"Rypie się wszystko po kolei". Wąsek nie wytrzymał
Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany po sobotnich kwalifikacjach w Innsbrucku. 26-latek na łamach TVP Sport bez ogródek skomentował całą sytuację.
Wąsek w kwalifikacjach skoczył 118 metrów, co miało zapewnić mu występ w konkursie. Polak został jednak zdyskwalifikowany, ponieważ na jego nartach wykryto fluor, którego nie można stosować.
Po raz pierwszy w historii którykolwiek ze skoczków otrzymał dyskwalifikację właśnie z powodu fluoru. Wąsek nie mógł wystartować, ale kluczowe było to, aby znaleźć przyczynę tego zamieszania.
Okazało się, że winę ponosi producent smaru. Reprezentacji Polski dostarczono produkt, który był zanieczyszczony fluorem. Nieprzepisowa substancja znalazła się przez przypadek na nartach podopiecznego Macieja Maciusiaka.
- Niestety, jak się rypie, to się rypie wszystko po kolei. Bardzo mi szkoda, bo przez taką głupotę zarobiłem żółtą kartkę i nie mogłem dzisiaj rywalizować. Przyczyny nie znaliśmy aż do teraz. Okazało się, że kostka smaru jakoś źle wyszła z produkcji. Wczoraj jeszcze nie rozumieliśmy, jak to wszystko jest możliwe - przyznał Wąsek w rozmowie z TVP Sport.
- Dzisiaj narty poszły jeszcze raz na test i wynik na obecność fluoru wyszedł pozytywny. Później serwisman porządnie je wyczyścił i dopiero wtedy wynik był negatywny. Następnie kontroler Mathias Hafele wziął smar, nałożył go na narty i ostatnia kontrola wskazała pozytywny wynik. O tyle dobrze, że znamy powód - dodał 26-latek.
Wąsek w niedzielę sprawdził się w Innsbrucku jako przedskoczek. Polak wróci do rywalizacji w Bischofshofen, gdzie 6 stycznia odbędzie się ostatni konkurs w ramach Turnieju Czterech Skoczni.