Przełomowe słowa Świątek. Wiadomo, co jej dolegało. "To wina trenera"

Iga Świątek w trzech setach pokonała Annę Kalinską w trzeciej rundzie Australian Open. Po meczu 24-latka opowiedziała na antenie Eurosportu o swoich problemach z dłonią.
Polka rewelacyjnie rozpoczęła sobotni mecz. W pierwszym secie nie dopuściła rywalki do głosu, triumfując 6:1 w ciągu 24 minut. Wydawało się, że Iga odniesie gładkie zwycięstwo.
W drugim secie doszło do zwrotu akcji. To Kalinska zwyciężyła 6:1, doprowadzając do remisu w całym spotkaniu. Po zakończeniu tej odsłony Świątek poprosiła o przerwę medyczną. Wiceliderka rankingu WTA musiała mieć zabandażowany palec.
W trzecim secie Świątek odzyskała właściwy rytm, wygrała 6:1 i awansowała do czwartej rundy Australian Open. Po meczu została zapytany o problemy z dłonią. Na szczęście nie są one poważne.
- To wina trenera, bo podczas przygotowań testowaliśmy grę z mniejszą rączką. Zresztą bezskutecznie, bo zostałam przy tej samej rakiecie. Testowałam rączkę mniejszą o milimetr i wtedy zrobiłam sobie dziurę w palcu. To się wygoiło, ale czasem bywa, że ten problem wraca. Czasem tak jest, że nawet jak mam krótkie paznokcie, to je sobie wbijam - powiedziała Świątek na antenie Eurosportu.
- Jestem zdziwiona, że dziewczyny potrafią grać z dłuższymi paznokciami, z tipsami. Nie wiem, jak to robią. Ale u mnie to nie jest żaden poważny problem - dodała, zgłaszając gotowość do dalszej rywalizacji.
Świątek w czwartej rundzie zagra z Maddison Inglis. Australijka w trzeciej rundzie miała zmierzyć się z Naomi Osaką, ale Japonka wycofała się z powodu kontuzji.