Choć obie drużyny rozpoczęły rozgrywki w krańcowo różny sposób trudno porównywać ich postawy w pierwszym meczu. VFB momentami wyglądało bowiem nieźle na tle Bayernu, a z kolei Koln wykorzystało słabszy moment Hoffenheim, które powinno prowadzić już 3:1, ale zmarnowało rzut karny. Bardzo dobrze w barwach Kozłów zagrał Said El Mala, który znalazł niespodziewane wsparcie w osobie sprowadzonego latem do klubu Thujsa Dalingi. Na korzyść VFB przemawia jednak zdecydowanie mocniejszy skład i fakt, iż w Deadline Day stracili wyłącznie Chemę Andresa, którego w pierwszej jedenastce zastąpił już zresztą solidny Promel. Spodziewamy się, że gospodarze zechcą się zrehabilitować za występ w pierwszej kolejce i skorzystają z faktu, iż Koln zdecydowanie lepiej gra u siebie niż na wyjeździe.