Menedżer Chwalińskiej nie wytrzymał. "Zasugerowałbym, aby ugryźli się w język"
Maja Chwalińska jest już w półfinale turnieju w Singapurze. Jej menedżer, Piotr Szczypka, w rozmowie z WP Sportowe Fakty zaapelował do krytyków tenisistki, którzy zdecydowanie zbyt wcześnie zwiastowali jej koniec.
Na przełomie maja i czerwca Chwalińska odniosła największy sukces w karierze. Jako kwalifikantka dotarła do finału Roland Garros, gdzie przegrała z Mirrą Andriejewą.
Polka przegrała następnie trzy kolejne spotkania. Szczególnie pechowo ułożyła się rywalizacja w pierwszej rundzie Wimbledonu. Przeciwko Mananchayi Sawangkaew doznała kontuzji przy piłce meczowej. Dokończyła tamten pojedynek, ale już nie była w stanie przypieczętować zwycięstwa.
24-latka potrzebowała czasu, aby wrócić do formy po wyleczeniu urazu. W ostatnich dniach weszła na optymalny poziom, dzięki czemu bez straty seta awansowała do najlepszej czwórki w Singapurze. Przed trwającą obecnie serią zwycięstw musiała mierzyć się z głosami krytyki.
- Zasugerowałbym posypanie głowy popiołem i to, aby następnym razem krytycy ugryźli się w język, zanim znów coś powiedzą. Osoby z zewnątrz nie mają pojęcia o sytuacji zawodniczki i nie mają żadnego prawa, by ją oceniać. Cały zespół wykonuje pracę nie dla hejterów, ale dla nas samych - powiedział Piotr Szczypka na łamach WP Sportowe Fakty.
- Maja jest człowiekiem, a więc ma swoje lepsze i gorsze momenty wynikające m.in. z kontuzji. Niektórzy nie potrafili zrozumieć jej sytuacji po Wimbledonie, gdzie się potknęła, doznała kontuzji i z tego powodu wypadła z rytmu. Nie oczekiwałem po niej najwyższej formy choćby w Toronto, bo powrót po urazie wymaga czasu. Spodziewałem się jednak, że teraz będzie już znacznie lepiej, bo Maja świetnie przepracowała ostatni okres. Widać więcej energii, pewności siebie, nie ma bólu. Dzięki temu wszystkiemu znacznie lepiej porusza się na korcie, co przekłada się na jakość gry - dodał menedżer tenisistki.
Leylah Fernandez będzie rywalką Chwalińskiej w sobotnim półfinale w Singapurze. W finale czeka już Talia Gibson.