Wyrzut sumienia PSG. Skreślili piłkarza wartego fortunę. Brutalne słowa o pobycie w Paryżu

Wyrzut sumienia PSG. Skreślili piłkarza wartego fortunę. Brutalne słowa o pobycie w Paryżu
J.E.E / pressfocus
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 17:00
W PSG właściwie stracił półtora roku kariery. Po opuszczeniu Parc des Princes pokazał zaś prawdziwą pełnię wyjątkowego talentu. Dziś Paryżanie mogą żałować, że tak łatwo przyszło im skreślić Hugo Ekitike.
Kupić za 28,5 mln euro, sprzedać za 31,5 miliona. Teoretycznie udany interes, prawda? PSG nie może jednak być zadowolone ze skromnego zarobku na Hugo Ekitike. Obecnie mówimy o jednym z najlepszych napastników młodego pokolenia. Latem ubiegłego roku Liverpool wydał na niego 95 mln euro, co można uznać za inwestycję sporą, a jednocześnie uzasadnioną. Niezbyt obfity rynek “dziewiątek” sprawia, że zawodnik o tak wyjątkowym profilu musi być wyceniany bardzo wysoko. Wysoki, szybki, całkiem skuteczny, wyszkolony technicznie niczym futsalista. Na papierze snajper idealny. Co stało się zatem, że tak uzdolniony gracz został okrzyknięty niewypałem na Parc des Princes?
Dalsza część tekstu pod wideo

Złota klatka

Kiedy latem 2022 roku Ekitike podpisywał kontrakt z PSG, podkreślał, że spełnia jedno z największych marzeń. Zależało mu na tym, aby móc występować w najlepszym francuskim klubie. Chociaż Stade Reims najpierw dogadało się z Newcastle, to młodziutki napastnik trzymał “Sroki” na dystans, czekając na ofertę ze stolicy. I w końcu faktycznie mógł dołączyć do paryskiego gwiazdozbioru.
Potem jednak Ekitike przepadł na Parc des Princes. Nie miał bowiem zbyt dużych szans na regularną grę przy trójce Mbappe - Messi - Neymar. Wiemy oczywiście, że wspomniane trio koniec końców nie osiągnęło w Paryżu niczego historycznego. Każdy z tych gwiazdorów miał jednak niemal zarezerwowane miejsce w składzie. Innym pozostała lekcja cierpliwości. Bardzo długa lekcja.
- To naturalne, że Hugo nie jest zadowolony z ograniczonego czasu gry. Powiedziałem mu, że odpowiedzialność za to ponoszę zarówno ja, jak i on sam. Jest utalentowanym zawodnikiem, ale przy naszym ofensywnym tercecie trzeba wyjątkowego zaangażowania i cierpliwości, aby wykonać krok naprzód. Musi pracować jeszcze ciężej - mówił Christophe Galtier, który prowadził wówczas PSG.
W sezonie 2022/23 napastnik spędził na murawie 1396 minut, notując w tym czasie raptem cztery gole i cztery asysty. Tylko w 14 spotkaniach znalazł się w pierwszym składzie, z czego ani razu w Lidze Mistrzów. Paryżanie nie mieli czasu na sentymenty i po roku chcieli pozbyć się nietrafionego transferu. Celem miało być włączenie go w wymianę za Randala Kolo Muaniego. Sęk w tym, że samemu Ekitike nie podobała się perspektywa gry we Frankfurcie. Latem 2023 roku nie zgodził się na możliwość odejścia do Eintrachtu. W odpowiedzi spędził prawie całą rundę jesienną na trybunach. Półroczna przerwa od gry skłoniła go do zmiany zdania i przystania na ofertę Eintrachtu. Parc des Princes opuścił z zadrą w sercu.
- Okres w Paryżu był trudny. Prawie cały czas siedziałem na ławce. Rozumiem konkurencję, ale w takim wieku potrzebujesz minut. Patrząc z perspektywy czasu, sądzę, że wszystko w życiu dzieje się po coś. Nauczyłem się w tamtym czasie większej cierpliwości i pokory. To było cenne doświadczenie, chociaż oczywiście liczyłem na coś innego - wspominał na antenie TNT Sports.
- Oczywiście, że sam nie byłem idealny w PSG, ale nie dostałem też żadnego wsparcia. Potrzebujesz go, aby stać się lepszym zawodnikiem. Nikt ze mną nie rozmawiał, nikt nie chciał zaoferować pomocy. Musiałem radzić sobie sam. Podczas meczów czasami myślałem tylko o tym, żeby nie przeszkadzać innym zawodnikom. Wiele czynników złożyło się na to, że tam mi nie wyszło - dodał w rozmowie z L'Equipe.

Wreszcie na swoim

Powszechnie wiadomo, że Frankfurt to miejsce z najlepszym “granulatem” dla napastników. Eintracht specjalizuje się w szlifowaniu “dziewiątek”, które sprzedaje później za grube miliony. Niejednokrotnie kupcy mogli potem jednak żałować wydania sporych kwot na takich graczy jak Luka Jović, Andre Silva czy Kolo Muani. Kiedy niecały rok temu Liverpool płacił 95 mln euro za Ekitike, pojawiło się zatem wiele znaków zapytania. Teraz wiemy już, że “The Reds” wysupłali całkiem adekwatną sumę.
Ekitike to na razie zdecydowanie najlepszy zakup LFC z ostatniego letniego okienka. 23-latek robi to, czego się od niego wymaga, czyli strzela gole i aktywnie uczestniczy w pozostałych fazach ofensywnych. Karierę na Anfield rozpoczął od zdobycia siedmiu bramek w pierwszych 10 występach ligowych, czym wyrównał wynik Mohameda Salaha. Obecnie ma na koncie 17 trafień i sześć asyst w 43 meczach rozegranych dla “The Reds”. Średnio notuje 1,4 udanego dryblingu na spotkanie przy skuteczności 53%, co stanowi najlepszy wynik wśród środkowych napastników w Premier League. Potrafi doskonale grać na małej przestrzeni, jest przydatny zarówno w kontrach, jak i atakach pozycyjnych. Tak naprawdę trudno wskazać u niego widoczne wady.
- Ekitike musiał dostosować się do intensywności w Premier League. Jestem bardzo zadowolony z jego postępów. Włożył mnóstwo pracy, aby poprawić swoje możliwości fizyczne. To piłkarz, w którym zakochują się nasi kibice - chwalił Slot. - Ekitike to napastnik światowej klasy. Potrafi strzelać gole w każdy możliwy sposób. Może być lisem pola karnego, ale świetnie operuje też dalej od bramki. On umie zrobić niemal wszystko na boisku - stwierdził dla Yahoo Steve Nicol, były gracz LFC.
Francuz sprawił, że kibice “The Reds” praktycznie wcale nie musieli przejmować się długotrwałą kontuzją Alexandra Isaka. Szwed wrócił już do zdrowia i niedługo ma być do dyspozycji trenera. Trudno jednak spodziewać się, aby co najmniej do końca sezonu miała nastąpić zmiana w hierarchii. Ekitike zapewnia drużynie zbyt wiele (jego bramki dały dziewięć dodatkowych punktów w lidze), aby w jakikolwiek sposób ograniczać jego grę. Minęły już czasy, kiedy można było sadzać go na ławkę i to na pół roku.

Pierwsza strzelba Francji

Coraz więcej wskazuje na to, że 23-latek może być częścią wyjściowego składu Francji na mundial. Konkurencja nie zawiesiła bowiem poprzeczki zbyt wysoko. Kolo Muani rozgrywa słaby sezon. Marcus Thuram jest pod formą, w ostatnich 18 występach strzelił tylko trzy gole. Z kolei Ekitike podczas niedawnego zgrupowania wyglądał znakomicie. Przeciwko Brazylii trafił do siatki po akcji, w której pokazał cały swój repertuar. Utrzymanie się przy piłce, rozprowadzenie akcji i finalizacja. Wzór gry klasowego snajpera.
- Ekitike jest znakomity. Deschamps musi zabrać go na mundial i to najlepiej w pierwszym składzie. Podobają mi się jego umiejętności, ale też to, że potrafi poświęcić się dla drużyny. Takiego napastnika potrzebuje Francja - podkreślał Walid Acherchour, ekspert RMC Sport.
Patrząc na grę zawodnika Liverpoolu, można domniemywać, że PSG delikatnie żałuje tego, jak potoczyła się ta kariera na Parc des Princes. Jasne, Paryżanie mają teraz fenomenalną ofensywę, zdobywają jedno trofeum za drugim i nawet nie potrzebują do tego nominalnej “dziewiątki”. Trudno jednak uwierzyć, aby Ekitike nie potrafił odnaleźć się w układance Luisa Enrique, gdzie każdy element praktycznie w równym stopniu pracuje na wspólny sukces. Niestety, wychowanek Reims trafiał do innego PSG, bardziej gwiazdorskiego, nastawionego na blichtr, a niekoniecznie dobro kolektywu. Z jednej strony stracił w ten sposób półtora roku, a z drugiej zdobył doświadczenie, które wciąż procentuje.
Nadchodzący dwumecz Liverpool - PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów będzie idealną okazją na wzięcie rewanżu. “The Reds” nie są faworytami, jednak Ekitike z pewnością przystąpi do tego starcia wyjątkowo zmotywowany. Wiadomo bowiem, że żywi negatywne emocje do Paryżan. Podkreślał to w wielu wywiadach, przed styczniowym meczem z Marsylią przekornie powiedział, że od zawsze marzył o grze na Stade Velodrome. Jeśli komuś na Anfield ma podwójnie zależeć na wyeliminowaniu obrońców tytułu, to właśnie jemu.
Ekitike od pewnego czasu świętuje gole, wykonując gest rodem z rzymskich aren. Niczym Cezar jednym ruchem kciuka decyduje o losie przegranego gladiatora. Niedługo dowiemy się, czy będzie miał okazję wydać wyrok w sprawie swojego byłego pracodawcy. Chleba i meczów Ligi Mistrzów. Tyle wystarczy do szczęścia.

Dyskusja

Przeczytaj również