Najwspanialszy piłkarz w najbiedniejszym mieście. Jak mafia ściągała Diego Maradonę do Neapolu

Najwspanialszy piłkarz w najbiedniejszym mieście. Jak mafia ściągała Maradonę do Neapolu
Andrew Makedonski/shutterstock.com
Autor: Tobiasz Kubocz 25 lis 2020 | 18:02
Myślał, że złapał Pana Boga za nogi, tymczasem to jego trzymały żrące, toksyczne objęcia diabolicznej camorry. To nie historia o wspaniałych golach, ani o magicznej sile piłki nożnej. To opowieść o chłopcu, który szybko zapomniał o nędzy i bezsensowności świata. Którego sny się spełniają, ale tylko po to, aby zamieniły się w najokropniejsze koszmary.
Terry Venables, wkraczając do budynków klubowych Barcelony, jednocześnie wchodził w samo oko cyklonu. W powietrzu wisiało przesilenie i nikt nie zastanawiał się już, jak zatrzymać Maradonę, tylko w jaki sposób dostać za niego możliwie największe pieniądze. Angielski trener, zrzucając z sań Cesara Menottiego, w ciągu miesięcy poprzedzających jego nową pracę w “Dumie Katalonii” podszkolił hiszpański i z duszą na ramieniu czekał na rozmowę z Argentyńczykiem.
On, podrzędny niczym niewyróżniający się fachowiec trenerskiego rzemiosła, bez wybitnego CV, a jedynie z rekomendacjami Bobby’ego Robsona. Naprzeciw niego Diego Armando, wschodząca gwiazda futbolu, nieprzeciętny talent.

Brudny transfer

Prosił, aby mówił najprostszymi zdaniami, chciał dobrze poznać jego opinię, dalsze plany. Choć na ulicy zwykły Anglik ze zwykłym Argentyńczykiem szybko by się pozabijali, bo wojna falklandzka dawała sobie wówczas mocno we znaki, to panowie bardzo szybko się do siebie przekonali. Na zmianę stanowiska nie mogło być jednak mowy. - Mówił, że jeśli zostanie, to raz złapie kontuzję, innym razem nie przyjedzie na trening, tak czy siak, na pewno w Barcelonie już nie zagra - relacjonował rozmowę Venables. Temat „Boskiego” na Camp Nou można ostatecznie zamknąć.
W batalii o podpis piłkarza liczyły się tylko dwie marki. Juventus, zarządzany przez Gianniego Agnelliego, właściciela Fiata, miał jeden poważny argument. Pełny skarbiec. Ale też i nie mniej zasadniczą skazę. Michel Platini, nr 10 „Starej Damy”, nie miał ochoty oddać ani numeru, ani swojej pozycji. Wobec przedłużających się negocjacji w Turynie, do głosu wszedł inny gracz, tak zupełnie odmienny od bogatej Północy. Neapol, kojarzony głównie z przemocą na ulicach, biedą, brudem i wszechobecną mafią, przy zaangażowaniu miejscowych władz mógł sobie pozwolić na wielomilionowy transfer. Sam klub bowiem nie śmierdział groszem.
O forsę prezes Napoli, Corrado Ferlaino, miał się nie martwić. Zajęli się tym fachowcy. Fundusz na zakup zawodnika stworzyła grupa kapitałowa pod egidą dwóch banków: di Napoli oraz della Provincia di Napoli, które oprócz niemal identycznej nazwy, łączył jeszcze jeden fakt. Oba podejrzewano o pranie brudnych pieniędzy, pochodzących z działalności przestępczej tutejszej mafii. 13 milionów dolarów dla Barcelony plus 6,5 milionów dla samego zawodnika oraz jego otoczenia zostało bardzo szybko zabezpieczone. Widząc na horyzoncie błyskawiczne powodzenie transakcji, prezes “Blaugrany”, Joan Gaspart, w ostatniej chwili podbił stawkę o następne 600 tysięcy. Nie minął dzień, a i tę sumę zebrali… kibice, którzy tłumnie zjawili się pod siedzibą klubu ze swoimi oszczędnościami. Transakcja przyklepana.

„Proszę nas nie obrażać!”

Do Neapolu przyleciał helikopterem 5 lipca 1984 roku. Na autostradach zgromadzili się wierni kibice, tifosi, chcący dotknąć (a przynajmniej zobaczyć) swojego nowego bożyszcza. Diego cenił sobie prywatność i niechętnie wchodził w relacje z gapiami. Na Stadio San Paolo wjechał wcześniej kręcąc się po bocznych uliczkach, uciekając od spojrzeń zbiegowiska i aparatów fotoreporterów. Dla zmylenia wściekłych i żądnych zdjęć paparazzi wypuszczono nawet sobowtóra Maradony.
Aby wejść na stadion w dniu prezentacji napastnika, należało odczekać kilkanaście godzin. Pierwsze kolejki zaczęły się formować jeszcze wieczorem na dzień przed oficjalnym „pokazem”. Histeria była tak wielka, że do pomocy zaangażowano niemal wszystkie oddziały carabinierich dostępne w mieście.
Gdy wybiegł na murawę, trybuny eksplodowały. Rykiem tłumu, racami, kolorowym konfetti. Oto nadszedł ich obiekt adoracji. Siedemdziesiąt tysięcy widzów, a wśród nich setki, jeśli nie tysiące członków camorry, mafii, która wtapiała się w każdą komórkę społeczeństwa jak nóż w masło. A skoro piłka nożna wśród lokalnej ludności to religia, nie mogło tu zabraknąć przedstawicieli patronów, jak o sobie mówili „capi”, czyli szefowie przestępczych rodzin. Konferencja prasowa po prezentacji przebiegała zgodnie z góry ustalonym scenariuszem, dopóki nie odezwał się francuski dziennikarz, Alain Chaillou.
- Czy to prawda, że pieniądze na zakup Maradony zorganizowała camorra? - zapytał bez ogródek.
- Obraża pan klub i naszych obywateli. Neapol to porządne miasto! Proszę stąd wyjść! - grzmiał oburzony Ferlaino.
Prezes budował medialną bańkę, chronił piłkarza i swoich wspólników, a za zamkniętymi drzwiami dobijano innego targu. Camorra dobrze wiedziała, że na takiej gwieździe może tylko i wyłącznie zarobić. Przyszły mistrz świata i jego agenci nie mogli dłużej udawać, że niczego nie widzą i niczego nie słyszą. Od samego początku wiedzieli, czym pachnie współpraca z neapolitańskim półświatkiem i godzili się na podział zysków.
Sytuacja przedstawiała się następująco. Zawodnik ze swoją świtą tworzyli markę, otrzymali wolną rękę dla swoich działań promocyjnych i reklamowych. Mafia z kolei położyła łapę na handlu detalicznym (płyty, książki, a nawet papierosy z wizerunkiem Diego) i parcelowała łupy. Początkowo Argentyńczykowi niekoniecznie było to w smak, ale ostatecznie i tak musiał przystać na propozycję. Przekonały go delikatne sugestie o rozważeniu kwestii swojego bezpieczeństwa. - Będę bardzo szczęśliwy, jeśli biznes w Neapolu rozkwitnie dzięki mojej podobiźnie - oświadczył.

W pułapce uzależnienia

Z biegiem czasu nawet się z nimi zaprzyjaźnił. Do legend przeszły jego wizyty w pałacu Carmine Giulliano, jednego z przywódców grupy, gdzie co tydzień lał się szampan, przychodzili goście znani z pierwszych stron gazet, serwowano wspaniałe dania z makaronami i, a jakże, na grubo sypano ścieżki. Diego wkroczył w swój nowy świat, z którego nie potrafi wyjść po dziś dzień.
Niedziela: mecz Serie A. Od niedzielnego wieczoru do środy rano: ciągłe zażywanie kokainy. Od środy do soboty wieczorem: oczyszczanie się z narkotyku. Niedziela: mecz. Rutyna. Dość gibki i wysportowany facet bardzo szybko ustępuje opuchniętej postaci z podwójnym podbródkiem. „Bóg” futbolu staje się „il diavolo” albo „il lucifero”, jak określali go Włosi po mistrzostwach świata w 1990 roku. Nie mógł odmówić uzależnieniu, nie mógł odmówić camorrze.
- Nie miałem pojęcia, czym się zajmują - tłumaczył się po długich latach. - Kiedy zapraszali mnie do domów, zgadzałem się. Stałem się ich faworytem nie z powodu wyglądu czy dobra, ale dlatego, że potrafiłem wywoływać uśmiech u mieszkańców - wyjawił Maradona.
Posłuszeństwem zdobywał sobie przychylność. Żył jak pączek w maśle. Wprawdzie mieszkał w ciasnych apartamentach (co stało się później zarzewiem konfliktu z klubem), ale jednak nie odmawiał sobie niczego. Kupował jachty, całą flotę drogich aut, stał się również twarzą Ferrari, w ramach sponsoringu otrzymywał tylko najnowsze modele. Nawet nie musiał wykupować polis ubezpieczeniowych. Po co? Nietykalny, chroniony jak najwięksi bossowie z „Ojca chrzestnego”. Przynoszono mu najlepszy towar, załatwiano audiencje u papieża, zrobiono z niego nawet ambasadora UNICEF-u, do którego pasował, jak mało kto.
Wyciągnięty ze slumsów, mały, kędzierzawy chłopak z jednym, no, może z dwoma wrodzonymi talentami. Do grania w piłkę i uszczęśliwiania ludzi. I jednocześnie z całą masą przywar.
***
Wiedziałeś, że Diego był pierwszym piłkarzem FC Barcelony, którego oklaskiwało w Madrycie całe Santiago Bernabeu? Więcej dowiesz się, klikając TUTAJ.
Jak Boski Diego zapisał się w annałach futbolu i dlaczego nienawidził Anglików? Oto najważniejszy dzień w karierze Mistrza
Tak świat futbolu żegnał wczoraj Boskiego Diego.
Jak Diego wspomina Zbigniew Boniek? Oto nasza rozmowa z prezesem PZPN.
Oraz Leo Messi..
W tym miejscu znajdziesz cudowne okładki sportowych dzienników z całego świata. Piękne pożegnanie Boskiego Diego

Tobiasz Kubocz

Spodobał Ci się tekst tego autora?

Czytaj kolejne
Źródło: własne

Tabela ligowa - Serie A

#DRUŻYNAMZ+/-PKT
1
18132043
2
18122240
3
17112434
4
1810834
5
1891833
6
1791733
7
189531
8
188430
9
187527
10
187-123
11
196-1322
12
185-720
13
184-918
14
184-1118
15
184-817
16
183-1215
17
183-1314
18
192-914
19
182-2013
20
183-2012
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

2961 PLN

Na start 2961 PLN: gra bez ryzyka do 600 zł, bonus od depozytu 3x777 PLN oraz freebet 30 PLN. Kod MEGABONUS

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

584 PLN

Freebet 34 PLN za pierwszą wpłatę dla nowych graczy z Meczyki.pl + cashback 500 PLN + bonus 50 PLN

Dyskusja 13

21 kwi 2020 | 21:41
0
Kubocz, jesteś gość. Wyrobiłeś sobie rękę do tych artykułów, naprawdę ciekawie się to czyta. Tylko tak dalej!
22 kwi 2020 | 03:43
0
Nóż w masło albo pączek w masle...super sie to czyta...! Te porównania w ogole tu nie maja sensu, gdzies usłyszał to wstawil...
25 lis 2020 | 18:38
(Edytowany)
Z ust mi to wyciągnąłeś, pełna zgoda
0
rotfl3 z ust mi to wyciągnąłeś, pełna zgoda
26 lis 2020 | 13:04
0
"bo wojna falklandzka dawała sobie wówczas mocno we znaki" i "chcący dotknąć (a przynajmniej zobaczyć) swojego nowego bożyszcza". A moze by tak najpierw nauczyc sie lepiej jezyka polskiego i dopiero potem umieszczac teksty, ktore "ida w swiat", panie redaktorze? Dla wyjasnienia - poprawnie mowimy "dac sie we znaki", a bozyszcze....to rodzaj nijaki. ;-)



25 lis 2020 | 20:24
(Edytowany)
Artykuł ok ale camorra trzyma piecze nad praniem brudnych pieniędzy, likwidowaniem ludzi, obrotem pieniędzy panstowych/unijnych w dużej mierze powiązani z cyganami.
To co jest Neapolu to zwykła mafia która opłaca się camorze za ochronę, celowo camorra wskazała neapolitanska żagle jako swoją kolebkę żeby policja walczyla z wiatrakami. To tak dla dociekliwych
0
Artykuł ok ale camorra trzyma piecze nad praniem brudnych pieniędzy, likwidowaniem ludzi, obrotem pieniędzy panstowych/unijnych w dużej mierze powiązani z cyganami.
To co jest Neapolu to zwykła mafia która opłaca się camorze za ochronę, celowo camorra wskazała neapolitanska "żagle" jako swoją kolebkę żeby policja walczyla z wiatrakami. To tak dla dociekliwych
21 kwi 2020 | 20:21
0
Nie ma to jak gloryfikowanie ćpuna przez media.
21 kwi 2020 | 19:26
0
Bohater ploretariatu.
21 kwi 2020 | 18:46
0
Mam zagadkę, kto to jest:
na imię ma Diego, na nazwisko Maradona.
Do wygrania PS4. Odpowiedzi udzielę o godzinie 21:00
21 kwi 2020 | 21:33
0
ćpun!
21 kwi 2020 | 21:53
0
Podaję odpowiedź: chodziło o Leonardo di Caprio dziękuje za udział w zabawie
21 kwi 2020 | 18:59
0
Wałkują temat Diego bo jest chwytliwy, zawsze jakiś Janusz wrzuci komentarz
21 kwi 2020 | 20:53
0
Do Neapolu przyleciał helikopterem 5 lipca 1984 roku. Na autostradach zgromadzili się wierni tifosi chcący dotknąć, a przynajmniej zobaczyć swojego nowego bożyszcza.

Czy tylko ja nie rozumiem tego zdania? Strasznie chaotycznie napisane, ktos kto nie zna tej historii, nazwisk, nie zrozumie wielu rzeczy.
22 kwi 2020 | 17:58
0
nie tylko ty

Tabela ligowa - Serie A

#DRUŻYNAMZ+/-PKT
1
18132043
2
18122240
3
17112434
4
1810834
5
1891833
6
1791733
7
189531
8
188430
9
187527
10
187-123
11
196-1322
12
185-720
13
184-918
14
184-1118
15
184-817
16
183-1215
17
183-1314
18
192-914
19
182-2013
20
183-2012
1460 PLN

Oferta powitalna 1200 1460 PLN złożona z aż trzech bonusów! 231 PLN zakład bez ryzyka, 29 PLN freebet i 1200 PLN od depozytu. Kod MEGABONUS

2230 PLN

Zakład bez ryzyka 200 210 PLN + darmowy zakład za 20 PLN + bonus od pierwszej wpłaty 2000 PLN

2961 PLN

Na start 2961 PLN: gra bez ryzyka do 600 zł, bonus od depozytu 3x777 PLN oraz freebet 30 PLN. Kod MEGABONUS

550 PLN

Cashback 500 550 PLN dla nowych graczy. Kod rejestracyjny: MEGABONUS550

584 PLN

Freebet 34 PLN za pierwszą wpłatę dla nowych graczy z Meczyki.pl + cashback 500 PLN + bonus 50 PLN