"Nie miałem nadziei". Poruszające wyznanie polskiego mistrza Europy

Bartłomiej Lemański był w minionym sezonie reprezentacyjnym jednym z kluczowych zawodników kadry Polski. Doświadczony środkowy przyznał, że nie spodziewał się, że jego kariera potoczy się w taki sposób.
Polacy w sobotę obronili mistrzostwo Europy sprzed trzech lat. W finale wygrali z reprezentacją Francji 3:1.
Lemański zadebiutował w reprezentacji Polski już w 2017 roku, ale długo był na jej marginesie. Grbić docenił go za dobrą formę w sezonie ligowym. Pomogła mu też absencja innych środkowych: Jakuba Kochanowskiego, Mateusza Bieńka czy Norberta Hubera.
30-latek nie tylko wrócił do reprezentacji, ale też stał się jej podstawowym zawodnikiem. Po finale przyznał, że nie przypuszczał, że będzie to możliwe.
- W ogóle od lat się nie spodziewałem, że będę miał taką okazję. Nie tylko, że będę w "drużynie marzeń", ale zacznijmy od tego, że będę w kadrze. Był taki moment, że ja naprawdę nie miałem nadziei, że wrócę. Dostałem szansę i cieszę się, że wykorzystałem tę szansę do końca, bo kończymy sezon z dwoma złotymi medalami, więc czego chcieć więcej - cieszył się Lemański, którego cytuje portal Przegląd Sportowy Onet.
30-latek przeżywał huśtawkę nastrojów w końcowce pierwszego seta. Przy setbolu dla Francji zaatakował w aut, ale jego błąd nie miał konsekwencji. Po challenge'u okazało się, że jeden z rywali dotknął siatki.
- Pomyślałem wówczas, że nie można zmarnować tej szansy, bo to był naprawdę bardzo ważny punkt, a potem tego seta wygraliśmy. Na pewno długo tego nie zapomnę - podsumował Lemański.