Zagrał 26 minut przez miesiąc, wyjdzie w składzie na Albanię? To byłoby ryzyko Urbana

Powołania do reprezentacji Polski sprowokowały oczywiste dyskusje, nawet jeśli spór dotyczył przede wszystkim tych zawodników, którzy są na dość dalekich miejscach w hierarchii kadry. Ale czy można się temu dziwić, skoro zostali zaproszeni, a w swoich klubach zwyczajnie nie grają?
Jan Urban wyselekcjonował 25 piłkarzy na marcowe zgrupowanie. Najmniejszą liczbę minut możliwych do wybiegania w tym miesiącu miał Krzysztof Piątek, którego Al-Duhail rozegrało raptem dwa spotkania w związku z konfliktem militarnym na Bliskim Wschodzie. Po drugiej stronie znajdują się Nicola Zalewski oraz Karol Świderski, Atalantę i Panathinaikos czekało aż sześć meczów. Jednocześnie jednak ani skrzydłowy, ani napastnik nie są tymi, którzy z grona kadrowiczów grali najwięcej. Wręcz przeciwnie.
Wśród 25 wybrańców Urbana znalazło się aż siedmiu, którzy w marcu uzbierali mniej niż 50% możliwych minut. Czasami, jak w przypadku Sebastiana Szymańskiego, niewiele zabrakło do przekroczenia granicy - współczynnik zawodnika Rennes to 48%. Czasami jednak mowa o zawodnikach z trzeciego szeregu. Najgorzej wypada Jan Ziółkowski - 4% możliwych minut w Romie. Ale nie tylko on ma kłopot.
BRAMKARZE
- Bartłomiej Drągowski (Widzew Łódź) - 300/390 minut
- Kamil Grabara (Wolfsburg) - 360/360 minut
- Mateusz Kochalski (Karabach) - 450/450 minut
- Bartosz Mrozek (Lech Poznań) - 540/540 minut
Jedynym powołanym bramkarzem, który na moment wypadł ze składu, był Bartłomiej Drągowski. W meczu z Lechem Poznań kompetentnie zastąpił go Veljko Ilić. Później "Drążek" grał już regularnie i wyglądał dobrze, może jedynie poza wyprowadzeniem piłki. Posługiwanie się niemal wyłącznie długimi podaniami, a takiemu rozwiązaniu hołduje Aleksandar Vuković, musi negatywnie wpływać na procent skutecznych zagrań bramkarza. W istocie - z całej czwórki Drągowski ma najniższy wskaźnik. To 53% w porównaniu z 68% Kamila Grabary, 81% Bartosza Mrozka oraz 92% Mateusza Kochalskiego. Z całego tego grona piłkarz Widzewa ma również najmniejszą liczbę celnych podań.
To między Drągowskim i Grabarą ma wybierać Jan Urban. Większe szanse przypisuje się graczowi Wolfsburga, który otrzymał już szansę z Holandią i zaliczył udane zawody. Powtórzenie tego manewru z Albanią nie będzie specjalnym zaskoczeniem. Bo chociaż Grabara broni na najniższym procencie (63%, najlepszy Kochalski 70%), to jednak broni w Bundeslidze, w dodatku w zespole walczącym o utrzymanie, wciąż dominowanym. Regularnie wystawia się go na próbę - na mecz notuje ponad dwie interwencje więcej niż Drągowski, a od Kochalskiego i Mrozka również jest w tym względzie lepszy.
OBROŃCY
- Jan Bednarek (FC Porto) - 494/540 minut
- Bartosz Bereszyński (Palermo) - 135/450 minut
- Matty Cash (Aston Villa) - 151/450 minut
- Tomasz Kędziora (PAOK) - 360/450 minut
- Jakub Kiwior (FC Porto) - 438/540 minut
- Arkadiusz Pyrka (St. Pauli) - 268/270 minut
- Przemysław Wiśniewski (Widzew Łódź) - 390/390 minut
- Jan Ziółkowski (AS Roma) - 26/540 minut
Pierwsze większe kontrowersje dotyczące powołań Jana Urbana były związane z obrońcami. I uwagom trudno się dziwić. Matty Cash rozegrał raptem 33% możliwych minut, ale na początku miesiąca był kontuzjowany. Gdy uporał się z urazem, wrócił do wyjściowego składu. W dodatku do jakości Casha nie ma żadnych zarzutów, to nasz zdecydowanie najlepszy wahadłowy, który od wielkiego dzwonu obsadzi też inne pozycje bloku defensywnego. Przemysław Wiśniewski natomiast nie wyglądał dobrze z GKS-em Katowice i Pogonią, ale trzy ostatnie spotkania w jego wykonaniu są udane. W tragikomicznym spotkaniu z Górnikiem Zabrze umiejętnie czytał zamiary przeciwników, chociaż należy pamiętać, że rywalizował z Sondre Lisethem czy Ondrejem Zmrzlym.
Gorzej wypada próba uzasadnienia obecności Jana Ziółkowskiego i Bartosza Bereszyńskiego. Jednego z nich mógłby zastąpić Kacper Potulski, ale kilkanaście występów w Bundeslidze nie przekonało selekcjonera. W sprawie piłkarza Mainz pojawiają się zasadne argumenty, że trzy ostatnie mecze ligowe to raptem dziewięć minut dla 18-latka. Szkopuł w tym, że w marcu Potulski i tak zagrał więcej niż Ziółkowski. Były gracz Legii spadł w hierarchii obrońców Romy na ostatnie miejsce. Groszowy występ z Genoą to jedno, ale już z Como Ziółkowski dostał 20 minut i nie upilnował przeciwnika przy decydującym uderzeniu. W konsekwencji z Lecce nawet nie podniósł się z ławki.
Z drugiej strony 20-latek już zagrał dla reprezentacji, więc Urban z miejsca traktuje go lepiej niż Potulskiego. Podobnych pretekstów można doszukiwać się w powołaniu Bereszyńskiego. Problem w tym, że gracz Palermo przegrywa rywalizację w składzie drużyny z Serie B, a nie Serie A lub Bundesligi. "Bereś" gra znacznie mniej niż taki Patryk Peda, a powodem są nie kontuzje, lecz decyzje sztabu szkoleniowego. 33-latek widnieje w kadrze głównie dlatego, że Urban musi wierzyć w lepszą decyzyjność weterana w kluczowych momentach. Chociaż... na czym ona ma się opierać? Na przeciętnych występach z Juve Stabia i Pescarą?
POMOCNICY
- Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin) - 59/270 minut
- Jakub Kamiński (FC Koeln) 270/270 minut
- Jakub Moder (Feyenoord) 360/360 minut
- Oskar Pietuszewski (FC Porto) - 215/360 minut
- Filip Rózga (Sturm Graz) 209/360 minut
- Michał Skóraś (KAA Gent) - 360/360 minut
- Bartosz Slisz (Broendby) - 270/270 minut
- Sebastian Szymański (Stade Rennes) - 132/270 minut
- Nicola Zalewski (Atalanta) - 373/630 minut
- Piotr Zieliński (Inter) - 302/360 minut
Powołanie Kamila Grosickiego to farsa. Z Rakowem nie zagrał ze względu na kontuzję. Wrócił na Koronę i w 30 minut nie zaprezentował nic ciekawego. W kolejnym starciu, już z Lechią, ponownie wszedł tylko z ławki i ponownie nie zachwycił. Jeśli skrzydłowego, który przecież miał już rozstać się z reprezentacją, zaciągamy na kadrę tylko ze względu na atmosferę, to w jej wnętrzu musi się naprawdę dziać źle, skoro tydzień bez "Grosika" będzie stanowił niebywałe wyzwanie. W szatni też raczej słuchałbym Jana Bednarka, Roberta Lewandowskiego czy Jakuba Kamińskiego. Zawodnik FC Koeln wydaje się odpowiednim wyborem na przyszłego kapitana reprezentacji.
Grosicki w kadrze nie ma ma w moim przekonaniu żadnego sensu. Świetny piłkarz, niesamowicie ważny dla reprezentacji, ale lata temu. Ostatniego gola w narodowych barwach strzelił w październiku 2020 roku z Andorą. Ostatnią asystę zaliczył w marcu 2021 roku z Finlandią. Od tamtej pory nic, a na boisku zameldował się 18 razy. Mityczne dawanie z wątroby, to obecnie przede wszystkim mit, życie minione. Na podstawie tego, jak 37-latek wygląda w Pogoni, nie widzę powodu, aby uważać, że z Albanią da zmianę lepszą niż we wrześniu 2023 roku, kiedy po stracie piłki rywale zapakowali nam drugiego gola.
Sytuacja reszty kadrowiczów wygląda lepiej, chociaż nie zjawiskowo. Nicola Zalewski znów nie odgrywa pierwszoplanowej roli w Atalancie, a Sebastian Szymański wciąż szuka stabilizacji we Francji. Filip Rózga miewa przebłyski w Sturmie, a ja sam wolałbym tutaj piłkarza o innej charakterystyce - Bartosza Nowaka. Do znudzenia będę powtarzał, że gracz GKS-u dysponuje na tyle nieszablonowym podaniem i ułożoną nogą, że w momencie walki o wynik mógłby okazać się nie do przecenienia. Rózga to jednak ulubieniec Urbana, selekcjonerowi nie przeszkadza, że w najważniejszych meczach Austriaków 19-latek zaczynał ostatnio na ławce.
NAPASTNICY
- Robert Lewandowski (FC Barcelona) - 299/540 minut
- Krzysztof Piątek (Al-Duhail SC) - 180/180 minut
- Karol Świderski (Panathinaikos) - 201/630 minut
Można zażartować, że Krzysztof Piątek i Karol Świderski przyjadą na kadrę wypoczęci - jedynie trzej reprezentanci uzbierali w marcu mniej minut - a można poważnie zastanowić się nad fatalną obsadą linii ataku. Jeśli coś stanie się Robertowi Lewandowskiemu (odpukać we wszystkie niemalowane drewna Polski), Jan Urban znajdzie się w arcytrudnym położeniu. Z jednej strony Piątek, który strzela, ale w Katarze, z drugiej strony Świderski, który występuje w poważniejszych rozgrywkach, ale okazjonalnie.
Selekcjoner zdecydował się na brutalne wskazanie Karolowi Czubakowi czy Mateuszowi Żukowskiemu, że na ten moment nie widzi ich w kadrze nawet w randze czwartej "dziewiątki". Oby taki piłkarz nie był Polsce potrzebny. Oby nie był potrzebny nawet zmiennik "Lewego", bo żaden z jego potencjalnych konkurentów nie przekonuje. Można ulec wrażeniu, ze Piątka ze Świderskim powołuje się siłą rozpędu. Martwi zwłaszcza sytuacja tego drugiego, Rafael Benitez zupełnie nie ufa 29-latkowi, który w marcu tylko dwukrotnie otrzymał szansę w wyjściowym składzie. Co więcej, okazji nie wykorzystał - ostatni gol "Świderka" datowany jest na początek lutego.