Przełomowe wieści ws. Joshuy. Jest potwierdzenie
Anthony Joshua doszedł do pełni sił. Poinformowano, że przed Nowym Rokiem opuścił szpital po poważnym wypadku.
W poniedziałkowy poranek Anthony Joshua uczestniczył w wypadku. Około godz. 11:00 w nigeryjskiej miejscowości Makun osobówka, którą podróżował, z impetem uderzyła w zaparkowaną ciężarówkę.
W zdarzeniu ucierpiało pięć osób. Pięściarz doznał niegroźnych obrażeń i został przetransportowany do szpitala, zaś dwóch jego współpasażerów poniosło śmierć na miejscu. Szczegóły TUTAJ.
Świadek wypadku Ajala Yusuf Oluwaseyi wyznał, że usłyszał głośny huk. Pomyślał, że w ciężarówce pękła opona, jednak najpewniej doszło do tego w osobówce. - Joshua był zszokowany śmiertelnością zdarzenia. Nie był w stanie mówić - ujawnił.
Pięściarz trafił do Duchess International Hospital w Lagosie. To placówka od dwóch lat uznawana za najlepszy prywatny szpital w państwie, oferująca całodobową opiekę indywidualną. Przy nim przez cały czas miała czuwać natomiast jego matka.
Jego obrażenia nie były tak poważne, jak początkowo się obawiano. Jego stan pozostawał stabilny. Po wypadku Joshua skarżył się wyłącznie na ból nogi. Mimo tego pozostał on na obserwacji.
Przełomowe informacje na temat pięściarza nadeszły w ostatnich godzinach. Daily Mail podaje, że tuż przed Nowym Rokiem Joshua opuścił szpital w Lagosie. Został wypisany z niego późnym popołudniem.
Po opuszczeniu placówki pięściarz wspólnie z matką odwiedził zakład pogrzebowy. Tam pożegnał zmarłych członków swojego teamu - Kevina Ayodele oraz Sinę Ghamiego. Ich ciała przygotowywano do repatriacji.
Joshua ma pozostać w Nigerii jeszcze co najmniej kilka dni. Jego otoczenie podkreśla, że choć pięściarz doszedł do zdrowia fizycznego, pełna ocena jego zdrowia psychicznego będzie możliwa dopiero za kilka dni.