Wygrani i przegrani meczu z Bośnią. "Musi stracić miejsce w składzie"

Kurz po zremisowanym przez Polskę meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowina (0:0) powoli opada, a to dobra okazja, aby tradycyjnie pokusić się o wskazanie największych wygranych oraz przegranych postaci w biało-czerwonych szeregach.
W zależności od wyniku i przebiegu danego meczu, z wyborem takich grup bywało już różnie. Czasami, gdy reprezentacja Polski zagrała świetnie, wskazywaliśmy tylko nazwiska piłkarzy, którzy po takim spotkaniu mogli zyskać najwięcej. Bywało też zupełnie odwrotnie. A tym razem? Spokojnie można wyselekcjonować zawodników do obu grup. Takie to było spotkanie. Słodko-gorzkie.
Najwięksi wygrani
Wiktor Nowak
Cóż to był za debiut. Nowak, który kilka tygodni temu przeniósł się z Górnika Zabrze do Slavii Praga i szybko zaczął robić tam furorę, na fantazji wszedł też do reprezentacji Polski. W przerwie meczu z Bośnią zmienił bezproduktywnego Bartosza Slisza i wypadł o niebo lepiej. Jako w teorii defensywny pomocnik zdecydowanie nie ograniczał się do przeszkadzania rywalom. Brał grę na siebie, napędzał akcje, posłał dwa świetne podania do Roberta Lewandowskiego, spróbował nawet minimalnie niecelnego strzału z dystansu. Był zdecydowanie jednym z najlepszych, a może i najlepszym ogniwem w biało-czerwonych szeregach. Tym samym bez wątpienia zapracował sobie na reprezentacyjny kredyt zaufania. Kolejne występy w najbliższych dniach (i nie tylko) powinny być formalnością.
Kacper Potulski
Zaliczył swój trzeci występ w seniorskiej kadrze, ale pierwszy w meczu o punkty. I wypadł jak najbardziej pozytywnie. Początkowo mógł trochę irytować częstymi faulami, ale po pierwsze - popełniał je daleko od bramki, po drugie - szybko ochłonął i grał już znacznie bardziej rozważnie. Miał m.in. najwięcej wybić wśród reprezentantów Polski (sześć), gorzej wyglądał pod względem liczby wygranych pojedynków (dwa na siedem), ale ustrzegł się większych błędów. Przypomnijmy - mowa o zaledwie 18-letnim zawodniku, który już teraz wskoczył do jedenastki reprezentacji na tak newralgiczną pozycję jak środek obrony. Trzeba obdarzyć go zaufaniem i liczyć na to, że rozwinie się na miarę niewątpliwie ogromnego potencjału. Póki co start w narodowych barwach notuje jak najbardziej obiecujący.
Najwięksi przegrani
Jakub Kiwior
Jeśli miał potwierdzić, że spokojnie może funkcjonować w reprezentacji jako lewy obrońca w ustawieniu z czwórką z tyłu, to… chyba wybił selekcjonerowi taki pomysł z głowy. Kiwior przez pierwsze 45 minut miał z Bośniakami ogromne problemy, w efekcie czego został zdjęty już w przerwie. Ewidentnie nie czuł się na tej pozycji swobodnie - był spóźniony, zagubiony, zbyt wolny dla szybkich skrzydłowych. Czy po takim występie może obawiać się o miejsce w składzie? Na bok defensywy chyba póki co nie wróci, ale jest mimo wszystko tak jakościowym graczem, że być może Urban ponownie znajdzie mu miejsce w środku, gdzie 26-latek stworzy duet z klubowym kolegą, czyli Janem Bednarkiem. To natomiast, przy zachowaniu ustawienia, oznaczałoby zrezygnowanie z Potulskiego. Przed selekcjonerem zapewne sporo dylematów, ale też nadchodzący poligon doświadczalny w postaci meczów ze Szwecją, Rumunią i ponownie Bośnią.
Bartosz Slisz
Trudno o bardziej przezroczystego piłkarza w reprezentacji Polski. Niby nie zawali, ale też nie da niczego ekstra. Poda do najbliższego, czasami odbierze jakąś piłkę, inną straci. I tak od meczu do meczu. Przeciwko Bośni pomocnik duńskiego Broendby znów zagrał po prostu bardzo przeciętnie. W przerwie został zmieniony przez Wiktora Nowaka, który wypadł zdecydowanie lepiej.
- Wiktor Nowak w 30 minut jako szóstka zrobił więcej w ofensywie niż Bartosz Slisz przez ostatni rok w kadrze - zauważył Michał w platformie X. I trudno się z tymi słowami - nawet jeśli są pewną hiperbolą - nie zgodzić. Jeśli Urban chciałby tłumaczyć teraz kolejne szanse dla Slisza niewielkim wyborem na pozycji defensywnego pomocnika, to powoli traci argumenty. Na ten moment w hierarchii wyżej musi być przynajmniej wspomniany Nowak. A pewnie znalazłoby się jeszcze kilku kandydatów.
Robert Lewandowski
Miewał już Lewandowski w reprezentacji mecze słabe, ale aż tak kiepskie spotkanie? Trudno sobie przypomnieć. Weteran notował stratę za stratą, nie dał drużynie praktycznie niczego w ofensywie. Był ociężały, niedokładny, spóźniony. Dyskusja o jego przydatności w zespole narodowym bez wątpienia rozgorzeje teraz na nowo. Metryki “Lewy” nie oszuka, w tym roku stuknęło mu 38 lat. A kadra, co zobaczyliśmy w piątkowy wieczór na Stadionie Narodowym, na poważnie musi zacząć szykować się na życie bez swojej legendy. Bo dziś nie jest już ona gwarantem jakości.