Złoty medal, a w tle prowizorka. Grbić się wściekał, tak trenowali Polacy

Nikola Grbić miał słuszne pretensje do organizatorów tegorocznych mistrzostw Europy. Selekcjoner Polaków wysłał nawet oficjalne pismo, które... niewiele dało.
Reprezentacja Polski obroniła złoty medal mistrzostw Europy. Biało-czerwoni pokonali Francję 3-1. Nasi siatkarze znów pokazali klasę, chociaż pod względem organizacyjnym pojawiło się mnóstwo niedociągnięć.
W trakcie turnieju Nikola Grbić wysłał nawet oficjalne pismo do CEV. Zwracał w nim uwagę na warunki, w jakich przyszło trenować jego podopiecznych. Zawodnicy musieli zmieścić się w wąskim okienku czasowym.
- W Bułgarii warunki były dalekie od idealnych. Do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego musieliśmy trenować w tak dziwnych porach. W dniach wolnych od meczów wyznaczono nam treningi o godz. 10 lub 11.30 i to w sytuacji, gdy dzień wcześniej nasze spotkanie rozpoczynało się o godz. 19, a drużyna późno szła spać. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że trenowaliśmy na hali, na której nie było meczów - powiedział trener, cytowany przez WP Sportowe Fakty.
Selekcjoner przyznał również, że organizatorzy imprezy nic nie zrobili z otrzymaną od niego informacją. Polakom, na szczęście, nie przeszkodziło to w odniesieniu końcowego sukcesu.
W Bułgarii zawiodły nie tylko warunki treningowe, ale też frekwencja. Mecz Macedonii z Portugalią oglądało 59 osób, natomiast potyczkę Ukrainy z Portugalią 257.