Finalne rozstrzygnięcie afery w skokach narciarskich. Dyskwalifikacja na 18 miesięcy

Finalne rozstrzygnięcie afery w skokach narciarskich. Dyskwalifikacja na 18 miesięcy
Źródło: IMAGO / PressFocus
Zapadła decyzja FIS w sprawie afery kombinezonowej z ubiegłego sezonu. Dyskwalifikacji nie uniknęli członkowie sztabu szkoleniowego reprezentacji Norwegii.
W trakcie mistrzostw świata w skokach narciarskich w Trondheim było głośno o Johannie Andre Forfangu i Mariusie Lindviku. Razem ze sztabem reprezentacji Norwegii oskarżono ich o manipulacje kombinezonami.
Dalsza część tekstu pod wideo
Rezultaty osiągnięte przez skoczków zostały oficjalnie anulowane, natomiast samych zawodników tymczasowo zawieszono. W zeszłym sezonie nie wystartowali już w żadnym konkursie Pucharu Świata.
W norweskich skokach narciarskich doszło do gigantycznego tąpnięcia. Zmienił się sztab szkoleniowy, odeszli działacze i niektórzy sponsorzy. W sierpniu FIS zawarł ugodę z Forfangiem oraz Lindvikiem.
Obaj przyjęli karę trzymiesięcznego zawieszenia. Zaliczono jednak do niego jednak wcześniejszy okres tymczasowego wykluczenia. Wobec tego nie opuścili oni... ani jednego konkursu Pucharu Świata. Ukarano ich także grzywną w wysokości dwóch tysięcy franków szwajcarskich.
W czwartkowe popołudnie FIS ogłosił zaś zamknięcie postępowania wobec członków sztabu reprezentacji Norwegii i zakończenie śledztwa w tej sprawie. Ich losu dotyczyło najwięcej niewiadomych. Pozostawali oni bowiem zawieszeni od momentu wybuchu afery kombinezonowej.
Ostatecznie głównego trenera Magnusa Breiviga, asystenta szkoleniowca Thomasa Lobbena i specjalistę do spraw sprzętu Adriana Liveltena zawieszono na 18 miesięcy, licząc od czwartku, 8 stycznia. Każdy z nich musi też zapłacić grzywnę w wysokości pięciu tysięcy franków szwajcarskich.
Tak jak w przypadku Forfanga i Lindvika, uwzględniono tymczasowe wykluczenie obowiązujące od marca, a więc za Breivigiem, Lobbenem i Liveltenem połowa kary. Jeszcze w tym roku będą mogli wrócić do pracy.
Na ten moment nie ma informacji, czy Brevig, Lobben i Livelten odwołają się od tej decyzji. Mają na to 21 dni od daty ogłoszenia wyroku, o ich losie rozstrzygnie wtedy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu.

Przeczytaj również