Wybitny występ Polaka w Lidze Mistrzów! Kosmiczne statystyki. "Klasa światowa"

Wybitny występ Polaka w Lidze Mistrzów! Kosmiczne statystyki. "Klasa światowa"
IMAGO / pressfocus
Dominik - Budziński
Dominik BudzińskiWczoraj · 23:07
We wtorek w Lidze Mistrzów błysnął Piotr Zieliński, dzień później równie znakomity występ w najbardziej elitarnych rozgrywkach Starego Kontynentu zaliczyli z kolei Jan Bednarek i Jakub Kiwior! Obaj wpisali się na listę strzelców w meczu z Napoli (4:1), a naprawdę udanych zagrań mieli znacznie więcej.
Jak zwykle z dużą dozą zainteresowania spoglądaliśmy na Porto, gdzie tym razem w podstawowym składzie znalazło się dwóch Polaków. Jan Bednarek i Jakub Kiwior już niemal tradycyjnie stworzyli duet środkowych obrońców, wracający do zdrowia po kontuzji Oskar Pietuszewski zasiadł natomiast na ławce. Biało-czerwoni stanęli przed trudnym zadaniem, bo na Estadio do Dragao wpadło zawsze groźne Napoli.
Dalsza część tekstu pod wideo
Od początku szczególnie widoczny był Bednarek, który już w drugiej minucie upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie dość, że zaliczył świetną interwencję w defensywie, to jeszcze “załatwił” rywalowi żółtą kartkę. Antoni Vergara po skutecznym wślizgu Polaka wpadł w niego ze zbyt dużym impetem i w pełni zasłużył na upomnienie.
Kilka minut później Bednarek postanowił jeszcze ubarwić repertuar swoich zasług. Kamery chyba nie przez przypadek pokazywały go przez dłuższą chwilę tuż przed rzutem rożnym, do którego podszedł Gabri Veiga. Hiszpan dośrodkował perfekcyjnie, a Polak zupełnie zgubił krycie i pewnym strzałem głową wyprowadził “Smoki” na prowadzenie, zdobywając tym samym swoją pierwszą bramkę w Lidze Mistrzów.
Polski duet grał naprawdę pewnie, choć mierzyć musiał się z solidnym zestawem ofensywnych ogniw ekipy spod Wezuwiusza. Aktywny był Rasmus Hojlund, czyli napastnik, za którego swego czasu Manchester United płacił prawie 80 mln euro, co jakiś czas uaktywniał się nieśmiertelny Kevin De Bruyne, a Scott McTominay niedługo przed przerwą doprowadził do wyrównania. I tu już, tak się przynajmniej wydaje, nasi stranieri mogli zrobić nieco więcej. Najpierw Bednarek dość niepewnie wybijał piłkę, a potem wraz z Kiwiorem nie przykryli przeciwnika, po którego strzale skuteczną dobitką popisał się wspomniany McTominay.
Winy za feralną sytuację nie można zrzucać jednak tylko na Polaków, bo lepiej - w akcji trwającej całkiem długo - zachować mogli się też ich kumple z drużyny, na czele ze stojącym między słupkami Diogo Costą.
A Bednarek na przestrzeni całego meczu naprawdę kapitalnie wypadł też w liczbach. Nie tylko strzelił gola, ale też:
  • Wygrał osiem pojedynków (najwięcej na boisku) przy 73% skuteczności,
  • Zaliczył cztery przechwyty (najwięcej),
  • Zanotował osiem wybić (najwięcej),
  • Miał 96% skuteczności podań (55/57).
Poza tym był blisko drugiego gola, gdy głową uderzył w poprzeczkę, a ponadto zaliczył asystę drugiego stopnia przy golu na 2:1 dla Porto. To on tak dobrze interweniował na własnej połowie, że długim zagraniem uruchomił Santiago Gimeneza. Meksykanin miał dużo miejsca i zagrał w uliczkę do strzelca - Gabriego Veigi.
Co ciekawe, według ocen Meczyki.pl - tworzonych na podstawie specjalnych algorytmów - Bednarek z notą 8,1 był drugim najlepszym piłkarzem meczu, jedynie za Gabrim Veigą (8,9). Za ich plecami znalazł się Kiwior (7,9).
Oceny Porto Napoli
własne
A jak wypadł drugi z polskich stoperów? Kiwiora też trzeba pochwalić. Najwidoczniej pozazdrościł Bednarkowi, bo w 80. minucie też wpisał się na listę strzelców i to niemal w identyczny sposób. Wyszedł w powietrze po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzałem po długim rogu dopełnił formalności. Poza tym zaliczył kilka dobrych interwencji w defensywie, podobać mogły się też jego podania, także te długie - po jednym z nich Froholdt pędził na bramkę Napoli i był faulowany na kartkę przez McTominaya. Łącznie Kiwior zanotował zresztą najwięcej podań wśród wszystkich piłkarzy przebywających na murawie i robił to na świetnej skuteczności (66/68).
Pozostaje mieć nadzieję, że nasz duet dobrą dyspozycję z Porto tym razem w większym stopniu przełoży na mecze reprezentacji Polski, bo te nadchodzą wielkimi krokami. Co natomiast z Oskarem Pietuszewskim? Tym razem nie podniósł się z ławki, ale to akurat żaden powód do paniki. Wychowanek Jagiellonii wrócił do kadry meczowej “Smoków” po trzech spotkaniach pauzy spowodowanej problemami zdrowotnymi. Na jego popisy w Lidze Mistrzów pewnie też przyjdzie jeszcze czas.

Dyskusja

Przeczytaj również