ATP wywołało skandal. Ucieczka z Bliskiego Wschodu za 5000 euro

W mieście Fudżajra miał się odbyć turniej ATP rangi Challenger. Na jego drodze stanął jednak konflikt zbrojny. Będący na miejscu tenisiści mają kłopot z wydostaniem się ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Kilka dni temu eskalował konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie. Mimo tego, że początkowo jego stronami były Izrael oraz Iran, do pojedynczych ataków doszło też na obszarze Bahrajnu, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tym ostatnim państwie zaatakowano m.in. Dubaj.
Zaledwie 120 km dalej rozegrany miał zostać turniej ATP rangi Challenger w Fudżajrze. Do skutku doszły nawet mecze kwalifikacyjne. Już wiadomo jednak, że wszystkie starcia głównej drabinki zostały odwołane. Mimo to będący na miejscu tenisiści mają bardzo poważny problem.
Ilia Iwaszka, który był w gronie uczestników, ujawnił wiadomość mailową otrzymaną od organizatorów, która wywołała spore poruszenie. Okazuje się, że jeśli tenisiści chcą uciec z Bliskiego Wschodu, muszą zapłacić aż 5000 euro. Części z nich nie stać jednak na taki wydatek.
Jak zauważył Szymon Przybysz, wielu zawodników ledwo wiąże koniec z końcem. Występy w turniejach rangi Challenger nie dają zaś fortuny.
Podczas zmagań w Fudżajrze wynagrodzenie za pierwszą rundę wyniosło raptem 630 dolarów. Jest to zdecydowanie za mało, aby spełnić wymagania organizatorów i bezpiecznie opuścić Bliski Wschód.