"Boniek, Deyna, Górski. Wszyscy sprzedawali mecze". Kowalczyk wprost o korupcji w piłce

Wojciech Kowalczyk podkreśla, że korupcja w polskiej piłce nie ogranicza się jedynie do lat 90. lub działalności "Fryzjera". Były reprezentant Polski jest przekonany, że do handlowania meczów dochodziło znacznie wcześniej.
Wojciech Kowalczyk ma stanowcze zdanie na temat wydarzeń z 1993 roku. Były kadrowicz nie wybiela Legii Warszawa, ale uważa, że w tamtym momencie każdy zespół był zamieszany w aferę korupcją. Tyczy się to również Lecha Poznań, który ostatecznie został mistrzem Polski. O szczegółach pisaliśmy TUTAJ.
"Kowal" nie ma wątpliwości, że w handlowanie spotkaniami była zaangażowana cała śmietanka krajowej piłki. Często nie ze swojej inicjatywy, ale ze względu na naciski polityków. O pewnych sprawach ma się jednak mówić za zamkniętymi drzwiami.
- Czy wierzę Michniewiczowi, że o niczym nie wiedział podczas tych rozmów z "Fryzjerem"? Jeżeli to udowodnią, to wierzę. Ale tam było więcej ludzi zamieszanych - zaczął.
- Mówimy o korupcji w latach 90., ale nie zapominajmy o 70.. O latach Bońka, Deyny i tak dalej. Czy Boniek i Deyna sprzedawali mecze? W tamtych czasach wszyscy. Im kazano to robić, politycy - powiedział u Żurnalisty.
- Dlaczego Górnik nagle zaczął rządzić w Polsce? Dobrze byłoby, gdyby piłkarze z tamtych czasów otworzyli gęby. Tylko oni stają się ikonami, nie chcą się przyznać. Jan Tomaszewski, Zbigniew Boniek, Kazimierz Górski, Andrzej Strejlau - który na imprezie sam opowiadał o tym, jak sprzedawano w Legii. Strejlau tego publicznie nie powie, ale na boku już tak. W szatni też swoje słyszałem - podsumował.
Największa afera korupcyjna w polskiej piłce wybuchła na początku XXI wieku. W jej efekcie oskarżono około 600 osób. W 2008 roku podano, że w proceder korupcyjny zaangażowane były 52 kluby.