Małysz wybuchł po skandalu. Afera na całego. "Dostali nagany"
Adam Małysz zabrał głos w sprawie głośnej afery związanej z niedawną dyskwalifikacją Pawła Wąska. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego w rozmowie z Interią przyznał, że wina leżała po stronie sztabu.
Poprzedni Turniej Czterech Skoczni nie był udany w wykonaniu Pawła Wąska. Najlepszy wynik uzyskał w Oberstdorfie, zajmując 28. miejsce.
W Innsbrucku Polak przeszedł przez kwalifikacje, ale nie został dopuszczony do konkursu. Zdyskwalifikowano go za fluor, który wykryto na nartach. Od kilku lat jest to zabroniona substancja w skokach. Wcześniej żaden zawodnik startujący w Pucharze Świata nie naruszył tego przepisu.
Sprawa początkowo była dość tajemnicza. Pierwsze sugestie zakładały, że Polacy użyli smaru, który był zanieczyszczony. Adam Małysz jasno podkreślił jednak, że nie zawinił producent smaru, a członkowie sztabu polskiej kadry.
- Po tym, jak usłyszałem o dyskwalifikacji Pawła Wąska za fluor na nartach, nie tyle się wkurzyłem, ile byłem w szoku. Pomyślałem, że to jest jakiś błąd, bo fluor w skokach nie pomaga. Wiele razy to sprawdzaliśmy - zaczął Małysz w rozmowie z Interią.
- Nie możemy takich rzeczy robić w sezonie. Wina była ewidentnie po stronie sztabu. To się nie powinno zdarzyć. Fluor mogły zawierać pierwsze partie tego smaru, ale od kilku lat totalnie zabroniono jego używanie. Osoby odpowiedzialne za ten błąd mocno przepraszały. Dostali nagany. W tym momencie więcej nie możemy zrobić. Mieli też szczęście, że to nie był Kacper Tomasiak, który skakał świetnie, tylko Paweł Wąsek. Wszyscy mu współczujemy po tym zdarzeniu. Wszyscy go przeprosili za tę sytuację. Ostateczne rozliczenia tej afery będą po sezonie - dodał prezes PZN.
W przyszły weekend Puchar Świata przeniesie się do Japonii. Skoczkowie będą rywalizować w Sapporo.