Smokowski nie owijał w bawełnę. "Czekam na pozew"

Tomasz Smokowski odpowiedział na głośne słowa Rafała Kota sprzed kilkunastu dni. Dziennikarz nie owijał w bawełnę.
Chwilę przed startem igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo kontrowersje wywołała jedna z nominacji. Nikola Komorowska znalazła się w reprezentacji kosztem Anieli Sawickiej.
Choć tylko druga spełniła wymagania Polskiego Związku Narciarskiego, ten przegłosował kadrę, w której znalazła się pierwsza. Ustąpił dopiero po sporej krytyce ze strony mediów i internautów.
Naczelnym krytykiem PZN stał się Tomasz Smokowski. Dziennikarz mocno ocenił słowa członka zarządu PZN Rafała Kota, który próbował usprawiedliwić wybór Komorowskiej kosztem Sawickiej.
Kot przez długi czas nie odpowiadał Smokowskiemu. Kiedy już odpowiedział, przekazał, że rozważał pozwanie go do sądu. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Teraz do sprawy ustosunkował się dziennikarz.
- Ciągle czekam na pozew, chętnie przekażę nawet adres do przesyłki, żeby panowie z PZN nie musieli się tym zajmować. Jestem gotowy bronić swoich racji w sądzie i nie mam z tym żadnego problemu. Jestem jednak przekonany, że żadnego pozwu nie będzie. To była typowa zagrywka takich ludzi. Odgrażali się w mediach, a tak naprawdę oni marzą jedynie o tym, by znów zrobiło się wokół nich cicho i mogli robić to, co robili wcześniej. Ja z żadnych swoich słów odnośnie nieprawidłowości w PZN się nie wycofuję. Mam alergię na cwaniaków i gdy dzieje się coś niefajnego, a tym bardziej jawnie niesprawiedliwego, to postanawiam działać. Gdy widzę pseudodziałaczy pracujących po różnych związkach sportowych, czy w Polskim Komitecie Olimpijskim, to moja dusza cierpi - powiedział.
- To są zwykli karierowicze, wyniesieni na stanowiska bez żadnych kompetencji. Z tym będę zawsze walczył - podsumował w wywiadzie z WP SportoweFakty.
Smokowski zdystansował się od mediów sportowych. Jest dziennikarzem Radia 357 i prowadzi Fundację Wybiegaj w Przyszłość. Gościnnie komentuje tenis w Eurosporcie.