Pomimo kompletu punktów w dwóch pierwszych kolejkach ewidentnie widać, że Liverpool ma spore problemy, zwłaszcza z balansem pomiędzy grą ofensywną a defensywną i wpasowaniem się nowych graczy, takich jak Florian Wirtz. W dotychczasowych spotkaniach The Reds ratowali się w końcówce, dzięki niespodziewanym bohaterom, takim jak Chiesa i 16-letni Ngumoha. Arsenal wygląda pod tym względem dużo solidniej, nawet mimo słabej gry w wyjazdowym spotkaniu z Manchesterem United, i tak wygranym 1:0. Udanie karierę w ekipie Kanonierów rozpoczął Gyokeres, który powinien być ich kluczowym graczem, a wobec kontuzji Saki w niedzielę może zadebiutować Eberechi Eze. To wszystko sprawia, że w tym spotkaniu spodziewamy się, że obrońcy tytułu powinni stracić punkty, choć raczej nie wszystkie.