobilnego, schodzącego niżej. W Brightonie zresztą odgrywał on podobną rolę, często rozpoczynają nawet spotkania za plecami wysuniętego napastnika. Gdy więc tempo zdobywania bramek znacznie spadło, pojawiły się wątpliwości. Czy dobry start nie był tylko przypadkiem? Może wraca Pedro, którego oglądaliśmy pod koniec jego przygody w poprzednim klubie - niestrzelający z gry? Liczby pozwalały tak sądzić.
Nowy nabytek Chelsea we wrześniu i październiku nie trafił do siatki ani razu. A potem, w 13 występach do końca roku kalendarzowego, wpisał się na listę strzelców pięciokrotnie. Kadencję zwolnionego na początku stycznia Enzo Mareski zakończył z dorobkiem 10 bramek w 27 spotkaniach, ale odliczając KMŚ i uwzględniając tylko rozgrywki 2025/26, miał bilans siedmiu goli w 24 meczach. Mocno przeciętny. I to pomimo faktu, że był niepodważalnym pierwszym wyborem w ataku. Potwierdzały się obawy tych, którzy nie byli entuzjastami jego transferu.
- Będzie zdobywał dla nas bramki, dostarczy asysty, ale to nie jest “dziewiątka”, która co roku będzie strzelać po 20 goli - tłumaczył go Maresca.
Zmiana trenera w pierwszym tygodniu roku zupełnie odmieniła jednak sytuację Pedro. Pod wodzą Liama Roseniora stał się głównym “żądłem” londyńskiej ekipy. Liczby są bez porównania lepsze, a i sam trener nie kryje, że w jego opinii Brazylijczyk to zawodnik najwyższej próby.

“Nie wymieniłbym go na nikogo”

Joao Pedro jest najbardziej bramkostrzelnym graczem Premier League w 2026 roku. Jego statystyki w ostatnich tygodniach wyglądają rewelacyjnie. Złapał życiową formę.
Od momentu objęcia sterów zespołu przez Roseniora 24-latek zagrał w 13 meczach. Nie maczał palców w ani jednym trafieniu w zaledwie czterech z nich (w tym po wejściu z ławki na 20 minut przeciwko Pafos w Lidze Mistrzów). Zdobył 11 bramek, zanotował dwie asysty i wywalczył trzy rzuty karne - z tego osiem goli, wszystkie asysty oraz wypracowane jedenastki w zaledwie ośmiu ligowych występach. W ciągu dwóch miesięcy przebił dorobek z pierwszej połowy sezonu pod wodzą Mareski. Żaden inny zawodnik Premier League nie może pochwalić się takimi statystykami w tym roku kalendarzowym. I, co więcej, nie podbijają ich rzuty karne, bo w zespole “The Blues” wykonują je Cole Palmer lub Enzo Fernandez. Pedro po prostu szaleje.
To jego dublet pozwolił odwrócić losy starcia z Napoli i zająć miejsce w pierwszej ósemce fazy ligowej Ligi Mistrzów. Jego wejście z ławki pomogło odmienić wygrany 3:2 mecz z West Hamem. W ostatnim ligowym spotkaniu z Aston Villą popisał się hat-trickiem, do którego dorzucił przypadkową, ale ostatecznie zapisaną mu asystę przy bramce Palmera. Rosenior nie mógł nachwalić się podopiecznego. Gdy był pytany, czy można umieścić Pedro na półce obok najlepszych “dziewiątek” świata - Harry’ego Kane’a, Kyliana Mbappe czy Erlinga Haalanda, nie wahał się:
- Joao znajduje się w tej samej kategorii. Przez dwa miesiące mojej pracy regularnie pokazuje, że jest napastnikiem klasy światowej - cytowało BBC Sport. - (...) W tej chwili nie zamieniłbym Joao na nikogo innego. Pokazuje wszystkie cechy i umiejętności, których oczekuję. Wielka sprawa to też jego wiek. Wciąż może się rozwinąć i już dostrzegłem kilka obszarów, gdzie ma pole do poprawy. Teraz jednak operuje na poziomie klasy światowej, a zadanie moje i klubu to utrzymanie go na nim - dodawał Rosenior.

Jeden z najlepszych w 2026

Brazylijczyk z 14 trafieniami plasuje się w tym sezonie na dziewiątym miejscu w pięciu najmocniejszych ligach Europy i czwartym w Premier League, jeśli chodzi o liczbę bramek. W klasyfikacji kanadyjskiej, z 19 punktami, zajmuje również dziewiąte miejsce w ligach TOP5 i trzecią lokatę w lidze angielskiej. Jeśli chodzi o gole bez uwzględnienia rzutów karnych w najmocniejszych ligach europejskich, ustępuje jedynie Kane’owi (20), Haalandowi (19) oraz Denizowi Undavowi i Mbappe (po 15). Skoro “rozbujał” się na dobre dopiero po objęciu sterów przez Roseniora, można zastanawiać się, jakie wykręci statystyki, jeśli tendencja się utrzyma. Wszak w 2026 roku w ligach TOP5 więcej bramek zdobyli tylko Kane (11) oraz Vedat Muriqi (9).
BBC, porównując Pedro z Kane’em, Mbappe i Haalandem wylicza, że z tego grona pod względem skuteczności Brazylijczyk ustępuje jedynie pierwszemu z wymienionych. W obecnych rozgrywkach do siatki trafia 24,6% jego strzałów. W przypadku Mbappe oraz Haalanda mowa o odpowiednio 20,7% i 22,5%. Kane z kolei deklasuje konkurencję z wynikiem 31,3%. Zgodnie z danymi portalu Understat, podobnie wygląda też bilans względem modelu expected goals. Kane znacznie przebija swój “oczekiwany” wynik z 30 trafieniami z xG na poziomie 24,53. Jest więc prawie 5,5 gola na plusie. Pedro, Mbappe i Haaland są blisko wartości oczekiwanej: odpowiednio 0,13 oraz 1,35 na plusie i 0,83 na minusie.
Może i Rosenior chwali go na wyrost, ale cyferki pokazują, że mowa o naprawdę dobrym napastniku. Do najlepszych na świecie na pewno brakuje mu regularności i dostarczania imponujących liczb na przestrzeni wielu sezonów. Jeśli jednak chodzi o formę w ostatnim czasie, jest jednym z najlepszych napastników na świecie i pewnie najlepszym w Premier League. Pytanie tylko, jak długo zdoła utrzymać fenomenalną dyspozycję.
Co ciekawe, na kapitalną formę Pedro zareagował nawet popularny portal Transfermarkt, który w ostatnich dniach podniósł jego szacowaną wartość z 65 do 75 mln euro.

Dyskusja

Przeczytaj również