Hurkacz lepszy od Zizou. Sześciu Polaków w drugiej rundzie Australian Open!

Hubert Hurkacz po trudnym boju awansował do drugiej rundy Australian Open. W swoim pierwszym meczu w Melbourne pokonał Zizou Bergsa 6:7, 7:6, 6:3, 6:3.
W pierwszym secie wygrywał serwujący. Żaden z zawodników nie zdołał wypracować sobie choćby jednego break-pointa. Zwycięzcę wyłonił tie-break, który zaczął się po myśli Hurkacza. Polak przy zmianie stron prowadzi 4:2, ale później jego gra się posypała. W decydujących momentach oddał rywalowi sporo punktów własnymi błędami. Dość powiedzieć, że drugą piłkę setową podarował Belgowi za sprawą podwójnego błędu serwisowego... Bergs wygrał w tie-breaku 8-6.
Drugi set rozpoczął się od problemów Hurkacza, który już w drugim gemie skutecznie bronił się przed przełamanie. Sam stanął przed szansą zdobycia przewagi w siódmej odsłonie, ale także nie potrafił zadać kończącego uderzenia.
Znów o wszystkim decydował tie-break. Górą był w nim Polak, ale nie obyło się bez nerwów. Choć Hurkacz prowadził 3:0, a przy stanie 6:4 miał setbola, to Bergs zdołał doprowadzić do stanu 6:6. Kolejne dwie wymiany - i cały set - padły jednak łupem Polaka.
Na pierwsze przełamanie w meczu czekaliśmy do ósmego gema trzeciego seta. W odsłonie pełnej błędów górą był Hurkacz, który objął prowadzenie 5:3. Następnie przy swoim serwisie zamknął seta.
Bergs odczuwał trudny meczu. Przed czwartym setem poprosił o przerwę medyczną. Sytuacja powtórzyła się także w trakcie gry.
Czwarty set był bardzo zacięty. Hurkacz mógł przełamać Bergsa już w pierwszej odsłonie, ale ten obronił się w grze na przewagi. Po chwili rolę się odwróciły: naciskał Belg, ale skutecznie w bardzo długim gemie bronił się Polak.
Kluczowy dla losów całego meczu okazał się siódmy gem. Hurkacz zdołał w nim przełamać rywala, co otworzyło mu drogę do drugiej rundy. Polak wygrał kolejne dwa gemy i całego seta 6:3.
Hurkacz jest szótym Polakiem, który awansował do drugiej rundy tegorocznego Australian Open. Wcześniej ta sztuka powiodła się Idze Świątek, Magdalenie Fręch, Magdzie Linette, Lindzie Klimovicovej i Kamilowi Majchrzakowi.