Dlatego Świątek wróciła do topowej formy. Kluczowy element
Iga Świątek powoli wraca na szczyt. 25-latka przyznała, że wpływ na poprawę formy miała przerwa od gry, na którą zdecydowała się po Wimbledonie.
Do pewnego momentu to nie był udany sezon w wykonaniu Świątek. W marcu zakończyła współpracę z Wimem Fissette'em i zatrudniła Francisco Roiga. Obie strony potrzebowały czasu, aby współpraca przyniosła oczekiwane efekty. Na Roland Garros Iga dotarła do czwartej rundy, a zmagania w Wimbledonie zakończyła już po trzecim meczu.
W ostatnich tygodniach dyspozycja Polki jest już znacznie lepsza. Najpierw w kapitalnym stylu wygrała turniej w Toronto, pokonując po drodze m.in. Martę Kostiuk, Elinę Switolinę czy Jelenę Rybakinę.
Aktualnie Świątek rywalizuje w Cincinnati. W drodze do półfinału straciła zaledwie jednego seta. Łącznie ma na koncie już dziesięć zwycięstw z rzędu.
- Dużo pracowała nad elementami, które wcześniej nie do końca działały. Potrzebowałam też wolnego tygodnia po Wimbledonie. Wtedy przez kilka dni w ogóle nie zbliżałam się do kortu, mogłam się zrelaksować i żyć trochę innym życiem. Oderwałam się od rzeczywistości, to był prawdziwy reset. Ta przerwa naprawdę dobrze mi zrobiła - powiedziała Świątek w rozmowie z Tennis Channel.
- Kiedy już wróciłam na kort, czułam się znacznie bardziej wypoczęta. Pracowałam dalej nad elementami, które wcześniej ćwiczyliśmy. W pewnym momencie poczułam, że ta praca przynosi efekty. Miło jest widzieć, że za swój wysiłek otrzymujesz coś w zamian. Sport potrafi być sprawiedliwy: im więcej dajesz, tym, mam taką nadzieję, wyniki są lepsze. Teraz czuję się bardzo dobrze, co wpływa na moje nastawienie na korcie - dodała.
Świątek szykuje się do półfinałowego starcia w Cincinnati. Jej rywalką będzie Jessica Pegula.