Wrze w Arabii Saudyjskiej. Mocne zarzuty do Ronaldo i spółki. "To niewiarygodne"

Wrze w Arabii Saudyjskiej. Mocne zarzuty do Ronaldo i spółki. "To niewiarygodne"
IMAGO / pressfocus
Kacper - Klasiński
Kacper KlasińskiDzisiaj · 14:30
Cristiano Ronaldo wreszcie może doczekać się mistrzostwa Arabii Saudyjskiej. Rywale zarzucają jednak, że… sięgnie po nie z pomocą sędziów. Wielki dzień Saudi Pro League może zostać przyćmiony kontrowersjami, które zdecydowanie nie jej służą.
Gdy Cristiano Ronaldo trafiał do Arabii Saudyjskiej, od razu można było założyć, że stanie się nie tylko twarzą tamtejszej ligi, lecz jej głównym bohaterem, wręcz “półbogiem”. Tymczasem gra w Al-Nassr już od niemal trzech i pół roku, a wciąż nie sięgnął po tytuł mistrzowski. Dwukrotnie kończył na drugim miejscu. Raz na trzeciej lokacie. Teraz jego drużyna prowadzi w tabeli na samym finiszu. Wreszcie możemy doczekać się wielkiego triumfu CR7, którego należało się spodziewać, ale otoczka nie jest taka, na jakiej zależałoby Saudyjczykom.
Dalsza część tekstu pod wideo
W walce o mistrzostwo poza Al-Nassr z Ronaldo, Kingsleyem Comanem, Sadio Mane czy Joao Felixem w składzie, liczą się jeszcze Al-Hilal Karima Benzemy, Darwina Nuneza, Sergeja Milinkovicia-Savicia, Kalidou Koulibaly’ego czy Theo Hernandeza oraz (już ostatkiem sił) Al-Ahli Ivana Toneya, Riyada Mahreza, Francka Kessiego i Edouarda Mendy’ego. Ostatnio może nawet częściej niż o piłkarskich gwiazdach mówi się tam jednak o… sędziach. W Hiszpanii - Real lub Barcelona. W Anglii - właściwie każdy klub Big Six. W bańce właściwie każdej ligi panuje przekonanie o “pchaniu” pewnej drużyny do tytułu przez arbitrów. W Arabii Saudyjskiej weszło to na wyższy poziom. Rywale z czołówki Saudi Pro League sądzą, że arbitrzy robią wszystko, aby CR7 i jego Al-Nassr wreszcie zdobyli mistrzostwo.

Rok problemów

Rok 2026 nie zaczął się dobrze dla saudyjskiego projektu futbolowego. W lutym zrobiło się głośno, gdy oburzony Ronaldo strajkował w wyrazie dezaprobaty dla sposobu zarządzania jego klubem przez saudyjski Publiczny Fundusz Inwestycyjny. Al-Nassr to jedna z czterech kontrolowanych przez niego w 75 procentach wielkich krajowych marek. Podczas gdy klub CR7 nie dokonał w styczniu żadnych znaczących wzmocnień (latem wydał jednak ponad 100 milionów euro, m.in. na Felixa czy Comana), konkurencja nie spała. Zimą doszło do głośnego transferu między dwoma innymi zespołami PIF. Przewodzące wówczas tabeli ligowej Al-Hilal pozyskało z Al-Ittihad Karima Benzemę. CR7 odebrał to jako brak ambicji swego klubu.
Dodatkowo miał domagać się regulacji opóźnionych wypłat wynagrodzeń oraz przywrócenia na stanowiska zawieszonych Jose Semedo i Simao Coutinho - dyrektora wykonawczego i dyrektora sportowego Al-Nassr. Obaj to prywatnie jego dobrzy koledzy. Ostatecznie Portugalczyk ominął trzy mecze, a po spełnieniu oczekiwań wrócił do gry. Władze ligi z kolei obwieściły światu:
- Saudi Pro League funkcjonuje w oparciu o prostą zasadę. Każdy klub działa niezależnie i podlega tym samym zasadom. Ma własny zarząd wykonawczy i sportowy. Decyzje dotyczące wzmocnień, wydatków oraz strategii są ich niezależnymi decyzjami, w ramach odpowiedniej struktury finansowej, zapewniającej stabilne funkcjonowanie i konkurencyjność. Dotyczy ona w takim samym stopniu całej ligi.
Zamieszanie z CR7 w roli głównej udało się wygasić, ale pojawiły się kolejne problemy. Napięta sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie nie pomaga w budowie wizerunku stabilnego, bezpiecznego i przyjaznego kraju, gdzie sport może się harmonijnie rozwijać. A ostatnio eksplodowały oskarżenia o nieuczciwe sędziowanie, sprzyjające Al-Nassr.
Ligowi rywale zarzucają arbitrom, że działają na ich szkodę i na korzyść drużyny z Rijadu, “pchając” ją do mistrzostwa. Widzieliśmy już wymowne wypowiedzi piłkarzy w wywiadach pomeczowych oraz posty w mediach społecznościowych, sugerujące wprost stronniczość sędziów, a nawet… oficjalne oświadczenie trzeciego w tabeli Al-Ahli, podważające ich obiektywizm. Rozgrywki kończą się w atmosferze skandalu, kontrowersji i pretensji, które - niezależnie od ich zasadności - na pewno nie są Saudyjczykom na rękę i niosą się po całym świecie.

Mecz, po którym nie gryźli się w język

Zamieszanie rozgorzało na dobre po spotkaniu 29. kolejki między Al-Fayha i Al-Ahli. Goście przystępowali do niego jako trzecia siła ligi, ze stratą pięciu oczek do liderującego Al-Nassr, wciąż marząc o dogonieniu rywali. Po końcowym gwizdku byli przekonani, że sędziowie skutecznie włożyli im kij w szprychy, nie dyktując trzech rzutów karnych i tym samym doprowadzając do remisu. Trzeba przyznać, że decyzje - czy to o cofnięciu ich po obejrzeniu powtórek, czy to w ogóle o nie gwizdnięciu - wyglądały kontrowersyjnie.
Wspomniane sytuacje można zobaczyć poniżej - od 1:08, 7:15 i 8:35.
W pomeczowym wywiadzie wściekły Ivan Toney stwierdził, że sędzia techniczny kazał graczom Al-Ahli “skupić się na azjatyckiej Lidze Mistrzów”. Anglik powiedział też wprost: na zaistniałej sytuacji korzysta ścigane przez jego zespół Al-Nassr.
Potem opublikował na Instagramie emocjonalny post:
- Dwie z tych sytuacji sprawdzono na VAR, jednej nawet nie. To szalone, jak można przegapić takie rzeczy lub świadomie je zignorować. Nie chcę mówić za dużo, by nie wpaść w tarapaty, ale to jasne, co ma na to wpływ!!! Nie pojmuję, jak sędzia mógł nam powiedzieć podczas analizy VAR, żebyśmy skupili się na innych rozgrywkach. Co więcej, w doliczonym czasie przyznał, że pierwszy incydent to rzeczywiście był karny. Ale słuchajcie, pewnie to ja jestem ten zły, bo mówię głośno o wątpliwych decyzjach czy g*wnianym sędziowaniu.
- Mogą już wręczyć trofeum, tego chcą. Chcą, żebyśmy wypadli z walki o tytuł. Chcą wręczyć mistrzostwo konkretnej osobie, to brak szacunku dla naszego zespołu - pisał klubowy kolega Toneya, Galeno.
W podobne tony uderzyło też Al-Ahli, wydając oficjalny komunikat, w którym można przeczytać m.in., że:
- Wyrażamy głębokie niezadowolenie błędami sędziowskimi wypaczającymi wynik meczu z Al-Fayha w 29. kolejce. (...) Takie pomyłki powodują uzasadnione wątpliwości dotyczące sposobu wyboru obsady sędziowskiej i przyjmowanych kryteriów. (...) Nasz zespół został dotknięty nieuczciwymi werdyktami arbitrów. To nieakceptowalna sytuacja, niesprzyjająca ani rozwojowi rozgrywek, ani zasadzie uczciwej rywalizacji, która musi stanowić fundament każdych dobrze funkcjonujących rozgrywek.

“Są pchani do pucharów”

Niedawno odbył się też bezpośredni mecz między Al-Nassr i Al-Ahli. Ekipa Ronaldo wygrała 2:0, ale i tym razem nie zabrakło kontrowersji. O dosadny komentarz pokusił się Merih Demiral, zaatakowany ostrym wejściem (w opinii arbitra tylko na żółtą kartkę) przez Comana.
- Sędziowanie jest szalone. Na Boga - spójrzcie na moją nogę. Decyzje zawsze są na korzyść Al-Nassr. Co sezon są pchani do trofeów. Szczerze, to niewiarygodne - grzmiał Turek.
Zresztą kontrowersje pojawiały się już wcześniej. W lutym, gdy Al-Nassr pokonało Al-Ittihad, przegrani uważali, że nie dostali dwóch rzutów karnych. Wówczas ich zawodnik, Danilo Pereira, sugerował stronniczość sędziów, pisząc na Instagramie:
- Niektóre rzeczy są po prostu ustawione… To niemożliwe!
Jeszcze w poprzednim sezonie doczekaliśmy się oświadczenia podobnego, jak to opublikowane przez Al-Ahli, tylko w wykonaniu Al-Hilal. Wówczas to, po remisie z Al-Riyadh, domagano się zapewnienia zagranicznej obsady sędziowskiej, gwarantującej obiektywność i wyższy poziom. Co ciekawe, wszystkie kluby, które tak głośno uderzały w “czystość” arbitrów, należą do PIF. A więc ich przedstawiciele sugerują ustawienie ligi na korzyść zespołu ich większościowych właścicieli. Wizerunkowo wygląda to wręcz fatalnie.

Mistrzostwo CR7 cenne jak nic innego

Dla piłkarskiego projektu Arabii Saudyjskiej sprawy wizerunkowe to priorytet. Poprzez rozwój tamtejszej ligi, budowę jej marki i reputacji ma być budowane także postrzeganie całego kraju. Punktem kulminacyjnym całej futbolowej operacji o dużo większym sensie będzie organizacja Mistrzostw Świata 2034. W momencie, gdy na rodzimym podwórku odzywają się głosy zarzucające nieuczciwość, przekręty i “ciągnięcie za uszy” jednej drużyny, mocno szkodzi to całej idei. Zresztą odniósł się do tego nawet sam Cristiano:
- Myślę, że to nie służy lidze. Wszyscy narzekają. To piłka nożna, nie wojna. Trzeba walczyć, każdy chce wygrywać, ale nie wszystko jest dozwolone - cytuje jego słowa dla Thmanyah portal Goal. (...) - Widziałem naprawdę wiele złych rzeczy. Wielu zawodników narzekało, publikowało posty na Instagramie i Facebooku, wypowiadało się o sędziach, o lidze i o całym projekcie. To nie jest dobre. Nie o to chodzi w tej lidze.
A skąd przekonanie, że władzom miałoby zależeć na tym, aby wygrało akurat Al-Nassr? Otóż Ronaldo to obecnie twarz futbolu w Arabii Saudyjskiej, a pod wieloma względami również i całego kraju. To on był tam pierwszą wielką gwiazdą. To on przyciąga ludzi na trybuny - aż 12 z 16 drużyn, które grały już w tym sezonie domowy mecz z Al-Nassr, zanotowało w nim największą frekwencję na swoim stadionie w obecnych rozgrywkach ligowych. Ewentualny triumf zespołu CR7 stanowiłby komercyjną maszynkę, poniósłby się w mediach, a i on, jako największy bohater Saudi Pro League, miałby okazję wreszcie zostać jej pełnoprawnym królem. Właśnie na to prawdopodobnie liczyło PIF, gdy ściągało go na Półwysep Arabski.
Gdy więc rywale widzą kontrowersyjne lub błędne decyzje sędziów, działające na korzyść ekipy CR7, zakładają, że władze ligi chcą wreszcie, po trzech i pół roku, zrealizować założony plan. Al-Nassr najłatwiej przyszyć łatkę faworyzowanego klubu właśnie z uwagi na Ronaldo.

Bardzo blisko celu

Sam futbol w Arabii Saudyjskiej wciąż się rozwija. W czterech z ostatnich siedmiu edycji azjatyckiej Ligi Mistrzów wygrywały tamtejsze kluby. Niedawno tytuł najlepszej drużyny kontynentu obroniło Al-Ahli, a wspomniany wcześniej Demiral, pomimo porażki w bezpośrednim meczu, dumnie paradował z medalem po murawie stadionu Al-Nassr, wrzucając potem na X-a posta z wymownym podpisem: “po raz pierwszy mają na swoim stadionie medal za zwycięstwo w Lidze Mistrzów”.
Projekt Saudi Pro League ma pewne oczywiste ograniczenia - przynajmniej z perspektywy europejskiego kibica. Ale chodzi tam nie tylko o kwestie sportowe. Przedzierające się do mediów na całym świecie kontrowersje dotyczące sędziowania nie sprzyjają budowie odpowiedniego, pozytywnego i stabilnego wizerunku - nawet jeśli są zwyczajnie rozdmuchane.
Niemniej, bardzo prawdopodobne, że Al-Nassr sięgnie po mistrzostwo. A wówczas wszędzie będzie pełno triumfującego Ronaldo. Podobnie jak wówczas, gdy wreszcie dobije do tysiąca strzelonych goli, bo to zapewne tylko kwestia czasu. Pompa, fajerwerki i uśmiechnięta, potężna gwiazda, stanowiąca żywą reklamę, chodzący symbol Arabii Saudyjskiej - już w sensie nie tylko sportowym. Właśnie dla takich chwil państwo zainwestowało w tamtejszą piłkę ogromne pieniądze. Wiedzą to wszyscy związani z ligą. I być może dlatego wielu z nich (pewnie na wyrost) dopatruje się spisku.

Dyskusja

Przeczytaj również